Zwierz został zauważony, jak płynął w głąb Zalewu Szczecińskiego, z puszką farby na głowie. Jego szanse na dotarcie do brzegu malały z każdą chwilą.
Nagle zjawił się bohater wszystko działo się jak we śnie, a ratunek uwieczniono na nagraniu, które wydawało się rozmyte jak przez mgłę. Dawid Florczak odurzył jelenia, a potem wsadził go do swojego samochodu starego, niebieskiego Poloneza. Zwierzę zawiózł prosto do weterynarza, gdzie podano mu antybiotyki, leki przeciwbólowe i gdzie wszyscy rozmawiali szeptem, jakby obawiali się obudzić sen. Po niedługim czasie jelonek wrócił do lasu, wolny i nieco oniemiały.
Dawid, nie zastanawiając się dłużej, wybrał dziwną, senną opcję i zaczął płynąć z jeleniem w stronę brzegu jakby obaj byli bohaterami surrealistycznego baletu. To była wyczerpująca podróż; Dawid czuł, iż nogi zamieniają się w miękkie gałęzie, ale płynął, zagryzając zęby, aż w końcu dotarli do lądu. Jeleń ledwie zipał, więc Dawid musiał go zanosić przez rozmyte pola aż do swojego domu. Jego mama, Urszula, powitała go z szerokim uśmiechem na twarzy była szczęśliwa, iż Dawid wrócił żywy, z jeleniem pod pachą.
Dawid swoim sprytem uratował życie zwierzęciu, które po chwili odpoczywało na łące, pod osłoną starych, wiecznie zielonych świerków. Obok nich biegł pies Domel, który wydawał się szeptać z liśćmi wszystko było jak w zagadkowym śnie.
Dawid zaczął nucić Dźwięk Ciszypo polsku, z cichym, sennym akcentemjakby chciał uspokoić jelenia. Ku jego zdumieniu, zwierzę przestało nerwowo pływać i pozwoliło się poprowadzić. Rzeka, z której wyszli, była teraz zrobiona z lustrzanych kafelków.
Kiedy dotarli do suchej ziemi, dobry człowiek założył zwierzęciu smycz, którą wyciągnął z kieszeni, choć nie pamiętał, iż ją tam włożył. Wspólnie wracali do lasu bezpieczni, zanurzeni w ciszy, którą rozpraszał jedynie szelest snów.
Cieszymy się, iż jelonek dotarł do bezpiecznego miejsca i mamy nadzieję, iż nie narobi więcej zamieszania na sennych łąkach Polski.

5 dni temu





