100 tys. zł kary za „własną” wodę. Studnie pod kontrolą państwa Państwo zagląda do studni. Mit niezależności właśnie upadł

4 godzin temu

Przez lata własna studnia była symbolem wolności i samowystarczalności. Woda bez rachunków, bez umów, bez pośredników. Dziś ten obraz należy do przeszłości. Obowiązujące w Polsce prawo jasno pokazuje jedno: woda pod twoim domem nie jest w pełni twoja, a państwo coraz dokładniej sprawdza, ile jej pobierasz i do czego ją wykorzystujesz.

Efekt? Kary sięgające choćby ponad 100 tys. zł. I to nie w teorii. Takie decyzje już zapadają.

Limit, którego nie wolno przekroczyć

Prawo wodne dopuszcza tzw. zwykłe korzystanie z wód podziemnych wyłącznie na potrzeby własnego gospodarstwa domowego. Limit jest jasny i niepodlegający interpretacji: do 5 mł wody na dobę, czyli 5000 litrów dziennie, liczonych jako średnia roczna.

To oznacza, iż jednego dnia możesz zużyć więcej, ale w skali roku nie wolno tej granicy przekroczyć. Woda może być wykorzystywana wyłącznie do celów bytowych i socjalnych, podlewania ogrodu czy pojenia zwierząt w niewielkiej skali.

Każde inne użycie – rolnictwo, hodowla, produkcja, działalność gospodarcza – automatycznie wykracza poza zwykłe korzystanie. A to zmienia wszystko.

Pozwolenie albo kara

Jeśli pobór wody przekracza 5 mł dziennie albo studnia zasila większe gospodarstwo, hodowlę czy produkcję, konieczne jest pozwolenie wodnoprawne. Bez niego pobór wody traktowany jest jako naruszenie prawa.

Konsekwencje? Bardzo konkretne:

  • wysokie kary administracyjne
  • naliczenie opłat za lata wstecz
  • doliczenie odsetek
  • cofnięcie prawa do korzystania ze studni
  • a w skrajnych przypadkach choćby nakaz jej likwidacji

Nie ma znaczenia, czy ktoś działał w dobrej wierze. Prawo nie przewiduje taryfy ulgowej.

100 tys. zł za „darmową” wodę

Najlepszym dowodem na to, iż państwo nie żartuje, jest przykład z Podlasia. Rolnik z Choszczewa został ukarany kwotą 100 tys. zł po kontroli, która wykazała pobór wody na poziomie 45 mł dziennie.

Nawet według jego własnych wyliczeń zużycie wynosiło 15–18 mł dziennie. To i tak kilkukrotne przekroczenie ustawowego limitu. Urząd naliczył opłaty za lata wstecz wraz z odsetkami.

Argument, iż rolnik nie znał przepisów, nie miał żadnego znaczenia.

Państwo chce wiedzieć wszystko

Własna studnia nie oznacza dziś wolności. Oznacza obowiązki, dokumenty, limity i ryzyko druzgocących kar. Państwo coraz wyraźniej pokazuje, iż chce mieć pełną kontrolę nad zasobami, choćby tymi znajdującymi się na prywatnej działce.

Nie sprawdzasz limitów? Nie liczysz zużycia? Nie masz pozwolenia? Jesteś na celowniku.

Zapłacisz więcej niż za wodociągi

Dla wielu osób własna studnia miała być sposobem na oszczędności i niezależność. Tymczasem dziś może się okazać, iż rachunek za „darmową” wodę będzie wyższy niż wieloletnie opłaty za wodociągi.

To nie jest już kwestia wyboru. To system kontroli, w którym niewiedza nie chroni, a państwo trzyma rękę na kurku. Dosłownie.


Dwa dni paraliżu miasta. Dziś sesja Rady Miasta. Czy prezydent Agatowska odpowie na pytania mieszkańców

Idź do oryginalnego materiału