Nowicjuszka
(Mistyczna opowieść)
W twoim zakresie obowiązków znajdzie się jeszcze sprzątanie biura. I co, iż jesteś księgową? Nie podoba ci się oddaj kartę pracy i idź. Jesteś u nas nowa, więc wytrwaj. I dziękuję, iż wzięliście mnie na taką pozycję i płacę przy braku doświadczenia!
Sekretarka, wylegająca na wygodnym krześle, spojrzała triumfalnie na nowicjuszkę. Ta dziewczyna nie długo tu przetrwa, mruknęła pod nosem.
A jak często trzeba sprzątać? zapytała nieśmiało Bogna.
Wszystko wyjaśnię! odpowiedziała uśmiechnięta Magda, chodź, pokażę ci miejsce pracy i przedstawię koleżanki
Bogna niepewnie podążyła za wysoką kobietą. Magda otworzyła drzwi do kolejnego pomieszczenia. Ogromny hol podzielony był na maleńkie stanowiska, przy których każdy siedział przy komputerze.
Dziewczyny, to jest Bogna, nasza nowa. Nowa, to wy!
Na Bognę spojrzało jednocześnie dziesięć par oczu. W powietrzu zapadła ciężka cisza, a dziewczyna, by nie wyjść na przesadnie przestraszoną, uśmiechnęła się i przywitała.
Och, wspaniale, iż do nas przyszedł nowicjuszek zawołała jedna z nich bo od dawna biuro nie było sprzątane.
To naprawdę świetnie dodała kolejna tylko będziesz siedziała przy mnie i będę musiała znosić twoje klikanie klawiszy, warczenie i ewentualne łkanie.
No i dobrze przyznała trzecia czas wyjść ze strefy komfortu.
Tak, wcześniej słyszałyśmy tylko twoje łkania i warczenia wtrąciła czwarta a teraz zajmiesz nasze miejsce.
Koleżanki, ciszej, proszę uśmiechnęła się Magda oto twoje miejsce, Bogno, w rogu. Na komputerze znajdziesz folder Instrukcje i zadania. Czytasz, uczysz się, zapamiętujesz. A potem rużowa bestia, Wanda, pomoże ci. jeżeli coś będzie niejasne, od razu pytaj ją. Rozumiesz?
Bogna skinęła głową. Magda wyszła, a dziewczyny znów wpatrywały się w ekrany. Wanda przyjrzała się Bognie uważnie.
Przypominasz mi moją młodszą siostrę, nowicjuszko powiedziała z satysfakcją to da ci pewną przewagę w moich oczach. Nie popełniaj głupich i grubych błędów, a będziemy się dobrze dogadywać Dobra, Bogno, zabierz się do roboty. W czasie przerwy przyjdę po ciebie, odpowiem na pytania. Teraz się nie rozpraszaj, zgoda?
Bogna usiadła w krześle, rozejrzała się po stanowisku.
Mały stół z tacką na papiery, szklanka z długopisami i markerami, monitor, podkładka pod mysz i sama mysz. Na podłodze kosz na śmieci i doniczka z ogromnym, starym, wyschniętym aloesem, którego liście były już prawie kruche. Bogna od razu przypomniała sobie babcię, co rosła aloes i wyciskała z jego mięsistych liści sok.
Apteczka w doniczce szepnęła pod nosem dlaczego nikt się nim nie opiekuje? Przecież zaraz zwiędnie.
Usiadła wygodniej i znów rozejrzała się. Wszyscy byli pochłonięci pracą, nie mieli czasu w Bognę. Palcami stukali w klawiatury, przestawiali kalkulatory, szlifowali długopisy na notatkach, a od czasu do czasu słychać było ciche, zmartwione westchnienia, gdy liczby nie zgadzały się.
Bogna nie czuła się tu najlepiej. Właśnie skończyła studia, nie miała doświadczenia, a to miejsce wydawało się idealne pod kątem rozwoju kariery. Firma świadczyła usługi księgowe, więc będziesz mieć kontakt z różnymi klientami i zadaniami. W krótkim czasie można zdobyć cenny knowhow, a wynagrodzenie 4500 zł netto było naprawdę atrakcyjne dla młodej specjalistki.
Na przerwę czekała niecierpliwie. Wanda podeszła i przez czterdzieści minut odpowiadała na pytania nowicjuszki.
Dobra, proszę, niech mój mózg się nie przegrzeje Odpocznijmy trochę w końcu Wanda odsunęła się w fotel a tak wiesz, ta palma
To aloes skorygowała Bogna.
Tak, aloes. Wiem! przewróciła oczy Wanda to pozostałość po naszej wielkiej i wszechmocnej patronce liczb, tabel i bilansu, Wierze Palecie. Była znakomitą specjalistką, prowadziła najtrudniejsze sprawy klientów. Gdy patrzyła na dokumenty, w głowie od razu układały się niezwykłe schematy. Urzędnicy płakali, widząc jej nazwisko w raportach. Szkoda, iż przeszła na emeryturę można było czerpać z jej rad.
Czy teraz jej zastąpisz? zapytała nieśmiało Bogna.
Ja? Nie! Nie mam tyle lat doświadczenia Ale ona już jest starsza, ciężko jej siedzieć cały dzień. Dlatego zorganizowaliśmy mały sabant w biurze, podarowaliśmy jej prezenty i zostawiliśmy tę roślinę. pokazała doniczkę Dziewczyny, zostawiam wam mój aloes. Dbajcie o niego, podlewajcie. A po co nam ta popielata palma? Wiara Paleta po prostu nie chciała go zabierać do domu, więc został tutaj. Teraz sam zdecyduj, wyrzucić czy zostawić przy swoim biurku To już wszystko, nowicjuszko, do roboty!
Bogna spojrzała ze smutkiem na zgięte łodygi. Roślina liczyła już co najmniej dziesięć lat, może więcej. Ile ma lat w rzeczywistości?
Mijał prawie miesiąc. Dwa razy w tygodniu Bogna przychodziła godzinę wcześniej, by posprzątać biuro. Myła podłogi w gabinecie, w którym siedziały koleżanki, w holu, gdzie krążyła Magda, i w pokoju dyrektora. Zabierało to sporo czasu i sił. Na początku dnia była już zmęczona, ale nie miała gdzie się podzielić. Oczywiście wysokie wynagrodzenie 4500 zł netto wymagało, by oprócz księgowości pełnić także rolę sprzątaczki.
Starała się jak mogła. Liczyła, iż jeżeli pokaże się jako wartościowy pracownik, dodatkowe obowiązki znikną. Pracowała po godzinach, zagłębiając się w niuanse rachunkowości, ale doświadczenia z prawdziwymi klientami brakowało. Praca szła ciężko, ale nie traciła nadziei, iż da radę.
Jesienny katar wbił się w jej plan. Ból głowy i gardła nie pozwoliły jej wstać rano, a do sklepu po lekarstwa nie zdążyła, bo musiała sprzątać. Do przerwy obiadowej było jeszcze wiele otwartych zadań migoczących na ekranie czerwonym światłem, a praca stała się niemożliwa.
Spojrzała z nadzieją na aloes, który więdł w doniczce, i chwyciła mięsisty liść.
Babcia leczyła wszystko. Może i mnie pomoże szepnęła, gryząc liść.
Po powolnym przeżuwaniu nieprzyjemnej miąższu poczuła lekką ulgę. Po pół godzinie już nie bolało.
Naprawdę? Wszystko załatwiłaś? spojrzała sceptycznie Wanda, przeglądając dokumenty tak brak błędów, wszystko się zgadza. Brawo, nowicjuszko!
Wanda podała nowe zadania i usiadła na swoim miejscu. Bogna nie zauważyła, jak połączyła obowiązki z dodatkowymi zleceniami. Zaskoczona własną wydajnością wezwała Wandę do kontroli.
Słuchaj, nie rozumiem, jak tak gwałtownie ogarnęłaś te tabele, Bogno?
No wiesz, jeżeli weźmiemy te wskaźniki
Wanda patrzyła nieco przestraszona, a Bogna z zapałem wyjaśniała nieznane dotąd triki. Czy wynajęła jakiegoś korepetytora?
Rozumiem, jesteś dobra powiedziała Wanda, wciągając usta dam ci jeszcze jedną, trudną sprawę. Pracuję nad nią od rana. Może ci się uda.
Wanda była pewna, iż Bogna wpadnie w tarapaty. Nowicjuszka zabrała się do zadania. Gardło znów dawało się we znaki, więc złamała kolejny liść aloesu.
Waro, mam gotowe. Sprawdź! uśmiechnęła się pod koniec dnia.
Koleżanki wstały ze swoich miejsc. Czy naprawdę nowicjuszka przeskoczyła Wandę? Rużowa bestia chwyciła mysz i przeglądnęła tabelę.
Jak to zrobiłaś?
No jestem dobrym specjalistą, choć młody. Trzeba było tylko pomyśleć i zastosować…
Stój! Ja też jestem dobrym specjalistą. My jesteśmy dobre specjalistki. A ty po prostu młody specjalista. Powiedz, co zrobiłaś? wściekła się Wanda.
W tym momencie do biura wpadła Magda.
Dziewczyny, jutro przyjdzie Wiara Paleta. Ma sprawy z dyrektorem, obiecała wpaść. jeżeli będziecie potrzebować rad, przygotujcie pytania.
Przygotujcie pytania syczała Wanda, patrząc na Bognę.
Bogna nie wiedziała, co zapytać. W głowie wydawało się, iż wie wszystko. Myślała o skomplikowanych tematach, ale mózg od razu podsuwał odpowiedzi. Rozejrzała się. Koleżanki grzebały w papierach, szumiały cicho, kłóciły się, każda chciała, by Wiara poświęciła jej więcej czasu.
Rano kolejny niepokój. Wanda z resztą dziewczyn omawiała przygotowania do spotkania z Wiarą Paletą, a na nowicjuszkę spadały wszystkie pilne zlecenia. Po ich skończeniu Bogna ruszyła do kolejnych, żując przy tym aloesowy liść. Zauroczyła się pracą tak, iż nie zauważyła, kiedy w biurze pojawiła się długo wyczekiwana gościa.
Czy to nasza nowa? usłyszała za sobą.
Dzień dobry odpowiedziała nieśmiało, wkładając kolejny kawałek aloesu do ust.
Wiara Paleta, szczupła, wysoką babcia z eleganckim kokiem, poprawiła okulary, które spoczywały na końcu nosa, i przyjrzała się Bognie, monitorowi i przytulonej roślinie.
Przepraszam, nie przygotowałam pytań. Miałam dużo roboty
Dobrze. Nie zamierzam nikomu rozdawać rad. Jestem na emeryturze. Nie będzie tu warsztatów! Nie pokazujcie mi pytań, po prostu pogadajmy
Podczas przerwy Bogna po raz pierwszy zjadła w pobliskiej kawiarni. Gdy już miała usiąść przy stoliku, wezwała ją Wiara, która też chciała coś przegryźć.
Siądź przy mnie, pogadajmy Jak ci idzie? Widziałam, co dziś robiłaś. Nieźle, jesteś bystra. Masz duże doświadczenie?
Nie dopiero miesiąc Kocham księgowość Z każdym dniem lepiej wymamrotała.
Pilnujesz tej rośliny, co? Żujesz ją? Smaczna? zaśmiała się Wiara.
Gardło bolało. Spróbowałam Potem było lżej.
I od razu praca szła w górę, co? Co to za cudowny aloes!
Cudowny? niechętnie zmarszczyła brwi Bogna.
W rzeczy samej, skok w karierze nastąpił tego dnia, gdy aloesowy sok przyniósł ulgę.
Doping? mrugnęła Wiara cieszę się, iż to mój prezent trafił w twoje ręce. Z nim nie zginiesz. Gdyby dziewczyny były szybciej, miałabyś w rękach prawdziwy lek.
Nie rozumiem, o co wam chodzi zapytała zdezorientowana Bogna.
Nie słyszałaś legendy o stuleciu? Potężny czarodziejlekarz, starzejąc się, wędrował po pustyni, prawie umierając z pragnienia. Nagle zobaczył wielkie drzewo o mięsistych liściach i postanowił napić się soku. Po dziewiątym liściu wyzdrowiał, ciało wyprostowało się, a on znów poczuł się młodo. Drzewo oddało mu moc, a liść zwijał się w podzięce.
To chyba o adekwatnościach leczniczych, nie o księgowości mruknęła Bogna.
Wiem, ale tu chyba zasada działa tak samo. Zamiast czarodzieja mamy księgowego, a zamiast pustyni emerytura. Kiedyś, młodą dziewczyną,Bogna, z aloesem w kieszeni i nową pewnością w sercu, zdecydowała się otworzyć własną firmę doradczą, by pomagać innym odnajdywać równowagę między liczbami a życiem.







