Dramat w Skoraszewicach? Psy miały być pozostawione bez jedzenia i picia przez kilka dni
Przed minionym weekendem (17 - 18 stycznia 2026 roku) Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Gostyniu otrzymał niepokojące zgłoszenie dotyczące psów we wsi Skoraszewice (gmina Pępowo).
Z relacji osoby zgłaszającej, która swoimi "spostrzeżeniami" miała także wcześniej podzielić się także z urzędnikami Urzędu Gminy Pępowo wynikało, iż zwierzęta są zaniedbane, wychłodzone i – co najbardziej bulwersujące – prawdopodobnie pozostawione bez żadnej opieki.
- Informacja wskazywała, iż psy są zostawione same sobie, bez karmy i wody. Jest to zachowanie niehumanitarne i karygodne. jeżeli te doniesienia się potwierdzą, sprawa zostanie natychmiast zgłoszona organom ścigania - zapowiada doktor Krystian Ciesielski.
Jak zapewnia Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gostyniu, będący w stałym kontakcie z pępowskim urzędem gminy służby weterynaryjne są w trakcie weryfikacji zgłoszenia. Jednocześnie szef gostyńskiej weterynarii podkreśla, iż rasa psa nie ma żadnego znaczenia – każdy pies, czy to rasowy, czy „mieszaniec”, zasługuje na godne warunki i opiekę.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁI POD ZDJĘCIE - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ REPORTAŻ
https://gostynska.pl/wiadomosci/wychudzony-pies-w-smierdzacym-kojcu-pomoc-strazy-miejskiej-w-gostyniu-nadeszla-w-ostatniej-chwili-lekarz-weterynarii-sprawe-kieruje-do-prokuratury/VgDs7nkyIV55Jbde1T0PPułapka „pachnącego domu”. Jak działają pseudohodowcy?
Sprawa ze Skoraszewic to niejedyny problem. Służby na bieżąco kontrolują również tzw. "pseudohodowle", gdzie zwierzęta traktowane są wyłącznie jako źródło zysku.
Mechanizm oszustwa bywa bardzo wyrafinowany. Klient, chcąc kupić wymarzonego przyjaciela, trafia do „pachnącego domu”, gdzie pokazuje mu się czystego szczeniaka. Rzeczywistość, w której zwierzę przyszło na świat, jest jednak drastycznie inna.
- Zgłaszają się do nas właściciele zwierząt kupionych właśnie z takich "pseudohodowli", gdzie czworonogi w rzeczywistości nie mają zapewnionych przyzwoitych warunków bytowanie i po kilku dniach prawda wychodzi na jaw. Psy są bardzo często zarobaczone i zaczynają ciężko chorować - opisuje doktor Krystian Ciesielski.
Jedną z najbardziej zakaźnych i charakterujących się wysokim współczynnikiem śmiertelności chorób wirusowych u szczeniąt, która może również dotyczyć psów dorosłych, w szczególności niezaszczepionych jest parwowiroza zwana także psim tyfusem.
https://gostynska.pl/wiadomosci/o-psie-ktory-zostal-porzucony-w-wigilie-wlascicielowi-przedstawiono-zarzuty/JhklclO6VxNwoToLHTO5Kiepskie warunki, w jakich trzymane są zwierzęta przeznaczone później na sprzedaż są doskonałą wylęgarnią dla tego niebezpiecznego, nie tylko dla młodych psów wirusa.
- Człowiek liczy, iż właśnie znalazł najlepszego przyjaciela na całe życie dla siebie i swojej rodziny tymczasem otrzymuje pieska w bardzo złym stanie, którego ledwie, o ile, udaje się odratować. Jest to później bardzo duża trauma dla takich osób, a niestety mamy takie zgłoszenia i takie "pseudohodowle" również kontrolujemy przede wszystkim pod kątem warunków utrzymania. o ile widzimy w nich ślady zaniedbywania i złego traktowania zwierząt, to również podlega karze - dodaje Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gostyniu.
Te same blaszaki mogą być lodową lub "rozgrzaną" pułapką
Podczas kontroli inspektorzy weterynaryjni widzą to, czego nie widzi potencjalny nabywca psa: rzeczywistości mające miejsce w pomieszczeniach gospodarczych czy na tyłach "wychuchanych" posesji, gdzie zwierzęta faktycznie egzystują.
Psy ras bez podszerstka (krótka, gęsta, miękka warstwa futra tworząca sierść), a więc posiadających jedynie włos okrywowy, jak np. pudle, shih tzu, maltańczyki, charty czy buldogi francuskiej trzymane zimą w blaszanych pomieszczeniach lub na zewnątrz bez ogrzewania. Latem zaś cierpiące z powodu ciepła czy braku wody w tych samych rozgrzanych „blaszakach”. Nie są to jednak jeszcze przypadku skrajne, o których choćby specjalistom z trudem przychodzi mówić.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
https://gostynska.pl/wiadomosci/po-powrocie-z-aresztu-mial-probowac-udusic-ojca/wrtyGbaxHxjcOcE04pyABraku jest rejrestru. Właściciele tylko w jednym przypadku muszą zgłosić swoją hodowlę
Jak mówi szef gostyńskiej weterynarii, obecny stan prawny w zakresie ochrony praw zwierząt coraz bardziej "przystaje do obecnych czasów" i daje wiele możliwoście egzekwowania wymagań nałożonych na właścicieli i hodowców psów, którzy w skrajnych przypadkach zaniedbywania mogą mieć odebrane m.in. psy, koty, konie czy zwierzęta gospodarskie.
Niestety istnieje także luka w prawie, przez którą służby weterynaryjnie nie mają pełnej wiedzy na temat ilości hodowli psów na swoim terenie. Kuriozalne jest to, iż hodowcy muszą być zrzeszeni w związkach kynologicznych posiadających bardzie szczegółowe dane w tym zakresie niż mające dbać o dobrostan hodowanych czworonogów inspektoraty weterynarii.
- Nie ma obowiązku zgłaszania hodowli z jednym wyjątkiem: gdy skarmianie utrzymywanych w nich psów odbywa się ubocznymi produktami pochodzenia zwierzęcego, wtedy takie hodowle muszą być zarejestrowane w inspektoracie. Natomiast, o ile hodowca karmi zwierzętą karmią suchą kupowaną na przykład w marketach czy choćby w sklepach specjalistycznych obowiązku rejestracji nie ma - tłumaczy Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gostyniu.
Obecnie Powiatowy Inspektorat Weterynarii ma ograniczone pole manewru. Hodowcy nie mają obowiązku rejestracji w inspektoracie, chyba iż skarmiają zwierzęta produktami ubocznymi pochodzenia zwierzęcego. Większość podlega jedynie regulaminom związków kynologicznych, co sprawia, iż służby weterynaryjne często dowiadują się o istnieniu danej hodowli dopiero w momencie wpłynięcia skargi.
Co grozi za znęcanie się nad zwierzętami?
Pozostawienie psa bez opieki, wody i jedzenia to w świetle prawa porzucenie, które jest formą znęcania się nad zwierzętami (art. 6 ustawy o ochronie zwierząt). Służby weterynaryjne mają prawo nakładać sankcje, a w skrajnych przypadkach – przy asyście policji – odebrać zwierzę właścicielowi.
Za znęcanie się nad zwierzętami grozi także kara więzienia od 3 miesięcy do lat 5 i zapłatą do 100 000 złotych nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt.
Lekarze weterynarii apelują o czujność i zgłaszanie każdej sytuacji, w której dobrostan zwierząt jest zagrożony.
KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ REPORTAŻ
https://rawicz24.pl/wiadomosci/kilkadziesiat-martwych-labedzi-w-gminie-jutrosin-strazacy-w-akcji/TYn3ljA7yC9vz7Id1vMn





