Mężczyzna ratuje rodzinę jeleni uwięzioną na zamarzniętym jeziorze Mazurskim

3 dni temu

Pamiętam, jak przed laty w okolicach Jeziora Łebsko, Janusz wybrał się na łyżwy. Kręcił się już wokół tafli lodu, gdy nagle zauważył trzy sarny, które rozpaczliwie próbowały wydostać się z lodowej pułapki. Zdeterminowany łyżwiarz bez namysłu chwycił czekan i podbiegł, by pomóc zwierzętom wydostać się spod lodu. Trochę to trwało, zanim wszystkie trzy sarny stanęły znów na twardej ziemi, ale dzięki jego wysiłkom się udało. O tym wzruszającym czynie niedługo rozmawiano nie tylko w Słupsku, ale w całej Polsce, wychwalając Janusza za jego dobre serce. Życzyliśmy wtedy, by sarny więcej nie zatraciły się na zamarzniętym jeziorze!

Janusz z najwyższą ostrożnością zbliżył się do saren i zaczął je kierować w stronę grubszej warstwy lodu. Na szczęście udało mu się bezpiecznie wyprowadzić wszystkie zwierzęta, zanim lód pękł. To był niesamowity gest życzliwości!

Gdy podszedł już do saren, przywiązał jeden koniec liny delikatnie wokół szyi zwierzęcia, po czym powoli ciągnął je ku bezpiecznemu brzegowi.

Janusz miał ogromne szczęście, iż natrafił na te trzy dzikie sarny, uwięzione na lodzie w jeziorze. Gdyby nie jego łyżwiarska wyprawa, zginęłyby tam na pewno. Po chwili, gdy sarny wróciły na suchy ląd, odwiązał linę i patrzył, jak biegną z powrotem do lasu. To był dzień, który zapamiętaliśmy na długo dzień, gdy zwykła wyprawa na łyżwy zmieniła się w niezwykły, pełen serca czyn.

Idź do oryginalnego materiału