Nowa kładka w Świnoujściu – inwestycja za 10 milionów złotych.

7 godzin temu

Nowa kładka w Świnoujściu wzdłuż wydm to inwestycja, która z założenia ma poprawić komfort spacerów, uporządkować ruch turystyczny i chronić wrażliwy ekosystem nadmorski. W teorii wszystko się zgadza. W praktyce jednak pojawia się zasadnicze pytanie: czy z tej kładki będzie cokolwiek widać?

Dziś, spacerując istniejącą trasą przy wydmach, wielu turystów mówi wprost – morza nie widać. A Agatowska w tej sprawie nic nie może – jak donoszą propagandziści UM

Wysokie trawy, roślinność ochronna i narastający piasek skutecznie zasłaniają widok. To rodzi frustrację. Bo jeżeli ktoś idzie promenadą wzdłuż wydm, oczekuje przestrzeni, panoramy Bałtyku i otwartego horyzontu, a nie ściany zieleni.

10 milionów złotych i pytanie o sens

Miasto zapowiada kolejną inwestycję wartą ponad 10 milionów złotych. Kładka ma być kontynuacją istniejącej infrastruktury spacerowej i prowadzić w kierunku wschodnim, w stronę symbolu miasta, czyli Stawa Młyny.

Problem w tym, iż już dziś obowiązują ograniczenia wynikające z przepisów ochrony wydm i pasa nadmorskiego. Za utrzymanie terenów wydmowych odpowiada m.in. Urząd Morski w Szczecinie, który nie wyraża zgodę na ingerencję w roślinność chroniącą wydmy przed erozją.

Jeśli dziś nie można przyciąć traw ani uporządkować roślinności tak, aby odsłonić widok na morze, to czy jutro będzie to możliwe? Tego nikt nie jest w stanie zagwarantować.

Kładka tak, ale z widokiem

Nie ma wątpliwości, iż sama idea jest dobra. Drewniane kładki:

  • chronią wydmy przed rozdeptywaniem

  • porządkują ruch pieszy

  • podnoszą standard przestrzeni turystycznej

  • zwiększają bezpieczeństwo

Świnoujście jako uzdrowisko i nadmorski kurort potrzebuje nowoczesnej infrastruktury. To miasto żyje z turystyki. Każda inwestycja poprawiająca estetykę i komfort spacerów działa na korzyść wizerunku.

Ale kładka bez widoku na morze traci część swojego sensu.

Odpowiedzialność obecnych i poprzednich władz

Sprawa nie jest zero-jedynkowa. Problem z widocznością na wydmach nie pojawił się wczoraj. Poprzednie władze również nie znalazły skutecznego rozwiązania, które godziłoby ochronę środowiska z oczekiwaniami mieszkańców i turystów.

Obecnie rządzi prezydent Joanna Agatowska. Pada pytanie, czy miasto jest w stanie wypracować z administracją morską kompromis, który pozwoli na:

  • wyznaczenie punktów widokowych

  • kontrolowane przycinanie roślinności

  • podniesienie poziomu kładki w wybranych miejscach

  • stworzenie platform obserwacyjnych ponad linią traw

Bez takich działań może się okazać, iż inwestycja za miliony złotych stanie się kolejną trasą spacerową „w tunelu z trawy”.

Ekologia kontra turystyka

Wydmy są naturalną barierą chroniącą miasto przed sztormami i erozją. Roślinność ma najważniejsze znaczenie dla ich stabilności. To fakt, którego nie można ignorować.

Ale równie realne są oczekiwania ludzi, którzy przyjeżdżają do Świnoujścia dla przestrzeni, morza i krajobrazu.

Kluczowe jest więc pytanie nie „czy budować”, ale „jak budować”.

Co powinno się znaleźć w projekcie?

Jeśli nowa kładka ma być sukcesem, projekt powinien zawierać:

  1. Jasne uzgodnienia z Urzędem Morskim przed rozpoczęciem prac

  2. Gwarancję utrzymania punktów widokowych

  3. Analizę wysokości konstrukcji w newralgicznych miejscach

  4. Harmonogram pielęgnacji terenu

  5. Transparentną informację dla mieszkańców

Bez tego ryzyko jest oczywiste: wydamy 10 milionów złotych, a za rok usłyszymy te same głosy rozczarowania.

Czy inwestycja jest potrzebna?

Tak. Świnoujście rozwija się dynamicznie. Nowe trasy spacerowe to element nowoczesnego kurortu. Ale inwestycja musi być przygotowana profesjonalnie i zarządzana konsekwentnie.

Nie chodzi o to, żeby budować dla samego budowania. Chodzi o jakość. O efekt końcowy. O to, żeby turysta mógł wejść na kładkę i zobaczyć Bałtyk, a nie tylko piasek i trawy.

Podsumowanie

Nowa kładka w Świnoujściu to dobry pomysł. Jednak bez realnych ustaleń dotyczących widoczności i zarządzania roślinnością może stać się inwestycją, która nie spełni oczekiwań.

Mieszkańcy i turyści nie oczekują cudów. Oczekują widoku na morze.

A tego dziś nikt nie potrafi zagwarantować.

Świnoujście: Ryfczyńscy muszą przeprosić Janusza Żmurkiewicza
Świnoujście. Agatowska wydała prawie PÓŁ MILIONA złotych na propagandę
Idź do oryginalnego materiału