Rekordowe temperatury 32C zachecają do siedzenia na tarasie i niestety ubolewania nad marnością ogrodu. Nic nie wyszło z planów zbierania jesiennych plonów, wszystko wysychało od maja. Aby gleba mogła wydawać plony musi być nawożona. Dla starożytnych Egipcjan coroczne wylewy Nilu rozwiązywały problem. Dla ludów koczowniczych rozwiązywała to odległość, świeże ziemie na horyzoncie. W moim ogrodzie było to kilka worków krowiego nawozu kupionego w centrum ogrodniczym, ale co z tego jak był zakaz podlewania. Coś mi się wydaje, iż powinnam wprowadzic w życie starożytną tradycje hebrajską: co siódmy rok szabat dla gleby, odpoczynek i naturalny chaos.
Trzeba cieszyć sie tym co jest, książka, kawa, wyrośniete późno zasadzone bulwy (1,5 z czterech paczek)



ale najwiekszą euforia sprawia kwiat. Kupiłam ze trzy lata temu małą doniczke z czterema łodygami, jesli dobrze pamietam to była to Alocasia. Jak wiekszość moich roślin i ta zaczeła stopniowo tracić liść po liściu, ostał się jeden, ale i ten padł w lutym. Zła, wystawiłam donice na zewnątrz i zapomniałam o niej. W kwietniu S zauważył, iż coś kiełkuje i zaczął podlewać, teraz oczywiście bierze kredyt za uratowanie kwiatu, który tak się rozrósł, iż nie będzie gdzie go w zimie ustawić w domu. Poza tym to chyba nie Alocasia, a Elefant Ears.












![Świetlne zwierzęta w Ogrodzie Doświadczeń. Tyle kosztuje wejście na wyjątkową wystawę [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/11/Ogrod_swiatel_krakow31.jpg)

