Część siódma
Termin upłynął, gdy wrócili. Architekt powiedział, iż dom jest już gotowy i Keawe wraz z Lopaką poszli do Kona aby obejrzeć budynek. Spostrzegli, iż wszystko było zrobione stosownie do pomysłów Keawe. Dom stał na zboczu góry z widokiem na statki. Powyżej rozpościerał się las, aż ku chmurom, poniżej czarna lawa opadała klifami ku morzu. Był ogród pełen kwiatów różnego koloru. Na prawo od frontu budynku w kierunku morza stał statek z flagą na szczycie masztu. Jak na dom przystało były trzy piętra z ogromnymi pokojami i szerokimi balkonami. Okna były oszklone, a tak doskonałe, czyste i przejrzyste, jak woda w biały dzień. W pokojach znajdowały się różnego rodzaju meble. Na ścianach wisiały w złotych ramach kolorowe obrazy: statków i walczących ludzi, a najwięcej było obrazów powabnych kobiet w dziwnych miejscach. Jako ozdobne cacka były tam zegary wydzwaniające godziny i pozytywki, a także książki pełne ilustracji, wartościowe uzbrojenie ze wszystkich stron świata. Z tyłu werandy można było spoglądać na ogród i kwiaty. Z balkonu od frontu domu można było chłonąć morski powiew wiatru, patrzeć w dół stromego zbocza góry i widzieć szkunery żeglujące wzdłuż wybrzeża po drewno i banany.
Gdy zobaczyli to wszystko, Keawe i Lopaka usiedli z wrażenia na ganku. „Czy to jest wszystko, czego chciałeś?” - zapytał Lopaka. „Słowa nie mogą tego opisać...” - odparł Keawe - „Jest lepiej niż sobie wymarzyłem.”. „Jedno trzeba rozważyć...” - rzekł Lopaka - „Wszystko to może być całkiem naturalne, a diablik z butelki mógł z tym nie mieć nic wspólnego. Gdybym zdecydował się na zakup butelczyny i nie otrzymał w efekcie żadnego szkunera, czy powinienem przyłożyć ręki do tego ognia? Dałem tobie moje słowo, wiem, ale chciałbym mieć jeszcze jeden dowód.”. „Poprzysiągłem, iż nie poproszę o żadną więcej łaskę butelkowego diablika.” - odrzekł Keawe - „Otrzymałem już wystarczająco dużo...”. „Nie myślę o żadnej przysłudze...” - powiedział Lopaka – „Chce tylko zobaczyć diablika osobiście.”. „Jeśli choć raz go ujrzę, będę pewny całej sprawy. Więc pozwól mi zobaczyć biesa. Tu oto w mojej ręce jest odpowiednia suma pieniędzy, za którą kupię to przeklęte naczynie.”. „Jest jeszcze jedna rzecz, której się obawiam...” - powątpiewał Keawe - „Diablik może mieć bardzo brzydki wygląd i jeżeli go ujrzysz, możesz stać się niechętny do zakupu butelki.”. „Należę do ludzi, którzy dotrzymują danego słowa.” - powiedział Lopaka - „I tutaj kładę między nas pieniążki”.






