Mężczyźni po czterdziestce, druidzi i sztuka niefiltrowanego chamstwa
Wkroczyłeś w magiczną czterdziestkę i nagle okazuje się, iż zjadłeś wszystkie rozumy, zwiedziłeś zakamarki ludzkiej psychiki i przeczytałeś mapę wszechświata? Witaj w klubie facetów, którzy wszędzie byli, wszystko widzieli, a teraz z miną naczelnego druida ludzkości powiedzą Ci dokładnie to, o czym nie miałeś pojęcia, iż powinieneś wiedzieć.
Mikrodygresja: zauważam w świecie i wśród moich znajomych płci męskiej dziwaczną tendencję do wchodzenia w rolę mędrca, kiedy pyknie czterdziestka. Po ostatniej randce A. zgodnie stwierdziłyśmy, iż to kwestia wieku. 4 z przodu robi coś dziwnego z mózgiem mężczyzny. I oczywiście nie mogę powiedzieć, iż dzieje się to z mózgiem każdego męskiego osobnika, ale niewątpliwie dotyczy to tych facetów, których znamy.
Eksperci od wszystkiego i niczego
Wkroczyłeś w tę magiczną granicę i nagle poczułeś nieodpartą potrzebę oświecenia ludzkości? Witaj w gronie samozwańczych mentorów, którzy z troską godną lepszej sprawy analizują każde Twoje potknięcie i życiowy wybór.
Ostatnio jeden z moich starszych kolegów zdiagnozował moje słuchanie audiobooków, rzucając protekcjonalne: „nie miej do siebie pretensji”. W mojej głowie: ja pierdolę, jakich pretensji? Jest to może niepopularna opinia, ale nie mam do siebie pretensji o nic i za nic, i w zasadzie nigdy. Przykro mi, iż teraz rozczaruję wszystkich tych, którzy samobiczują się całymi dniami, albo mają pretensje do mnie o jakieś sprawy. Po prostu zakładam, iż skoro różni ludzie mogą mieć do mnie pretensje o różne rzeczy, ja nie będę tą osobą, która ma je do siebie. Kiedyś już to przerabiałam i dzisiaj zwyczajnie mi się nie chce i szkoda mi zasobów.
Zazwyczaj, kiedy coś robię to robię to z jakiegoś powodu, a kiedy nie robię to też istnieje powód. Dlaczego miałabym mieć do siebie pretensje? Z takiego powodu, iż wybieram wygodę słuchania audiobooków przy robieniu innych rzeczy, a nie zadrukowany papier?
Ruszyłam ten męski temat w dzisiejszej rozmowie z Tatą
Mój Tata zasugerował, iż może oni „chcą być troskliwi”. Odpowiedziałam krótko: skoro tak bardzo chcą się opiekować, niech kupią sobie zwierzątko. Takiemu zwierzątku można śmiało podkładać różne myśli i zakładać, iż zwierzątko takie myśli ma, bo zwierzątko, zgodnie ze swoją naturą nic na to nie odpowie, może co najwyżej głową pokiwać.
To dziwaczne zjawisko to nie tylko pojedyncze przypadki. To plaga samozwańczych ekspertów od życia, którzy po przekroczeniu magicznej czterdziestki wchodzą w nieznośny tryb mędrca. Inny przykład, zadajesz facetowi proste pytanie, a on zamiast odpowiedzieć cofa się do mezozoiku i analizuje wojnę secesyjną. A następnie przechodzi do pouczeń o relacjach i emocjach, a ma na ten temat oczywiście mnóstwo do powiedzenia. Zwłaszcza taki facet, który tych relacji w życiu nie ma. To zupełnie ten sam case, co rozwodniczki doradzające małżeństwom, jak przetrwać kryzys. Czy zoperowana na cztery wiatry Rozenek nauczająca, jak kochać siebie. Dalej nie wiesz o co mi chodzi z tymi facetami po czterdziestce? Posłuchaj Kuby Wojewódzkiego, on jest już od dawna po czterdziestce, a jest doskonałym przykładem tego, iż ten syndrom można hodować latami.
Asertywność a terroryzm otoczenia
To nie wszystko. Jakiś czas temu znajomy (40+) zagiął mnie tym, iż on by chciał zajarać przy teściach i mu przeszkadza, iż on nie może być przy nich w pełni autentyczny. W mojej głowie pojawiło się pytanie: naprawdę? Masz czterdzieści lat i przez cały czas jesteś tak przywiązany do siebie, iż musisz epatować sobą wszędzie, gdzie się pojawisz, a otoczenie ma nie mieć z tym problemu? Dziwny jest ten świat i czasem nie wiem, kto tu jest bardziej dziwny, ja, czy świat w obliczu tego wszystkiego.
Znajomy prędko mi zarzucił, iż jestem nieszczera. Aha... No to, jeżeli rozbierasz się przed żoną, to przed teściami też się będziesz rozbierał, żeby mieć pewność, iż znają Cię pod każdym kątem i z każdej strony? Żeby na pewno dobrze wiedzieli, co się córce dostało.
Czy jeżeli stawiam tarota, to mam go postawić mojej Babci, która prawdopodobnie będzie miała wizję demonów zjadających mi duszę i ognia piekielnego palącego mnie w pięty? Dlaczego miałabym to robić staruszce, wiedząc jakie ma poglądy?
Inny przykład, czy jeżeli uważam, iż mój szwagier to kretyn, który nie ma za grosz dobrych manier i jest totalnym zaprzeczeniem męskości, to... czy w imię szczerości, powinnam mu powiedzieć, iż jest bucem, którego nie chciałabym mieć choćby wśród znajomych? No nie, bo to byłoby chamskie. Jednak nie będę mu przeszkadzała w domyślaniu się tego, iż tak właśnie myślę. Z drugiej strony, jeżeli się domyśla to znaczy, iż nie jest kretynem, a ja się mylę.
Randki po przejściach i męski tryb wszechwiedzy
Randki po przejściach nie dotyczą mnie, bo wszystkie moje były przed przejściami, albo w trakcie. I to już dekadę temu, więc moje osobiste spostrzeżenia są raczej przeterminowane, ale... Mam wspaniałe koleżanki, które dbają o to, żebym miała o czym pisać. Ostatnio sama trochę wepchnęłam A. w randkę z facetem po czterdziestce, bliżej pięćdziesiątki. Zrób sobie przerwę od chłystków, spotkaj się z kimś kto ma przynajmniej zbliżony do Ciebie model życia. Dodam, iż poprzednicy byli raczej od niej młodsi, więc tę zmianę mimo wszystko uważam za progres, i szansę... Dla faceta również, iż nie wyląduje w roli pantoflarza do wychowania.
Po drugiej randce A. zdruzgotana zadzwoniła do mnie: Monia, on tak pierdoli, iż ja tego nie wytrzymam. Cały czas nawija, nie wiem choćby o czym. Nie mogłam się na niczym skupić, choćby nie byłam w stanie się skupić na tym, jakie jedzenie chce zamówić. On gada byle gadać.
No tak... Ja i moje błędne założenia, iż jak człowiek przed 50tką to pewnie jest jakaś stabilizacja i głębszy sens. No i może ten głębszy sens gdzieś tam jest, ale z komunikacją ewidentnie jest problem. I na podstawie tego konkretnego przypadku oraz ostatnich wydarzeń, zgodnie uznałyśmy, iż to jest kwestia wieku może. Facet kończy czterdzieści lat i nagle kongo bongo dzieje się z jego mózgiem.
-Słuchaj, a może on był po prostu zestresowany? Jakbym ja była na jego miejscu, to w sumie też bym się Ciebie bała. Daj sobie 3 randki i sprawdź, Piotr Mosak mówił, iż trzeba dać sobie trzy randki. - powiedziałam, bo jest jeden psycholog, którego lubię i cenię, i to jest właśnie on. Mam słabość do ludzi, którzy pragmatyzm stawiają wysoko.
– Nie wiem, czy uniosę to trzeci raz... - stwierdziła A., a ja w sumie to rozumiem, ale z drugiej strony... Ludzie dzisiaj nie dają sobie dostatecznie dużo szans, żeby móc się przekonać jak to jest pobyć z tą drugą osobą, niekoniecznie tylko wtedy, kiedy jest słodko-pierdząco i rozkosznie.
Co tak naprawdę się dzieje z tymi męskimi mózgami po czterdziestce?
📌Szukasz więcej głębokiego wglądu w absurd codzienności?
Sprawdź moje pozostałe publikacje, książki oraz przemyślenia dostosowane do układania relacji ze światem (i z samym sobą).
Zobacz moje książki






