NOWA NA SCENIE

4 dni temu

Twoje obowiązki obejmują także sprzątanie biura. Co, iż jesteś księgową? Nie podoba ci się? Weź umowę i idź. Jesteś nowa, więc wytrwaj. Dziękujemy, iż przyjęliśmy cię na taką pozycję i płacimy wynagrodzenie, mimo całkowitego braku doświadczenia!

Sekretarka, siedząc w swym obrotowym krześle, triumfalnie przyjrzała się nowicjuszce. Ta dziewczyna nie wytrzyma tu długo mruknęła pod nosem.

Jak często mam sprzątać? cicho zapytała Zuzanna.

Wszystko ci wyjaśnię! uśmiechnęła się sekretarka, pójdziemy, pokażę ci miejsce pracy, przedstawiam koleżankom

Zuzanna niepewnie podążyła za wysoką kobietą. Gdy dotarły do kolejnego pomieszczenia, sekretarka otworzyła drzwi. Wielka sala podzielona była na maleńkie komórki, w każdej z nich ktoś siedział przy komputerze.

Dziewczyny, to jest Zuzanna, nowa. Nowa, to wy, dziewczyny!

Na Zuzannę spojrzało dziesięć par oczu. Gęsta cisza zawisła w powietrzu, a Zuzanna, by nie wyglądać na przesadnie przerażoną, uśmiechnęła się i przywitała. Dziewczyny szeptały wśród siebie.

Och, jak cudownie, iż mamy nową, bo od dawna nic nie sprzątało w tym biurze powiedziała jedna z nich.

To świetnie, ale będziesz siedzieć przy mnie i będę musiała słuchać cudzych kliknięć klawiatur, jęków i ewentualnych płaczu dodała druga.

No i super, już czas wyjść ze strefy komfortu zauważyła trzecia.

Aha, wcześniej słuchałyśmy tylko twoich lamentów, a teraz to my będziemy mieć twoje miejsce rzuciła czwarta.

Koleżanki, ciszej, proszę? uśmiechnęła się sekretarka, Zuzanno, oto twoje stanowisko w rogu. Na komputerze znajdziesz folder Instrukcje i zadania. Czytasz, uczysz się, zapamiętujesz. Twoją pomocną ręką będzie rudawa Weronika. jeżeli coś będzie niejasne, od razu pytaj ją. Zrozumiałaś?

Zuzanna skinęła głową. Sekretarka wyszła, a dziewczyny znów wpatrywały się w ekrany. Weropna spojrzała na Zuzannę z uwagą.

Wystawiasz się na moją młodszą siostrę, nowicjuszko samolubnie uśmiechnęła się Weronika, to da ci przewagę w moich oczach. Nie popełniaj głupich i niegrzecznych błędów, a będziemy się dogadywać Zuzanno, przystąp do pracy. W przerwie obiadowej podchodzę, odpowiem na pytania. A teraz nie rozpraszaj się, zgoda?

Zuzanna usiadła w krześle i rozejrzała się po miejscu. Mały stół z tackami na papiery, szklanka z długopisami i markerami, monitor, podkładka pod mysz, sama myszka. Na podłodze kosz na śmieci i doniczka z wielkim, starym, wyschłym aloesem, którego liście przypominały paproć.

Apteczka w doniczce szepnęła Zuzanna, dlaczego nikt o niej nie czuwa? Przecież zaraz zwiędnie.

Usiadła wygodniej i jeszcze raz rozejrzała się. Wszyscy pracowali skoncentrowani, nie mieli czasu w Zuzannę. Palcami stukali w klawiatury, klikali kalkulatory, przepisując cyfry na papierze, od czasu do czasu wydobywały się ciche, smutne westchnienia, gdy liczby nie zgadzały się.

Zuzanna nie przepadała za tym hałasem. Dopiero co skończyła studia, nie miała żadnego doświadczenia, a oto przed nią wspaniała okazja do kariery. Firma Księgowość i Spółka świadczy usługi księgowe, więc będzie obsługiwać różnorodnych klientów i rozwiązywać różne zadania. W krótkim czasie może zdobyć cenny staż, a wynagrodzenie, 3500 zł netto, jest bardzo dobre dla świeżej absolwentki.

Z niecierpliwością czekała na przerwę. Weronika podeszła i przez czterdzieści minut odpowiadała na pytania nowicjuszki.

Wszystko, proszę! Mój mózg zaraz eksploduje Odpocznijmy trochę w końcu Weronika opadła szklą na oparcie krzesła. A tak ta palma

To aloes sprostowała Zuzanna.

Tak, aloes. Znam go! Weronika przewróciła oczami, to dar naszej wielkiej i wszechmogącej patronki liczb, tabel i bilansu, Wiry Palny. Była niezwykła! Prowadziła setki klientów, a jej nazwisko w raporcie wywoływało łzy u urzędników skarbowych. Szkoda, iż przeszła na emeryturę. Mogła jeszcze dawać cenne rady.

Masz ją teraz zamiast niej? zapytała cicho Zuzanna.

Ja? Nie! Nie jestem jeszcze dorosła. On ma więcej lat doświadczenia niż moje własne Dobra, niech idzie na emeryturę, zorganizujemy mały sabant w biurze, wręczymy jej prezenty. A to roślina Dajcie jej życie, podlewajcie, dziewczyny! Po co nam ten stary aloes? Nikt nie dba o niego, bo Wiara Palna nie chciała go zabrać do domu. Teraz decydujesz, wyrzucisz czy zostawisz przy swoim biurku Gotowe, nowa, do pracy!

Zuzanna spojrzała ze smutkiem na wygięte łodygi. Roślina miała już dziesięć, może i więcej lat. Ile adekwatnie ma sto lat?

Zuzanna pracowała prawie miesiąc. Dwa razy w tygodniu przychodziła godzinę wcześniej, by posprzątać biuro. Myła podłogę w gabinecie, w którym siedziały wszystkie dziewczyny, przy wejściu, gdzie panowała sekreciarz, oraz w gabinecie dyrektora. To zajmowało dużo czasu i sił. Na początku dnia była już wyczerpana, ale nie miała gdzie się podzielić. Wysokie wynagrodzenie było wliczone w obowiązek sprzątania.

Starała się jak mogła. Liczyła, iż jeżeli pokaże się jako wartościowy specjalista i sumienny pracownik, dodatkowe obowiązki sprzątania zostaną zredukowane. Pracowała do późna, zgłębiając niuanse księgowości, ale była dopiero świeżo upieczonym absolwentem, brakowało jej praktyki przy żywych klientach, więc postępy szły wolno. Mimo to nie traciła nadziei, wierząc, iż poradzi sobie mimo wszystko.

Jesienny przeziębienie wybijało Zuzannę z rytmu. Ból głowy i gardła nie pozwalały jej wkroczyć do apteki przed pracą, a do przerwy obiadowej była jeszcze godzina, a czerwone zadania płonęły na ekranie.

Patrząc na zwiędły aloes, myślała:

Babcia leczyła wszystko tą rośliną. Może pomoże i mnie odciąła mięsisty liść i włożyła go do ust.

Powoli przeżuwając nieco gorzką miąższ, poczuła ulgę. Po pół godziny już lepiej.

Naprawdę? Wszystko zrobiona? spojrzała nieufnie Weronika, przeglądając dokumenty, Nie ma błędów, wszystko się zgadza. Brawo, nowicjuszko!

Weronika podała nowy zestaw zadań i usiadła przy swoim stanowisku. Zuzanna nie zauważyła, jak nagle przytłoczyło ją dodatkowe obciążenie. Zaskoczona własną wydajnością, znów wezwała Weronikę do weryfikacji.

Słuchaj, nie rozumiem, jak tak gwałtownie zrobiles te tabele, Zuzanno?

Patrz, gdybyśmy połączyły te wskaźniki

Weronika spojrzała nieco przerażona, a Zuzanna z entuzjazmem tłumaczyła nieznane jej techniki. Czy zatrudniła jakiegoś korepetytora?

Rozumiem, jesteś dobra wykrzywiła usta Weronika, dam ci jeszcze trudniejsze zadanie. Pracuję nad nim od rana. Może ci się uda.

Weronika była przekonana, iż Zuzanna wpadnie w tarapaty.

Zuzanna, otrzymawszy polecenie, zaczęła je analizować. Gardło znów dawało radę, a ona kolejny raz odłamała kawałek aloesu.

Weroniko, mam wszystko gotowe. Sprawdź! uśmiechnęła się pod koniec dnia.

Dziewczyny wstały ze stanowisk. Czy naprawdę nowicjuszka przeskoczyła Weronikę? Rudawa Weronika chwyciła myszkę z rąk Zuzanny i przeglądnęła tabelę.

Jak to zrobiłaś?

No jestem dobrym specjalistą, choć młody. Trzeba było po prostu pomyśleć i zastosować

Stop! Ja jestem dobrym specjalistą. My wszystkie jesteśmy dobrymi specjalistkami. Ty po prostu młody specjalista. Powiedz, co zrobiłaś! wybuchła Weronika.

Wtedy do gabinetu wpadła sekretarzowa.

Dziewczyny, jutro przyjdzie Wiara Palna. Ma sprawy z dyrektorem, obiecała się zaglądnąć. jeżeli będziecie potrzebować rad, przygotujcie pytania.

Przygotujcie pytania syknęła Weronika, patrząc na Zuzannę.

Zuzanna nie wiedziała, co zapytać. W głowie wydawało się, iż wie wszystko, ale jednocześnie brakuje jej słów. Dziewczyny grzebały w papierach, szepcząc i kłócąc się, każda chciała, by Wiara poświęciła jej więcej czasu. Aby to osiągnąć, trzeba było przyjść z czymś interesującym.

Następny poranek był równie niepokojący. Dziewczyny pod przewodnictwem Weroniki omawiały kwestie i przygotowywały się na spotkanie z Wirą Palną. Na Zuzannę spadały wszystkie pilne zadania. Po ich ukończeniu, Zuzanna przystąpiła do kolejnych, żując liść aloesu. Była tak pochłonięta pracą, iż nie zauważyła przybycia długo wyczekiwanej gościa.

Czy to nasza nowicjuszka? usłyszała za sobą.

Dzień dobry odpowiedziała nieśmiało, wkładając kolejny kawałek aloesu do ust.

Wiara Palna, szczupła, wysoka starsza pani z eleganckim kokiem, podniosła okulary, które spoczywały na końcu długiego nosa, i sceptycznie przyjrzała się Zuzannie, monitorowi i przeszukanej roślinie.

Przepraszam, nie przygotowałam pytań. Praca mnie przytłoczyła.

W porządku. Nie zamierzam rozdzielać rad. Jestem na emeryturze. Nie będzie warsztatu, nie pokażecie mi pytań. Po prostu porozmawiajmy.

Podczas przerwy Zuzanna po raz pierwszy udała się do kawiarni, by zjeść obiad. Gdy już miała usiąść przy stoliku, wezwała ją Wiara Palna, która również chciała coś przegryźć.

Usiądź przy mnie, pogadamy Jak ci idzie? Widziałam, co robisz dziś. Całkiem nieźle. Masz talent. Czy masz już doświadczenie?

Nie dopiero miesiąc Kocham księgowość Z każdym dniem lepiej zamruczała Zuzanna.

Śledzisz moją roślinę, tak? Dlaczego ją żujesz? Smakuje? zaśmiała się Wiara.

Gardło bolało. Spróbowałam Potem było lepiej.

I praca od razu poszybowała, co? Co za cudowny aloes! Magiczny, jakby.

Magiczny? zmarszczyła Zuzanna.

Rzeczywiście, tego samego dnia, kiedy żuła sok starego aloesu, poczuła przypływ energii.

Doping, co? mrugnęła Wiara, cieszę się, iż mój prezent się przydał. Z nim nie zgubisz się. Gdyby dziewczyny były bardziej pośpieszne, miałbyś w rękach wspaniały środek.

Nie rozumiem, o czym mowa? zapytała zdziwiona Zuzanna.

Nie znasz legendy o stuleciu? Potężny czarodziejlekarz wędrował po pustyni, umierając z pragnienia. Nagle zobaczył ogromne drzewo z mięsistymi liśćmi i pomyślał, iż może napić się jego soku. Po dziewiątym liściu uzdrowił się, ciało wyprostowało się, poczuł się młodo. Drzewo podarowało mu moc, a liść się zgiął. Człowiek wrócił do wioski i nauczył innych, jak używać tego daru.

To o adekwatnościach leczniczych, a nie o księgowości zauważyła Zuzanna.

Wiem, ale zasada jest podobna. Zamiast czarodzieja księgowego, zamiast pustyni emerytura. Byłam młodą dziewczyną, kiedy surowa kobieta wprowadziła mnie w ten fach. Gdybyś nie spróbowała aloesu na parapecie, nie zostałabym specjalistą klasy pierwszej. Przekazała mi tę roślinę przy przejściu na emeryturę. Z nią krążyłam po firmach, zostawiając po sobie skarb. Teraz to twoje. Sto lat temu ten aloes już był, prawda?

Dlaczego nie odpowiedziałaś na pytania dziewczyn? dopytała Wiara.

Jestem zwykłym pracownikiem. Nic nadzwyczajnego.

A to nieuczciwe!

Kto mówi o uczciwości? Komu to szkodzi? Klientom? Nie! Tobie? Również nie!

Po krótkiej pogawędce Zuzanna wróciła do biura. Dzień po dniu przejmowała coraz trudniejsze zadania, a jej klienci stawali się coraz bardziej wymagający.

Po kilku tygodniach ZuzWreszcie, gdy nocny deszcz zrozumiał, iż aloes już nie potrzebuje już żadnych rąk, Zuzanna odetchnęła głęboko, zamknęła oczy i w kręgu świetlistych liczb uniosła się razem z biurem w nieskończony, migoczący horyzont.

Idź do oryginalnego materiału