
Zapomniałem, iż we wtorek miałem iść z kotem do weterynarza na zdjęcie szwów. Więc lecę z Wierą pod pachą do Filemona, żeby zdążyć przed zamknięciem. Tuż przed wejściem pojawia się kobieta z transporterem. Pomyślałem, iż to tylko ja mam takie szczęście. Nie dość, iż cały dzień nic nie jadłem, iż kot już dawno powinien być wyswobodzony ze szwów, to jeszcze teraz będę czekał.