NOWA WIEŚ – Tajemnice Nowego Miasteczka

polregion.pl 3 dni temu

Twoje obowiązki obejmują również sprzątanie biura. I co, iż jesteś księgową? Nie podoba ci się? Oddaj umowę i idź. Jesteś nowa, więc wytrwaj. Dzięki, iż wzięliście ją na taką posadę i płacicie wynagrodzenie przy zerowym doświadczeniu!

Magda, siedząc w wielkim skórzanym fotelu, triumfalnie przyjrzała się nowicjuszce. Ta dziewczyna nie przetrwa tu długo.

Jak często mam sprzątać? szepnęła Jadwiga, patrząc w oczy.

Wszystko ci wyjaśnię! uśmiechnęła się Magda. Pójdziemy, pokażę ci miejsce pracy, przedstawiam koleżankom

Jadwiga niepewnie podążyła za wysoką kobietą. Magda otworzyła drzwi do ogromnej sali podzielonej na małe komórki, w których siedziały pracownice.

Dziewczyny, to Jadwiga, nowa. Nowa, to wy! oznajmiła, a w pomieszczeniu zatrzęsło się dziesięciu par oczu. Gęsta cisza wisiła w powietrzu. Jadwiga, żeby nie wyjść na przesadnie przestraszoną, uśmiechnęła się i przywitała.

Och, wspaniale, iż mamy nową, westchnęła jedna z nich, bo od miesięcy w tym biurze nie było sprzątania.

To świetnie, dodała druga, tylko będziesz siedzieć przy mnie i będę musiała słuchać twojego stukotu klawiszy, krzyku i może płaczu.

No i dobrze, mruknęła trzecia, czas wyjść ze strefy komfortu.

Aha, wcześniej słyszałyśmy tylko twoje krzyki, zaczęła czwarta, teraz zamieszkasz na naszym miejscu.

Koleżanki, ciszej, proszę? uśmiechnęła się Magda. Oto twoje biurko, Jadwigo, w rogu. Na komputerze znajdziesz folder Instrukcje i zadania. Czytasz, uczysz się, zapamiętujesz. Twoją pomocną rękę znajdziesz w Wiktorii, rudej bestii. jeżeli coś nie będzie jasne, od razu pytaj ją. Rozumiesz?

Jadwiga skinęła głową. Magda wyszła. Dziewczyny wróciły do ekranów. Wiktoria przyjrzała się nowicjuszce ostro.

Przypominasz mi moją młodszą siostrę, nowa, zaśmiała się z satysfakcją, to da ci przewagę w moich oczach. Nie popełniaj głupich błędów, a będziemy w porządku Jadwigo, do dzieła. W przerwie obiadowej przyjdę, odpowiem na pytania. A teraz nie rozpraszaj się, rozumiemy?

Jadwiga usiadła w krześle i obejrzała swoje stanowisko. Mały stół, tacki na papiery, szklanka z długopisami i markerami, monitor, podkładka pod mysz, mysz. Na podłodze kosz na śmieci i doniczka z ogromnym, starym, wyschłym aloesem, który wyglądał jakby przetrwał wojnę. Jadwiga od razu przypomniała sobie babcię, której aloes był lekarstwem na wszelkie dolegliwości.

Apteczka w doniczce mruknęła pod nosem, ale czemu nikt jej nie pilnuje? Zginięłaby tak szybko.

Usiadła wygodniej, rozejrzała się. Wszyscy byli pochłonięci pracą, nie zwracali uwagi na Jadwigę. Palcami stukali w klawiatury, klikały kalkulatory, przerywały długopisy po notatkach, od czasu do czasu słychać było ciche westchnienia, gdy liczby się nie zgadzały.

Jadwiga dopiero co skończyła studia i nie miała doświadczenia, a tu pod biurkiem leżał prawdziwy klejnot kariery firma świadcząca usługi księgowe, z licznymi klientami i różnorodnymi zadaniami. W krótkim czasie mogła zdobyć cenny knowhow, a pensja w złotych była naprawdę dobra dla świeżej absolwentki.

Z niecierpliwością wyczekiwała przerwy. Wiktoria podeszła i przez czterdzieści minut odpowiadała na pytania nowicjuszki.

Dobrze, dobrze, proszę! Mój mózg już zaraz wybuchnie Odpocznijmy trochę westchnęła Wiktoria, odpychając się w oparciu krzesła a tak przy okazji, ta palma

To aloes skorygowała Jadwiga.

Tak, aloes. Znam go! zażartowała Wiktoria, przewracając oczami został po naszej wielkiej i wszechmocnej patronce liczb, tabel i bilansów, Wierze Palnie. Była najzwyklejszą specjalistką pierwszej klasy. Jej nazwisko w raporcie klientów wywoływało łzy u urzędników skarbowych. Szkoda, iż przeszła na emeryturę. Z jej rad można było czerpać mądrość.

Zastąpiłaś ją? spytała cicho Jadwiga.

Ja? Nie! Nie mam jej doświadczenia. Ma więcej lat niż ja lat doświadczenia Dobra, odszedłaby jest już stara, nie może siedzieć cały dzień. Zorganizowaliśmy mały sabat w biurze, podarowaliśmy jej prezenty. A teraz… to jest roślina. Dzieci, zostawiam wam aloes. Pielęgnujcie go. Dlaczego ma to znaczenie? Bo nikt nie dbał o tę roślinę. Wiktoria zerwała się, chwytając Jadwigę za ramię. Wszystko, nowa, do roboty!

Jadwiga patrzyła ze smutkiem na zgięte liście, które liczyły już co najmniej dziesięć lat. Czy to już stulecie?

Po prawie miesiącu pracy Jadwiga dwa razy w tygodniu przychodziła godzinę wcześniej, by posprzątać biuro, myć podłogę w gabinecie, w holu, w recepcji i w gabinecie dyrektora. To pochłaniało mnóstwo czasu i sił. Na początku dnia była już wyczerpana, a nie było gdzie się wyłonić. Wysoka pensja w złotych, którą otrzymywała, to jedyny powód, dla którego musiała jednocześnie pełnić rolę sprzątaczki.

Mimo to Jadwiga dawała z siebie wszystko. Liczyła, iż jeżeli pokaże się jako cenny specjalista i sumienny pracownik, dodatkowe obowiązki zostaną odjęte. Pracowała do późna, zgłębiając niuanse księgowości, choć brakowało jej praktyki z prawdziwymi klientami. Praca szła ciężko, ale młoda dziewczyna nie poddawała się, wierząc, iż da radę.

Niestety jesienna przeziębienie rozbiło Jadwigę. Ból głowy, gardło krwawiło. Nie zdążyła jeszcze przed pracą wpaść do apteki, bo musiała najpierw sprzątać. Do przerwy obiadowej było jeszcze wiele zadań, które mrugały na ekranach czerwonymi światłami, a pracować już nie mogła. Spojrzała na aloes, który więdł w doniczce, i chciała go podnieść, ale ręce nie doszły.

Babcia leczyła wszystko tym roślinnym sokiem. Może i mnie pomoże szepnęła, odrywając mięsisty liść i wkładając go do ust.

Powoli żując nieco cierpki miąższ, poczuła ulgę. Po pół godzinie znów było lepiej.

Naprawdę? Wszystko zrobiona? przyjrzała się Wiktoria dokumentom, marszcząc brwi. Nie ma błędów. Dobra robota, nowa!

Wiktoria wrzuciła Jadwidze nową partię zadań i usiadła z powrotem przy swoim stanowisku. Dziewczyna nie zauważyła, iż dodatkowa praca zaczęła ją przytłaczać. Zdumiona własną wydajnością wezwała Wiktorię do kontroli.

Słuchaj, nie rozumiem, jak tak gwałtownie ogarnęłaś te tabele, Jadwigo?

Spójrz, jeżeli weźmiemy te wskaźniki zaczęła tłumaczyć, a Wiktoria patrzyła z lekkim przerażeniem. Czy to efekt prywatnego nauczyciela?

Rozumiem, jesteś dobra przyznała Wiktoria, wyciągając usta w lekki uśmiech. Dam ci jedno trudne zadanie, nad którym siedzę od rana. Może ci się uda.

Wiktoria była przekonana, iż Jadwiga wpadnie w tarapaty. Dziewczyna przystąpiła do pracy, gardło znów dało się we znaki, a ona kolejny raz odgryzła liść aloesu.

Wiktoria, mam wszystko gotowe. Sprawdź! uśmiechnęła się pod koniec dnia.

Wszystkie pracownice wstały ze swoich krzeseł. Czy naprawdę nowa przeskoczyła Wiktorię? Rudawa bestia wyłapała mysz z dłoni Jadwigi i przeglądnęła tabelę.

Jak to zrobiłaś?

No jestem dobrym specjalistą, choć młody. Trzeba było pomyśleć i zastosować

Stop! Ja jestem dobrym specjalistą. My jesteśmy dobre specjalistki. A ty po prostu młody specjalista. Co zrobiłaś? wybuchła Wiktoria.

W tym momencie do gabinetu wpadła Magda.

Dziewczyny, jutro przyjdzie Wera Palna. Ma spotkanie z dyrektorem, później obiecała nam wpaść. jeżeli potrzebujecie rad, przygotujcie pytania.

Przygotuj pytania szepnęła Wiktoria, patrząc na Jadwigę.

Jadwiga nie wiedziała, co zapytać. W głowie miałam wrażenie, iż wie wszystko, a jednocześnie nie potrafiła znaleźć adekwatnych słów. Kobiety brzęczały w swoich notatkach, szeptały i kłóciły się, każda chciała, by Wera poświęciła jej więcej czasu.

Następny poranek był równie burzliwy. Wiktoria i reszta zespołu dyskutowały, przygotowując się na spotkanie z Werą Palną, a zadania przytłaczały Jadwigę. Gdy skończyła je, zaczęła kolejne, gryząc kolejny liść aloesu. Nagle pojawiła się gość, na którą wszyscy czekali.

To ty jesteś nowa? usłyszała za sobą.

Dzień dobry odpowiedziała cicho, wkładając w usta kolejny kawałek rośliny.

Wera Palna, szczupła wysoka starsza pani z eleganckim upięciem, poprawiła okulary, spojrzała nieufnie na Jadwigę, monitor i przybyszowy kaktus.

Przepraszam, nie przygotowałam pytań. Miałam dużo roboty

Dobrze. Nie zamierzam rozdzielać rad. Jestem na emeryturze. Nie będzie tu warsztatu, nie pokażę wam żadnych trików. Możemy po prostu porozmawiać

Podczas przerwy Jadwiga po raz pierwszy zeszła do kawiarni w firmowej stołówce, by zjeść obiad. Gdy już siadała przy stoliku, zawołała ją Wera, która również chciała coś przegryźć.

Usiądź przy mnie, pogadamy Jak ci idzie? Widziałam, co dziś zrobiłaś. Nieźle, jesteś bystra. Masz doświadczenia?

Nie dopiero miesiąc Kocham księgowość. Z każdym dniem lepiej wymamrotała.

Śledzisz moją roślinę, tak? Żujesz jej liść? Smakuje? rozbawiona Wera.

Gardło bolało. Spróbowałam potem było lżej.

I od razu praca ruszyła w górę? Co za cudowny aloes!

Cudowny? zmarszczyła się Jadwiga.

W rzeczywistości skok w jej wydajności nastąpił tego dnia, kiedy ugryzła sok stulącego aloesu. Może to był doping? mrugnęła Wera twój prezent jest w dobrych rękach. Gdyby dziewczyny były bardziej pośpieszne, miałbyś cudowny środek.

Nie rozumiem, o co wam chodzi? spytała zaskoczona.

Nie wiesz legendy o stuleciu? Potężny czarodziej, lekarz, wędrujący po pustyni, prawie umarł z pragnienia. Natknął się na drzewo o mięsistych liściach i wypił ich sok. Po dziewiątym liściu wrócił do zdrowia, ciało wyrównało się, a on stał się młodszy. Drzewo podarowało mu moc, a jego liście się skurczyły, bo podzieliły się z czarodziejem. Lekarz wrócił do wioski, nauczył ludzi, a drzewo rozprzestrzeniło się, przynosząc kolejnych uczniów.

To o adekwatnościach leczniczych, nie o księgowości mruknęła Jadwiga.

Wiem, ale zasada jest podobna. Zamiast czarodzieja mamy księgowego, a zamiast pustyni emeryturę Kiedyś młodą dziewczyną wchodziłam do pracy, surowa pani nauczyła mnie wszystkiego. Potem sama wyjechała na sanatorium. Ja, przypadkowo, spróbowałam aloesu z parapetu. I tak stałam się specjalistką pierwszej klasy. Ten aloes przeszła mi na emeryturze. Niosłam go po firmach, zostawiając po sobie skarb. Teraz twój jest w rękach. To stulecie, naprawdę sto lat. Cud, co?

Dlaczego nie odpowiedziałaś na pytania dziewczyn? Zapomniałaś, iż wszystko już wiesz?

Jestem zwykłą pracownicą. Nic nadzwyczajnego.

To nie fair!

A kto mówi o uczciwości? mrugnęła Wera. Komu to szkodzi? Klientom? Nie! Tobie? Nie!Jadwiga wstała, spojrzała na aloes, uśmiechnęła się i pewnym krokiem rusила przez drzwi, zostawiając za sobą szum biura i obietnicę nowego rozdziału.

Idź do oryginalnego materiału