Dęby Dąbrowa Górniczej
Dąb, miejsce święte, drzewo bogów, którzy czuwają nad nami, choć w nich nie wierzymy.Zieleń roztacza się wszędzie , pochłania miasto, wysyła swoich szpiegów: dziki, lisy, zające, sarny...Świątyniami są cztery jeziora, nazwane Pogoria, można tam odpoczywać na dzikich plażach, kajakiem odkrywać miasta z trzcin.Latem, nad czwartą Pogorią, brzegówki wlatują do swych domów na wysokim, piaszczystym klifieNa skraju miasta jest pustynia zwana Błędowską. Kiedyś zdecydowano, Sadźcie drzewa! Powoli znikała ale znowu staje się naszą Saharą. To daleko ode mnie, ostatnio zbyt dużo choruję, by tam pojechać. Miasto stawia na przyrodę, nie budują wielkich hoteli, nie robią tu drugiego Benidormu, za to w Strzemieszycach Wielkich stoi tężnia. Wystarczy usiąść, zamknąć oczy, a jeżeli potrafisz, wznieść się poza ciało i wędrować po okolicy. Tuż obok, wywierzyska, przyjeżdża tu wielu ludzi wierząc, iż woda ta oczyszcza ciało i obmywa duszę. Sami mieszkańcy doceniają przyrodę. Odkrywają to, co nieznane, przecierają szlaki. Przedzierają się przez chaszcze, by wejść na Łeverest, najwyższy szczyt miasta, piękne miejsce widokowe. jeżeli wpiszesz : Dąbrowa Górnicza, użytek ekologiczny, znajdziesz tysiące światów połączonych grzybniowym internetem.Rysą na życiorysie miasta są gwarkowie, potem górnicy i kopalnie, które niedługo upadły, śmieci wyrzucane masowo na bagniska.Przyroda gwałtownie leczy rany, choć ma przez cały czas w moim mieście kilku zanieczyścicieli. Liczę, iż Ci, którzy dziś przychodzą na świat, będą umieli rozmawiać z florą, fauną i żywiołami, a Dąbrowa przestanie być Górnicza, tylko Szczęśliwa.Nieważne, kto będzie rządził, to jest w naszych korzeniach, nasiona dębu, język bogów...Obudzimy miasto, ciesząc się zielenią i nieskończonym lasem...


