Nielegalne schronisko w powiecie mińskim? „Sytuacja gorsza niż w Sobolewie”

2 godzin temu

Nielegalne schronisko na terenie powiatu mińskiego? Po głośnym zamknięciu schroniska „Happy Dog” w Sobolewie odbyła się pilna narada służb w powiecie mińskim. Według zgromadzonych danych żadna z gmin nie podpisała umowy z jednym ze schronisk dla zwierząt, które funkcjonuje na terenie powiatu.

Sprawdziłem dzisiaj ten temat na terenie powiatu mińskiego. Nie ma żadnego legalnie działającego schroniska dla zwierząt. Dowiedziałem się, iż na terenie naszego powiatu najprawdopodobniej działa coś, co można nazwać schroniskiem, a schroniskiem nie jest, bo jest po prostu nielegalną formą prowadzenia działalności, przytrzymywania bardzo, bardzo wielu zwierząt – mówi starosta miński Remigiusz Górniak.

Azyl nie widnieje w żadnym rejestrze, choć o jego działalności wiedziały służby, m.in. policja.

Sytuacja wygląda bardzo, bardzo poważnie. Ja poprosiłem pana burmistrza o materiały, wszystkie w tej sprawie zawiadomienia, zgłoszenia. Wygląda na to, iż mamy tutaj do czynienia z sytuacją o wiele gorszą niż w Sobolewie. Coś trzeba będzie z tym zrobić, bo wygląda na to, iż jest to placówka, która działa bezkarnie. Unika kontroli, dlatego iż jest po prostu niezarejestrowana i nie ma żadnych – dodaje Górniak.

Dramat gmin po zamknięciu schroniska w Sobolewie

Samorządy zostały na lodzie – co najmniej 22 gminy, które podpisały umowę na odławianie bezdomnych psów ze zlikwidowanym w ubiegły weekend schroniskiem „Happy Dog” w Sobolewie musi pilnie znaleźć alternatywę. Jak przyznaje zastępca wójta gminy Siedlce Sławomir Jagiełło, gmina współpracowała ze schroniskiem w Sobolewie od dekady. Jak dodaje Jagiełło, samorząd rozesłał do okolicznych azyli dla zwierząt 14 zapytań, a otrzymał tylko dwie oferty.

Zostaliśmy na lodzie, w pewnym sensie na pewno. Zgodnie z wymogami prawnymi musimy zapewnić miejsce pobytu dla zwierząt. Jesteśmy w tej chwili na to przygotowani. Docelowo możemy sami kilka psów, jeżeli będzie taka sytuacja, przetrzymać. Przez jeden czy dwa dni mogą tam psy przebywać, dopóki nie zostaną przetransportowane do schroniska. w tej chwili rozesłaliśmy zapytania po 14 schroniskach. W tej chwili mam dwie oferty

Gminie Zbuczyn jeszcze pod koniec ubiegłego roku udało się rozwiązać umowę ze schroniskiem Happy Dog i podpisać nową z przytuliskiem „Zwierzaki do wzięcia” w Góździe. Zastępca wójta Michał Kowal nie ukrywa ulgi i przyznaje, iż do gminy od dawna docierało wiele niepokojących sygnałów o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu „Happy Dog” i zapytań o podjęcie działań.

Ostatnie kilka miesięcy to duże wzmożenie w tym zakresie i my dostawaliśmy po kilkanaście tygodniowo takich zapytań o udzielenie informacji publicznej, naprawdę w bardzo szerokim zakresie, co spowodowało, iż w zasadzie jeden z naszych pracowników pół swojego etatu musiał przeznaczać na to, żeby takich informacji udzielać. Więc rzeczywiście ta presja społeczna była duża

Za odłowienie psa gminy płaciły schronisku średnio trzy tysiące złotych. Do tego pokrywały comiesięczny ryczałt za utrzymanie zwierząt w schronisku. Wśród innych samorządów, które podpisały umowy z „Happy Dog”, są m.in. Miastków Kościelny, Korczew, Trojanów, Wilga, Sobolew, Kołbiel, Borowie, Sarnaki, Pilawa, Mokobody, Górzno, Platerów, Łosice i Żelechów.

„Piekło zwierząt” w schronisku w Sobolewie

Schronisko „Happy Dog” w Sobolowie w ubiegłą sobotę zostało zamknięte decyzją powiatowego lekarza weterynarii. Przeciwko jego właścicielowi Marianowi D. od ponad ośmiu lat toczy się proces sądowy. Mężczyzna jest w nim oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami.

W dniu zamknięcia przed bramą schroniska w proteście zebrali się miłośnicy zwierząt, osoby prywatne i przedstawiciele organizacji prozwierzęcych, którzy domagali się poprawy warunków życia dla psów przetrzymywanych w tym miejscu. Grunt, na którym znajdowało się schronisko w Sobolewie, należy do gminy. Mieszkańcy i aktywiści wielokrotnie wcześniej apelowali do wójta Sobolewa Macieja Błachnio o rozwiązanie umowy z dzierżawcą, oskarżonym o znęcanie się nad zwierzętami Marianem D.

Będą kolejne zawiadomienia do prokuratury

Kolejne zawiadomienia w sprawie „schroniska grozy” w Sobolewie niedługo mają trafić do prokuratury – w związku ze znęcaniem się nad zwierzętami, ale również dotyczące niedopełnienia obowiązków przez pracowników służb, m.in. inspekcji weterynaryjnej i policji.

Jak mówił obecny w Sobolewie w dniu protestu i zamknięcia schroniska Grzegorz Bielawski, wolontariusz „Pogotowia Dla Zwierząt”, nigdy nie widział on, by psy ze schroniska „tak bardzo bały się człowieka”.

Nie są to psy jakoś skrajnie zagłodzone, ale bardzo zaniedbane psychicznie, bardzo zaniedbane też fizycznie. Wrastające pazury, kamień nazębny, przerażenie, uległe oddawanie moczu na widok człowieka, dziczenie. Te psy tam mieszkały w „patobudach”, w jakichś wykopanych dziurach. Od dawna nie widziałem tak bardzo przestraszonych zwierząt – opisywał Bielawski.

Kije ze śladami krwi?

Organizacje biorące udział w akcji, po wkroczeniu na teren schroniska, znalazły przy boksach m.in. kije, którymi zwierzęta prawdopodobnie były bite. Przedmioty zostały zabezpieczone jako materiał dowodowy w sprawie przeciwko właścicielowi schroniska.

Były takie kije, na których były ślady prawdopodobnie krwi, była jakaś taka substancja brunatna. No jest to niestety częsta praktyka w takich mordowniach, iż po prostu są kije. Nie dziwmy się zatem, iż ludzie dla tych psów wydają się zagrożeniem. Kiedy my wchodziliśmy do boksu, to wszystkie psy chowały się do budy. Przecież to jest nienaturalne. Przecież wszystkie psy powinny podchodzić do krat – mówił Bielawski.

Teraz zwierzęta odratowane ze schroniska w Sobolewie przechodzą szczegółowe badania u lekarzy weterynarii, zoopsychologów i behawiorystów.

Wszystkie te psy zostały umieszczone w placówkach i domach tymczasowych. Po kolei trafiają do lekarzy weterynarii, którzy robią im badania krwi, morfologię, biochemię, którzy oceniają ich stan fizyczny, psycholodzy zwierząt oceniają stan psychiczny. Na ten temat powstanie bardzo obszerna dokumentacja lekarsko-weterynaryjna – wyjaśniał wolontariusz.

„Układ zamknięty” i przymykanie oczu?

Obszerna dokumentacja przygotowana przez specjalistów ma posłużyć do sporządzenia kolejnego zawiadomienia o znęcanie się nad zwierzętami. Jeszcze kolejne dotyczyć ma zaniedbań i nieprawidłowości w działaniach gminy, policji, inspekcji weterynaryjnej oraz innych służb i jednostek samorządowych, które miały przez lata, wiedząc o złym stanie zwierząt, nie reagować, a także utrudniać protest i akcję odbioru zwierząt w sobotę. Jak dodaje Grzegorz Bielawski, było to ze znanych mu „najlepiej chronione schronisko”.

Na pewno przygotowywany jest materiał pod zawiadomienie o przestępstwie, ja myślę, iż osobnym zawiadomieniem będzie objęty układ zamknięty, który tam jest. Chodzi o przymykanie oczu służb typu policja, gmina, inspekcja weterynaryjna na działalność przestępczą Mariana D. To było najlepiej chronione schronisko przez policję, jakie poznałem w życiu – dodaje Bielawski.

Kontrola NIK w Sobolewie

Jak przekazał rzecznik Najwyższej Izby Kontroli Bartłomiej Pograniczny, wczoraj zakończył się pierwszy dzień kontroli w Urzędzie Gminy w Sobolewie.

Urzędnicy byli w urzędzie gminy do godz. 19:00 zbierali dokumenty. Wiem już, iż na pewno będą wchodzić do schroniska niezależnie od postępowania prokuratorskiego. Zobaczą, jak wygląda sytuacja na miejscu – powiedział Pograniczny.

Rzecznik przypomniał, iż planowana jest także kontrola w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Garwolinie, który prowadził nadzór nad schroniskiem w Sobolewie. Kontrolerzy będą sprawdzać, co było przyczyną braku zdecydowanej reakcji inspektoratu, dlaczego wcześniej nie wskazywał on na problemy, a nagle zdecydował o zamknięciu schroniska. Tam kontrola rozpocznie się w tym tygodniu, a najpóźniej na początku przyszłego.

Kontrola w Schronisku na Paluchu

NIK rozpoczął też kontrolę w warszawskim Schronisku na Paluchu. Najpierw obejmie ona miejski urząd, a w drugiej kolejności – schronisko.

Wcześniej informowano, iż do NIK wpływały skargi w sprawie Schroniska na Paluchu, choć „innego typu, niż w Sobolewie”.

Delegatura Mazowiecka w Warszawie od grudnia ubiegłego roku prowadziła analizę napływających skarg i w reakcji na to zwróciła się do kierownictwa NIK z wnioskiem o zgodę na przeprowadzenie kontroli. Wniosek został zatwierdzony 7 stycznia 2026 roku – podał rzecznik Pograniczny.

Przedmiot skarg jest jednak objęty tajemnicą kontrolerską.

Idź do oryginalnego materiału