Słuchaj, muszę Ci się wygadać, bo takie rzeczy to tylko u mnie. Wiesz, każda rodzina ma swoje historie tu jakieś spory o majątek, tam ktoś lubi za dużo wypić, czasem zdrady, innym razem każdy ciągnie w swoją stronę i nie ma wspólnego języka. My, szczerze, uniknęliśmy większości tych dramatów No, chyba iż zaliczymy moją teściową do kategorii problem rodzinny, bo wtedy mamy komplet.
Od lat próbowałam się dogadać z Grażyną (no bo jak inaczej może się nazywać moja ukochana teściowa, nie?), naprawdę starałam się z całych sił. Ale czasem człowiek już nie ma siły. Najgorzej, iż mój mąż Adam facet po czterdziestce, a maminsynek jak dwunastolatek! Zawsze coś z tą swoją mamą szeptają za moimi plecami, wiecznie jakieś tajemnice, a ja czuję się jak piąte koło u wozu.
Najbardziej boli mnie to, iż odnoszę wrażenie, iż Grażyna za moim synkiem, Szymkiem, też nie przepada. Już choćby nie mówię o czułościach i prezentach po prostu w ogóle nie wykazuje zainteresowania, mimo iż to jej jedyny wnuk.
No i muszę Ci opowiedzieć, co się ostatnio wydarzyło Co roku, całe lato adekwatnie, Szymek spędza u moich rodziców na działce nad jeziorem pod Olsztynem. Nikt jakoś nie robi z tego problemu dla babci to świętość, a dla mnie i Adama chwila oddechu. W tym roku jednak wszystko się rozsypało Przez pandemię moja mama nie załatwiła urlopu w szpitalu (wiesz, jak to z lekarzami teraz jest), tata też biedny sam ledwo daje radę ze swoim zdrowiem, więc sam opieki nie ogarnie. Ja nie dostanę wolnego, a wiesz, iż ciężko coś wyprosić w naszej firmie.
No więc wpadłam na pomysł poproszę Grażynę, żeby zabrała Szymka do siebie do Warszawy na chociaż dwa tygodnie. Umawiamy się, wszystko klepnięte z miesięcznym wyprzedzeniem, naszykowane rzeczy, obgadany plan.
I wyobraź sobie tydzień przed wyjazdem, dzwoni do mnie i mówi:
Wiesz co, Karolina, dostałam w prezencie wycieczkę all inclusive do Egiptu. Musisz sobie jakoś poradzić z Szymkiem.
Wyobrażasz sobie? choćby nie próbowała zaproponować pomocy, po prostu rzuciła, iż jej nie będzie i nara. No to ja szczękę zbieram z podłogi, bo przecież choćby nie mam z kim go zostawić, a wszystkie plany wzięły w łeb.
Później okazało się, iż żadnego prezentu nie było sama kupiła wakacje za swoje, choć dobrze wiedziała, iż Szymon miał być z nią w tym czasie. Zero lojalności, totalny egoizm.
Mało tego, dopiero się zaczęło! Kilka dni później prosi Adama, żeby podczas jej wyjazdu podlewał jej ogóreczki w szklarni i kwiatki na działce. A Adam, jak to Adam, nie ma na nic czasu no i w domyśle wszystko miałoby spaść na mnie. I wiesz co? Powiedziałam koniec, basta!
Grażyna, skoro mnie wystawiłaś i oszukałaś, żadnej przysługi! Chciałaś mieć wolne to się nie rozpraszaj, niech ci te pomidory schną. Twój cyrk, twoje małpy, ja mam swoje sprawy.
No oczywiście wielka obraza majestatu, dąsy, ale wycieczki nie przełożyła. A ja teraz latam po Warszawie i szukam jakichś półkolonii albo obozu, żeby gdzieś Szymka umieścić, bo przecież nie może siedzieć cały dzień w bloku.
I tak się zastanawiam czy zrobiłam dobrze? Czasem mam wyrzuty, a czasem myślę, iż trzeba się w końcu postawić Co Ty byś zrobiła na moim miejscu?

17 godzin temu







