Kot, robaki i boczek. Felieton literacki

1 godzina temu

Zapomniałem, iż we wtorek miałem iść z kotem do weterynarza na zdjęcie szwów. Więc lecę z Wierą pod pachą do Filemona, żeby zdążyć przed zamknięciem. Tuż przed wejściem pojawia się kobieta z transporterem. Pomyślałem, iż to tylko ja mam takie szczęście. Nie dość, iż cały dzień nic nie jadłem, iż kot już dawno powinien być wyswobodzony ze szwów, to jeszcze teraz będę czekał.
Idź do oryginalnego materiału