Ty, muszę Ci opowiedzieć coś, co wydarzyło się niedaleko Warszawy. Wyobraź sobie, iż tylna szyba w samochodzie była kompletnie rozbita, a auto przewróciło się na dach. Byłam przytomna, ale nie mogłam ruszyć nogami, totalny szok.
Później dowiedziałam się, iż połamałam miednicę w trzech miejscach przez ten wypadek.
Nagle na drodze pojawiło się inne auto jego światła oświetliły mnie, kiedy desperacko machałam, żeby ktoś mnie zauważył. Zdążyłam wykrzyczeć, iż jestem ranna, zanim zupełnie straciłam przytomność. Kierowca zobaczył mnie i natychmiast zatrzymał się! Wysiadł ze swojego samochodu i podbiegł sprawdzić, co u mnie.
Już wtedy byłam nieświadoma, ale widział, iż krwawię mocno z głowy i ramion. Bez chwili wahania zadzwonił po pogotowie numer 112 i został ze mną aż przyjechała karetka. Dzięki niemu przeżyłam ten straszny moment!
Nie mam pojęcia, jak długo byłam nieprzytomna, ale jak tylko odzyskałam świadomość, poczułam jakby ktoś był obok. Pamiętam, jak kobieta o imieniu Weronika wyszła z psem na spacer niedaleko parku, gdy nagle położyła się na ziemi, bo dostała zawału. Jej ukochany pies, Azor, pilnował ją cały czas, nie odstępując na krok. Dopiero po kilku godzinach ktoś ich znalazł i wezwał karetkę niestety, wtedy już Weronika nie żyła.
A słyszałam też o mężczyźnie, Piotrze, który przez trzy dni był w śpiączce w szpitalu, a jego wierny pies, Kubuś, nie opuścił go choćby na chwilę. Wyobraź sobie, iż ten pies stał się takim bohaterem ludzie mówili, iż w chwilach kryzysu to naprawdę najlepszy przyjaciel człowieka.
Takie historie łapią za serce, nie? U nas w Polsce to na szczęście często ktoś się zatrzyma, pomoże, bez wahania zadzwoni na 112. I pies naprawdę okazuje się być członkiem rodziny.

4 dni temu








