Jak informuje serwis „Super Express”, w kuluarach Nowogrodzkiej wrze. Jarosław Kaczyński ma być o krok od rozpętania wewnętrznej burzy w PiS – na jego biurku podobno leży już lista nazwisk tych, którzy nie zamierzają podporządkować się partyjnej dyscyplinie milczenia. Według ustaleń „Super Expressu” stawką są nie tylko upomnienia, ale zawieszenia i spektakularne wyrzucenia z partii, a wśród zagrożonych mają być także politycy z samego szczytu ugrupowania.
W PiS szykują się rozliczenia
W Prawo i Sprawiedliwość nadchodzi czas rozliczeń. Jarosław Kaczyński nie zamierza dłużej tolerować publicznych sporów i wewnętrznych połajanek, które – jak słyszymy w partii – „zabijają PiS w sondażach”. – Nie będzie świętych krów. Może na nią trafić choćby ktoś kiedyś naprawdę zasłużony dla partii. Doszliśmy do ściany – mówi nam jeden z bliskich współpracowników prezesa. Stawka jest jasna: dyscyplina albo polityczne zamrożenie.
Po wyjściu ze szpitala Kaczyński postawił sprawę twardo. Każdy polityk, który włączy się w „szkodliwą dyskusję”, musi liczyć się z zawieszeniem w prawach członka – bez względu na pozycję i dawne zasługi. Kara ma być dotkliwa i odczuwalna: od trzymiesięcznego wykluczenia z prac klubu po czytelny sygnał dla struktur w terenie, iż dana osoba znalazła się na czarnej liście.
Z naszych informacji wynika, iż lista nazwisk już powstaje, a prezes konsultuje ją z dwoma zaufanymi politykami – Mariusz Błaszczak i Joachim Brudziński. Na celowniku mają być ci, którzy – zdaniem kierownictwa – ignorują partyjną dyscyplinę i podsycają konflikty.
Oni mogą spodziewać się kary
Wśród pierwszych wymienianych nazwisk pojawia się Michał Dworczyk. Były szef KPRM miał już dostać ostrzeżenie, ale ponownie zabrał głos publicznie. Jego nieobecność na jednym z paneli w Stalowej Woli nie przeszła w partii bez komentarza.
Kolejny to Jacek Kurski, którego aktywność od dawna budzi kontrowersje. Na liście ma być także Sebastian Kaleta – w jego przypadku chodzi o ostry atak na Ryszard Terlecki. – Nie takim tonem, nie takim językiem do starszego człowieka – słyszymy od działaczy.
Rozważana jest również aktywność Dariusza Mateckiego, choć w partii mówią o nim jako o „komecie lecącej własnym torem”. Z kolei były premier Mateusz Morawiecki wyraźnie ograniczył publiczne wystąpienia, ale jego zaplecze nie zwalnia tempa. Przykładem jest Olga Semeniuk-Patkowska, która w Polskie Radio 24 otwarcie wskazała Morawieckiego jako jedynego kandydata PiS na premiera.
Temat dyscypliny ma wrócić jeszcze w tym tygodniu na Prezydium Komitetu Politycznego. W partii zapadła decyzja, iż porządkowanie szeregów musi być szybkie i bezwzględne – choćby kosztem kilku głośnych nazwisk. – Prezes musi pokazać, kto rządzi. Nie będzie sentymentów – słyszymy od jego współpracowników. W PiS zaczyna się polityczna zima, a wielu działaczy z niepokojem sprawdza, czy ich nazwisko nie znalazło się na krótkiej liście.

3 godzin temu






