Mężczyzna dostał owczarka niemieckiego o imieniu Borys po miesiącu intensywnego przygotowania na stanowisko tresera psów. Trzyletni pies służbowy, o surowym charakterze, miał już za sobą trzech właścicieli. Na początku planowano wysłać go na posterunek kontroli granicznej, ale ostatecznie przydzielono go do stażysty. Z jakiegoś powodu każdy dotychczasowy opiekun wolał się go pozbyć Borys był bardzo oporny wobec wszelkich poleceń. Zastanawiano się nawet, czy nie zamknąć go na stałe w kojcu i wyprowadzać tylko w razie konieczności, ale ponieważ zarówno ja, jak i mój mąż mieliśmy rodzinę od pokoleń zajmującą się szkoleniem zwierząt, postanowiliśmy podjąć wyzwanie! Początki były trudne karmiąc go, używałam łopaty do śniegu, aby włożyć miskę do zagrody.
Jednak okazuje się, iż Psie Serce też potrafi się rozmrozić. Pomału lód topniał. Rok później Borysa nie można było poznać. Nasz młodszy syn miał wtedy półtora roku. Wyszliśmy do ogrodu uprzątnąć wiosenne śmieci. Córka była akurat w przedszkolu, a malucha zabrałam ze sobą. I wtedy zobaczyliśmy taki obrazek mój syn biega po jeszcze wilgotnych grządkach, a Borys ciągnie się za nim i, gdy tylko chłopiec się potyka i przewraca, pies delikatnie podnosi go z ziemi za kurtkę. Może i mój mąż jest abstynentem, ale szef ochrony już nie tamtego wieczora wino lało się strumieniami. Mąż zajął się pilnowaniem porządku i został przy szefie aż do końca spotkania.
Jest już 23:00, siedzę na ganku i bezskutecznie próbuję dodzwonić się do męża. Zaczynam się martwić może przesadzi, pójdzie nad Wisłę, potknie się, wpadnie do wody… W końcu, już prawie w panice, gotowa wybiec na ratunek, widzę przez okno uchyloną bramę, a do środka wchodzi Borys. Na smyczy ciągnie mojego męża, ten ledwo przytomny, śpiący, ale cały i zdrowy. Borys prowadzł go prosto na ganek, a kiedy ten osunął się na kanapę, pies usiadł przy mnie i spojrzał mi prosto w oczy. Nigdy wcześniej nie widziałam w psim spojrzeniu tyle ironii. Do dziś śmieję się z męża, iż to pies przyprowadził go do domu.

7 godzin temu







