Chociaż spieszył się do domu, pan Marek zjechał nagle na pobocze tuż obok miejskiego wysypiska śmieci pod Krakowem. Pośród góry śmieci jego wzrok przykuła spora reklamówka, która poruszała się delikatnie i wydawała cichutkie piski.
Na takich śmietniskach człowiek spodziewa się znaleźć wszystko począwszy od starych skarpet po butelki po kefirze, kończąc na nie wiadomo czym jeszcze, co tylko Polak w złości wyrzuci. Tym razem jednak Marek, zamiast starych gaci, znalazł coś szokującego i bardzo smutnego szczeniaka, którego ktoś z zimną krwią porzucił w worku na palącym słońcu, oczywiście bez wody tuż obok resztek schabowego sprzed tygodnia.
Pełen współczucia, Marek wyciągnął bezbronnego psiaka z siaty i nie zwlekając ani chwili, zabrał go do najbliższej kliniki weterynaryjnej na osiedlu. Na szczęście weterynarz uspokoił go, iż szczeniaczek choć przerażony jest zdrowy jak rydz. Potem Marek zgłosił sprawę do pobliskiego schroniska, mając nadzieję, iż znajdą mu dom lepszy niż stara wersalka z PRL-u.
Parę dni później sympatyczna i młoda para, Anka i Tomek, zakochała się w szczeniaczku od pierwszego szturchnięcia łapą. Zabrali go do swojego mieszkania na Ruczaju, nazwali go Puszek i już następnego dnia wysyłali znajomym zdjęcia, na których leży rozdziawiony przy paczce kabanosów.
Najsmutniejsze w tej historii jest jednak to, iż na świecie także w Polsce nie brakuje ludzi pozbawionych serca, którzy potrafią wyrzucić zwierzaka tak po prostu, jak popsutą pralkę na śmietnik. Tymczasem każdy czworonóg szuka tylko odrobiny miłości i kawałka serca w zamian daje wierność, której choćby stary Syrenki mogłyby pozazdrościć. Każde stworzenie zasługuje na swoją szansę, żeby zostać członkiem troskliwej rodziny.
Jeśli chodzi o tych niechlubnych właścicieli, którzy porzucili psiaka cóż, można tylko mieć nadzieję, iż karma (nie tylko dla zwierząt!) dosięgnie ich szybciej niż urzędnik z poczty. Najlepiej byłoby, żeby trafili chociaż na kurs Odpowiedzialny opiekun zwierząt domowych, organizowany przez lokalne towarzystwo opieki nad zwierzętami. Zwłaszcza iż prawo i organizacje powinny współpracować, by takie sytuacje piętnować, a podobnym czynom z miejsca mówić: do widzenia! Ważne, by w naszej polskiej rzeczywistości rozwijać empatię i odpowiedzialność od gminy po dzielnicę i podwórko.

5 dni temu








