Gdy Antek po raz kolejny upadł, Marta uklękła obok niego. Chciała dać mu odpocząć, ale czarny pies już próbował się podnieść. Kilka miesięcy później miał spotkać suczkę tak podobną do siebie, iż jej zdjęcie wprawiło Martę w osłupienie.
— Spokojnie, kochanie. Jestem przy tobie — powiedziała, podtrzymując go delikatnie. — Dzisiaj wystarczy jeden krok.
Cztery protezy nie dawały mu jeszcze pewnego oparcia. Chwiał się, przesuwał ciężar ciała i znów tracił równowagę.
Marta wiedziała, ile wysiłku kosztuje go każda próba.
W 2021 roku znaleziono go w Egipcie jako młodego bezdomnego psa. Został potwornie skrzywdzony. Stracił wszystkie cztery łapy poniżej stawów oraz część ogona. Mieszkańcy okolicy usłyszeli jego skomlenie i sprowadzili pomoc.
Później przyszły cztery operacje, leczenie i długa rekonwalescencja. Kilka kobiet oraz organizacje pomagające zwierzętom współpracowały, żeby zapewnić mu opiekę i znaleźć bezpieczny dom.
Karolina, przedsiębiorczyni z Polski, poleciała po niego osobiście. Dokumenty podróżne i wymagania medyczne zatrzymały ją w Egipcie o trzy dni dłużej, niż planowała.
— Poczekamy, ile będzie trzeba — mówiła do psa. — Wracamy razem.
Pod Poznaniem czekała Marta, trenerka, która od lat przyjmowała pod opiekę psy po przejściach i zwierzęta z niepełnosprawnościami.
Dzień po przyjeździe Antek otrzymał cztery protezy dopasowane do jego ciała. Przy ich przygotowaniu pomagali specjaliści związani z uniwersyteckim kierunkiem zajmującym się zaopatrzeniem ortopedycznym.
Marta miała nadzieję, iż dzięki nim odzyska swobodę poruszania się. Wiedziała jednak, iż najpierw czeka ich praca.
Przez blisko rok Antek nie mógł normalnie chodzić. Musiał odbudować siłę mięśni, nauczyć się utrzymywać równowagę i zrozumieć, jak korzystać z nowych podpór.
Ćwiczyli. Pływali. Odpoczywali. Następnego dnia zaczynali od nowa.
— Wiem, iż jesteś zmęczony — szeptała Marta, kiedy kładł się obok niej. — Na dziś koniec. Nigdzie nam się nie spieszy.
Minęły miesiące, zanim zaczął chodzić samodzielnie.
Wtedy Marta dostała wiadomość z Egiptu.
Otworzyła załączone zdjęcie i zmarszczyła brwi.
— Skąd macie fotografię Antka?
Odpowiedź ją zaskoczyła. Na zdjęciu była suczka o imieniu Zosia.
Tak samo czarna. Podobne spojrzenie. Brak dolnych części wszystkich czterech kończyn. Do tego okaleczone uszy. Ratownicy znaleźli ją na ulicy.
Marta przez chwilę milczała.
— Sprowadzimy ją tutaj — powiedziała w końcu.
Zosia również trafiła do Polski i otrzymała cztery protezy. Marta przygotowała się na długą rehabilitację, ale suczka niemal od razu zaczęła sprawnie korzystać z nowych pomocy.
— No proszę… — wyszeptała Marta, patrząc na jej kroki. — Już wiesz, jak to zrobić.
Antek i Zosia gwałtownie stali się nierozłączni. Razem odpoczywali, chodzili po ogrodzie i towarzyszyli pozostałym psom. Ze względu na wygląd i osiem protez zaczęto nazywać ich „bliźniakami”.
Nagrania z 2025 roku pokazywały, jak bardzo zmieniło się ich życie. Były na nich dwa bezpieczne, otoczone opieką psy, które mogły poruszać się po swojemu.
Z czasem dołączyły do wizyt organizowanych przez Martę w szkołach, szpitalach i placówkach wspierających osoby z niepełnosprawnościami. W jej psiej grupie były zwierzęta na specjalnych wózkach i takie, które chodziły dzięki protezom.
Ludzie mogli je głaskać, poznawać i spędzać z nimi czas.
— Najbardziej porusza mnie ich zaufanie — mówiła Marta. — Człowiek wyrządził im tyle krzywdy, a one przez cały czas podchodzą do ludzkiej dłoni.
Antek nauczył się choćby biegać i skakać. Na spacerach nad Jeziorem Kierskim ruszał za swoimi psimi przyjaciółmi, interesujący wszystkiego, co działo się wokół.
W 2026 roku Marta pracowała nad planem stworzenia miejsca, w którym psy wymagające szczególnej opieki mogłyby mieszkać i przechodzić rehabilitację.
Antek i Zosia mieli być jego częścią.
Wieczorami Marta zdejmowała im protezy i układała je przy posłaniu. Osiem starannie dopasowanych pomocy czekało na następny dzień.
A obok spały dwa czarne psy. Nie nasłuchiwały kroków ze strachem. Kiedy Marta przechodziła obok, czasem tylko otwierały oczy, rozpoznawały ją i zasypiały ponownie.

1 godzina temu





