Galapagos – raj pod oblężeniem przestępców

bejsment.com 1 godzina temu

Wyjątkowe zwierzęta z archipelagu Galapagos stały się cennym towarem na czarnym rynku. Przez ostatnie pięć lat w Ekwadorze przechwycono 324 żółwie i legwany, które miały zostać wywiezione i sprzedane za granicą. Za niektóre z tych niezwykle rzadkich zwierząt przestępcy mogą otrzymać dziesiątki, a choćby setki tysięcy dolarów.

Jeden z takich przypadków wydarzył się niedawno na lotnisku w Guayaquil. Policjanci znaleźli w plecakach trzech pasażerów z Tajlandii 12 czarnych legwanów morskich pochodzących z Galapagos. Zwierzęta były całkowicie unieruchomione. Były bardzo osłabione i znajdowały się w stanie zagrażającym ich życiu.

Powód, dla którego przemytnicy podejmują tak duże ryzyko, jest prosty – ogromna wartość zwierząt. Na rynkach w Azji i Europie jeden legwan morski może osiągać cenę od około 25 tys. do choćby 500 tys. dolarów.

Kilka miesięcy później doszło do kolejnej próby przemytu. Na lotnisku w Quito zatrzymano obywatelkę Rosji, która przewoziła 32 młode legwany morskie. Zwierzęta również były w bardzo złym stanie. Były odwodnione i wyczerpane. Kobieta została aresztowana.

Takie przypadki pokazują, jak dobrze zorganizowany stał się nielegalny handel dzikimi zwierzętami na Galapagos. Problem nie ogranicza się do pojedynczych osób, które łapią zwierzę i próbują przemycić je w bagażu. Za całym procederem stoi znacznie bardziej rozbudowany łańcuch.

Najpierw zwierzęta są nielegalnie chwytane na wyspach. Następnie trafiają do miejsc, w których są przetrzymywane. Później są przewożone w inne części Ekwadoru, a stamtąd mogą zostać wysłane za granicę. Ostatnim etapem jest sprzedaż na rynku krajowym lub międzynarodowym.

Strażnicy parku narodowego zwracają uwagę, iż zwierzęta są często gromadzone w trudno dostępnych miejscach. Chodzi przede wszystkim o odległe i słabo zaludnione obszary wysp, gdzie przemytnikom łatwiej ukryć swoją działalność.

W takich miejscach zwierzęta mogą czekać przez pewien czas, aż zostanie zgromadzona ich odpowiednia liczba. Dopiero wtedy są przygotowywane do transportu. Zdaniem osób zajmujących się ochroną Galapagos może to świadczyć o istnieniu wewnętrznej sieci, która dostarcza zwierzęta handlarzom.

Wśród osób zamieszanych w przemyt znajdowali się choćby funkcjonariusze państwowi. Policjant Nixon Polo został skazany na trzy lata więzienia za próbę przemytu 185 młodych żółwi olbrzymich.

W innym przypadku służby zatrzymały statek turystyczny, na którego pokładzie znajdowały się 84 żółwie oraz pięć legwanów złotych. Trzy osoby powiązane z tą sprawą zostały skazane na zaledwie rok więzienia.

Obrońcy przyrody uważają, iż takie kary są zbyt łagodne i nie odstraszają przestępców. Ich zdaniem nielegalny handel dzikimi zwierzętami w Ekwadorze jest problemem, który trwa od dziesięcioleci i stał się częścią działalności zorganizowanych grup przestępczych.

Galapagos jest dla handlarzy szczególnie atrakcyjnym miejscem. Archipelag znajduje się daleko od kontynentu, a wiele jego obszarów jest trudno dostępnych. Jednocześnie żyją tam gatunki, których nie można znaleźć nigdzie indziej na świecie.

Szczególnie poszukiwane są żółwie olbrzymie oraz legwany morskie. Ich wyjątkowość sprawia, iż kolekcjonerzy i inni nabywcy są gotowi zapłacić ogromne pieniądze za żywe okazy.

Problem jest tym poważniejszy, iż Galapagos pozostaje jednym z niewielu spokojniejszych miejsc w Ekwadorze, który w ostatnich latach walczy z gwałtownym wzrostem przemocy związanej z działalnością gangów narkotykowych. Na wyspach odnotowano już ponad 300 przestępstw przeciwko dzikiej przyrodzie.

Służby mają więc do czynienia nie tylko z pojedynczymi przypadkami kłusownictwa. Coraz więcej wskazuje na działalność zorganizowanych grup, które potrafią wykorzystać lokalne warunki i ogromne zainteresowanie egzotycznymi zwierzętami.

Na tym jednak problemy się nie kończą. choćby jeżeli uda się odnaleźć przemycone zwierzęta, ich powrót na Galapagos nie zawsze jest możliwy.

Zwierzęta, które zostały wywiezione z wysp, mogą mieć kontakt z innymi gatunkami i zostać narażone na choroby, których wcześniej nie było w ich naturalnym środowisku. Po powrocie mogłyby przenieść takie choroby na populacje żyjące na Galapagos.

To szczególnie niebezpieczne w przypadku zwierząt, które przez tysiące lat rozwijały się w niemal całkowitej izolacji. Ich populacje są przystosowane do wyjątkowych warunków panujących na archipelagu, dlatego pojawienie się nowych chorób może mieć poważne konsekwencje.

Z tego powodu odzyskane zwierzęta muszą być często długo obserwowane i poddawane odpowiednim procedurom. W niektórych przypadkach nie ma możliwości bezpiecznego wypuszczenia ich z powrotem na wyspy. Może się choćby zdarzyć, iż jedynym rozwiązaniem będzie pozostawienie ich na kontynencie, a w najbardziej dramatycznych sytuacjach – uśpienie.

Nielegalny handel zagraża więc nie tylko pojedynczym zwierzętom. Może również wpłynąć na całe, unikatowe populacje, które przez tysiące lat rozwijały się w izolacji. Dla przemytników są one drogocennym towarem. Dla Galapagos są natomiast częścią wyjątkowego ekosystemu, którego utrata może być nieodwracalna.

Idź do oryginalnego materiału