Temat funkcjonowania Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Chełmie ponownie stał się jednym z najbardziej politycznych wątków lokalnej debaty. Po miesiącach medialnych dyskusji i emocjonalnych komentarzy do sprawy wrócił radny Łukasz Krzywicki, który złożył interpelację proponując zmianę modelu zarządzania placówką i przekazanie jej administrowania miejskiej spółce MPGK.
W swojej interpelacji Krzywicki wskazuje, iż sprawa schroniska budzi „ogromne emocje mieszkańców”, a sygnały o nieprawidłowościach napływają od miesięcy. Podkreśla, iż osobiście wizytował obiekt i – jak twierdzi – warunki przebywania zwierząt wymagają pilnych, systemowych decyzji.
Zdaniem Krzywickiego tymczasowe działania – takie jak doraźne dowiezienie słomy czy osłon przeciwwiatrowych – są niewystarczające, a konieczne są systemowe rozwiązania i klarowny nadzór nad schroniskiem.
Jako rozwiązanie proponuje przejęcie prowadzenia schroniska przez miejską spółkę MPGK, która w przeszłości odpowiadała za ten obszar. W jego ocenie model komunalny miałby uporządkować odpowiedzialność i zwiększyć nadzór samorządu, przynajmniej do czasu budowy nowego obiektu. Radny powołuje się też na deklaracje wsparcia ze strony organizacji społecznych i wolontariuszy.
W swojej interpelacji Krzywicki odnosi się również do wypowiedzi ministra Stefana Krajewskiego z 2 lutego 2026 r., który podkreślił, iż schroniska „powinny być w zdecydowanej mierze prowadzone przez samorządy”, a podmioty prywatne nie powinny „zarabiać na zwierzętach”.
Wiceprezydent: „obraz z internetu jest daleki od rzeczywistości”
Jeszcze przed interpelacją radnego, na zarzuty wobec schroniska stanowczo odpowiedziały władze miasta. Wiceprezydent Radosław Wnuk poinformował, iż osobiście odwiedził schronisko i sprawdził warunki bytowe zwierząt.
– Zwierzęta są karmione zgodnie z przepisami prawa, pod stałym nadzorem, a przedstawiany w internecie obraz jest daleki od rzeczywistości – podkreśla.
Jak wyjaśnia, psy otrzymują m.in. produkty pokonsumpcyjne z przedszkoli, co – jak zaznacza – jest zgodne z przepisami krajowymi i unijnymi. To świeże posiłki przygotowywane tego samego dnia dla dzieci, o obniżonej zawartości soli i przypraw, uzupełniane dodatkowo suchą karmą, tak by zapewnić odpowiednią wartość odżywczą.
Wiceprezydent odniósł się także do krążących w sieci sugestii dotyczących sposobu transportu karmy. – Wykorzystywany jest szczelny wózek i chochla, a nie „łopata i taczka”, jak sugerowano w komentarzach. Sprzęt jest regularnie czyszczony – zaznaczył.
Wnuk zwraca uwagę, iż sensacyjne relacje wprowadzają opinię publiczną w błąd i uderzają w pracowników schroniska. – Każdego dnia wykonują ogrom pracy, często w trudnych warunkach – dodaje.
Kontrole bez zastrzeżeń
Co istotne w kontekście sporu, miasto podkreśla, iż wszystkie przeprowadzone kontrole – także zewnętrzne – nie wykazały nieprawidłowości w funkcjonowaniu schroniska. Dotyczy to również kontroli służb wojewody lubelskiego. Władze wskazują, iż formalnie placówka spełnia obowiązujące normy weterynaryjne i organizacyjne.
Polityka?
W mieście coraz częściej słychać opinię, iż temat jest nieco sztucznie podgrzewany. Zdaniem części mieszkańców sprawa ma wymiar bardziej polityczny niż merytoryczny, a kolejne publikacje i wystąpienia „nakręcają emocje”, mimo braku potwierdzenia zarzutów w kontrolach. Padają zdania, iż próbuje się na siłę zrobić z Chełma drugi Sobolew.
Wiceprezydent apeluje, by zamiast internetowych sporów skupić się na realnych działaniach: zwiększaniu liczby adopcji, wolontariacie i edukacji właścicieli zwierząt. – Schronisko nigdy nie zastąpi domu. Najlepszą pomocą dla tych psów jest adopcja – podkreśla.





