Czy w lesie jesteśmy sami? Opowieść o danielach

3 dni temu

Czy kiedyś, wchodząc do lasu, mieliście wrażenie, iż nie jesteście sami? To pytanie retoryczne, ponieważ o życiu w gęstwinach lasu uczy się już w szkole podstawowej. Jednak tak z ręką na sercu – wiecie, gdzie żyją na przykład daniele? Kto z was widział jakiegoś osobnika, potrafi rozróżnić je od jeleni, wie, jak zauważyć ich ślady?

Daniel występował jeszcze przed ostatnim zlodowaceniem w wielu częściach Europy, jednak później wymarł. Ocalał jedynie w Azji Mniejszej i w Mezopotamii, jednak w bardzo osłabionej formie. Te dzisiejsze, które można spotkać w lesie, pochodzą z początkowo trzymanych w parkach i zwierzyńcach osobników hodowlanych. Dzisiaj, gdy się postarać, można zobaczyć je w lesie.

Jak żyje daniel?

Nietrudno domyślić się, iż zwierzęta odczuwają strach, dlatego zwykle nie mają zwyczaju biegać między spacerowiczami czy grzybiarzami. Dzień spędzają w zaroślach i młodnikach lasów liściastych. Oprócz okresu godowego w okolicach października i listopada, zwanego bekowiskiem, zachowują się bardzo cicho, by nie zostać znalezione. W gęstwinach odchowują młode, odpoczywają i ponownie przeżuwają pokarm.

Dlatego dzień, szczególnie taki ciepły i słoneczny, nie jest dobrą porą, by je obserwować. Wychodzą, gdy jest ciemno – wieczorem, w nocy i wczesnym porankiem, by znaleźć pożywienie. Nie są mięsożerne, a ich dieta opiera się na trawach, zielonych roślinach, młodych pędach i pąkach, a zimą czasem jedzą korę drzew i krzewów.

O ich wędrówkach mogą świadczyć wydeptane kopytami ścieżki, odchody, czasem lekko rozkopana ziemia i zrzuty poroża wiosną.

Jak obserwować, by nie wystraszyć?

Wśród miłośników przyrody coraz częściej znajdują się tacy, którzy spędzają wiele godzin w lesie, by zrobić zdjęcia zwierząt. Ubierają się w nieszeleszczące ubrania, unikają stosowania kosmetyków zapachowych, pakują plecak z kilkoma porcjami jedzenia dla siebie, ciepłą herbatą i siedzą w ciszy.

Czasem zostawiają amatorskie fotopułapki, by poobserwować, jak żyją zwierzęta wtedy, gdy już zaczynają czuć się trochę bezpieczniej. Jeden z fotografów amatorów, pan Marek, daniele obserwuje już dwa lata. Wie o ich zwyczajach już wiele, dba, aby ich nie wystraszyć, a raczej pokazać, jakie są.

A są piękne.

Samce z charakterystycznym, wydłużonym i rozłożystym porożem. Mniejsze od jeleni, z rudawą, nakrapianą białymi cętkami ułożonymi w rzędy sierścią. Czasem umaszczenie jest jaśniejsze, ciemniejsze, a choćby brunatne – można uchwycić w kadrze tę różnorodność.

Czego nie robić?

Prawie każdy już wie, a jednak często zapominamy, iż świat zwierząt rządzi się swoimi prawami. Staramy się nie straszyć, zachowywać spokojnie i obserwować z odległości.

Pod żadnym pozorem nie dotykamy dzikich zwierząt, powstrzymujemy chęć pomocy młodemu, gdy spotykamy go w krzakach, a już absolutnie nie bierzemy ich sobie do domu. Zwierzęta nie potrzebują takiej pomocy.

W szczególnych przypadkach, gdy zwierzę wymaga pomocy z powodu zdarzenia drogowego, przez cały czas go nie dotykamy, a wzywamy odpowiednie służby, na przykład policję.

To także ważna informacja dla obserwatorów, by nie zostać przypadkiem postrzelonym – daniele są zwierzyną łowną, objętą okresami ochronnymi.

Idź do oryginalnego materiału