Zwierzę zostało zauważone, gdy płynęło w stronę brzegu Zalewu Szczecińskiego, z puszką farby na głowie, a jego szanse na dotarcie do lądu wydawały się coraz mniejsze.
Wtedy pojawił się prawdziwy bohater i uratował dzień. Cała akcja ratunkowa została zarejestrowana na filmie. Floridian, czyli pan Andrzej Florczak, uśpił sarnę i załadował ją do swojego samochodu. Zawiózł zwierzę do weterynarza, gdzie zostało skutecznie poddane leczeniu antybiotykami oraz środkom przeciwbólowym. Po wszystkim sarna została wypuszczona z powrotem do lasu.
Ja, Franek Nowak, zdecydowałem się pomóc i zacząłem płynąć w stronę brzegu razem z sarną. Podróż była wyczerpująca, ale zmobilizowałem się, by wytrwać aż do momentu, gdy w końcu dopłynęliśmy do lądu. Sarna była tak zmęczona, iż nie była w stanie się podnieść, więc musiałem zanieść ją do domu samodzielnie. Gdy już dotarłem, moja mama Maria była bardzo szczęśliwa, widząc mnie bezpiecznego razem z uratowaną sarną!
Moje szybkie działanie uratowało życie zwierzęcia i już po chwili sarna była z powrotem na brzegu. Wyglądała na zmęczoną, ale nie miała poważniejszych obrażeń, więc pomogłem jej dostać się na pobliską łąkę, gdzie mogła odpocząć.
Zacząłem nucić piosenkę „Sen o Warszawie” Czesława Niemena, próbując uspokoić sarnę. Ku mojemu zdziwieniu, zadziałało! Sarna przestała zachowywać się nerwowo i z czasem pozwoliła mi poprowadzić się w stronę lądu.
Gdy w końcu dotarliśmy na suchy grunt, dobry człowiek, pan Andrzej, pomógł mi założyć jej smycz i zaprowadzić z powrotem do lasubezpieczną i całą.
Cieszę się, iż sarna została uratowana i mam nadzieję, iż już więcej nie wpadnie w tarapaty. Z tej historii nauczyłem się, jak ważna jest szybka reakcja i współczucie wobec bezbronnych istot. Być może czasem wystarczy odrobina życzliwości, by odmienić czyjeś życie.

3 dni temu







