Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo aż sama nie wierzę, jak to się wszystko potoczyło! Dziękuję Ci z góry za wsparcie, za lajki, dobre słowa, wszystkie komentarze pod moimi historiami i obserwacje, naprawdę, wielkie dzięki za każdą wpłatę ode mnie i moich pięciu kotów. jeżeli podoba Ci się jakaś historia, podziel się nią na fejsie czy Instagramie każdemu autorowi miło!
No i teraz historia słuchaj tego…
Twoja córka marzy o rasowym psie? zagadnął kiedyś sąsiad pewną mamę.
Oj marzy, marzy, ale nie mamy na to pieniędzy odpowiedziała. Przecież same żyjemy, bez pana w domu
A sąsiad tylko się uśmiechnął szeroko: Oddam za darmo. Chodźcie zobaczyć.
Akurat trafiło się tak, iż córka, Pola, już wróciła ze szkoły. Jak tylko usłyszała, to nie odpuściła ani na chwilę:
Mamo, chodźmy! Przecież za darmo! Ja będę z nim wychodzić na spacery, będę się uczyć tylko na piątki, obiecuję!
No i co ty robisz, Arek? Rozbudzasz dziecko, a ja będę potem musiała sobie radzić zirytowała się Mariola.
Ej Mariola, najpierw lepiej mi się przyjrzyj, zanim się wściekniesz. Jestem porządny chłop. Pracowity. Normalny, tylko trochę samotny… zaczął Arek.
Daj spokój, Arek, co ja cię nie znam? Przecież jestem starsza od ciebie z siedem lat. Ja już maturę zdawałam, jak ty jeszcze w podstawówce siedziałeś, no daj spokój jeszcze bardziej się zirytowała Mariola.
Ale zobacz, dzisiaj jesteśmy praktycznie równi! Jesteś mi ledwie po ramię, a i siły ci mniej! Arek podszedł, lekko objął Mariolę.
Pola, patrz, jaki jestem od mamy silniejszy i wyższy!
Ale głową już nie dorastasz, skoro córki przytulasz przy mamie! Mariola jakoś się wyrwała.
A o to chodzi, brakuje mi takiej mądrej, jak Ty. No i się męczę… uśmiechnął się taki smutny Arek.
No już, już. Jedziemy po tego psa, czy nie? popłaczliwym głosem dopytywała Pola.
No sami słyszycie! Gdzieś takiego psa za darmo znajdziesz? A ten jest piękny, łaciaty. Chcesz posłuchać, jaka za nim historia stoi? Lećmy, pokażę głos Arka nagle zrobił się taki tajemniczy, iż Pola chwyciła mamę za rękę.
Maaaamoooo, no obiecaaałaś!
Arek widział, iż Mariola nie wie, co zrobić, więc gwałtownie chwycił kluczyki:
No to co, odpalam auto? Daleko nie jest, nie będziecie żałować!
Mariola spojrzała na sąsiada spod oka i do córki tylko powiedziała:
No dobrze, ale podobno mały piesek. Ale pamiętaj! Jak zaczniesz dostawać tróje…
Przez całą drogę Pola nie przestawała gadać: A piesek jest wesoły? Jak się nazywa? Wujku Arek, długo jeszcze?
W końcu dojechali pod stare bloki.
To mieszkanie po mojej nieżyjącej mamie. Wynajmowałem komuś, ale coś nie pykło… Przepraszam za ten bałagan, nie zdążyłem posprzątać. Wczoraj wszystko odkryłem, jak poszedłem po czynsz…
No i wiesz co, syf tam był straszny. Śmieci, jakieś stare torebki z kaszą, puste pudełka po ciastkach, puszki po konserwach, iż aż nie chciało się wchodzić. A pośrodku tego wszystkiego, przytulone do siebie, siedziały szara kotka z żółtymi oczami i kudłaty piesek.
Wyglądali okropnie, brudni, potargani, ale jak się potem okazało nie poddali się, mimo wszystkiego, co ich spotkało ze strony poprzednich właścicieli.
Patrzcie na nich zaczął opowiadać Arek, trochę podenerwowany, a trochę rozbawiony. Nie byłem tu przez miesiąc, przyjeżdżam po pieniądze, a tu taka niespodzianka!
Okazało się, iż dwie dziewczyny, które wynajmowały mieszkanie, po prostu pewnego dnia się ulotniły. choćby się nie rozliczyły. Po prostu wyszły, a zwierzaków zostawiły chyba nie były im do niczego potrzebne.
I tak sobie te biedactwa siedziały same, zamknięte w mieszkaniu. Bez jedzenia i bez wody, nie wiedziały, czy ktoś ich jeszcze wypuści.
Jak one w ogóle przeżyły? przestraszona zapytała Pola.
Ślady ich walki widać było wszędzie! Zjadły wszystko, co wynalazły ciastka, cukierki wyjadły od razu, potem chrupały choćby surowy makaron, a na koniec dorwały płatki owsiane. Jakimś cudem otworzyły puszki z konserwą i mleko zagęszczone, które zostały w szafie po poprzednich lokatorkach. Piszę Ci wszystko, co znalazły, to zeżarły.
Ale najważniejsze to woda. Kotka, wyobraź sobie, chyba umiała odkręcić kran w łazience, albo po prostu przypadkiem go odkręciła i mieli szczęście, iż tylko trochę bo inaczej zalałoby sąsiadów, ale szybciej by ich wtedy znaleziono
Arek wiedział, co robi Pola od razu rzuciła się karmić i przytulać pieska i kotkę. Marioli aż łzy się zakręciły w oczach
No wiedziałem, iż się na Tobie nie zawiodę, Mariolko. Dobra z Ciebie kobieta. No to co, bierzemy ich do domu? Wyjdziesz za mnie kiedyś? Bo ja dlatego jeszcze kawaleruję, bo takiej jak Ty nie spotkałem. Wyjdź za mnie, zobaczysz, będziemy szczęśliwi. Auto mam, dwa mieszkania mam, Polka też będzie miała gdzie mieszkać, kiedyś jak dorośnie. Jedno mieszkanie wynajmiemy, ale już tylko porządnym ludziom, a nie takim oszustom. Co Ty na to? Może jeszcze wspólne dzieci nam się trafią, będzie nam dobrze! A kotka z psem już są. Jak w porządnym, polskim domu, zgódź się, proszę, Mariolko!
Zgódź się, mamo! zawołała Polka, choćby nie bardzo rozumiejąc, o co chodzi ten wujek Arek.
Wszyscy się roześmiali.
No widzisz, wszyscy już się zgodzili, to teraz decyzja na Tobie śmiał się Arek.
Oj, Arek, żartujesz chyba… zarumieniła się nagle Mariola.
W sumie to sąsiad jest przystojniak, a i serce dobre. Zwierzętom przecież pomógł… A Mariola choćby nie myślała, iż jeszcze ktoś o niej pomyśli, żeby ją poprosić o rękę. A jak się przytulił, to jej serducho od razu szybciej zabiło…
Daj mi się zastanowić, jeżeli mówisz serio, Ty podrywaczu cała się czerwona zrobiła.
Śmiało, my się nie obrażamy! Ja biorę kotkę, a Wam zostaje piesek, jak prosiliście. Jutro przyjdę z Misią, czekam na odpowiedź, a Ty, Azorze, przygotuj się dobrze na nowe życie! Arek pogłaskał pieska, a on aż szczęśliwie zaszczekał.
I wyobraź sobie Arek przekonał Mariolę do ślubu!
Miesiąc później wszyscy z bloku robili imprezę weselną. Pichcili u Marioli, ale stoły ustawili u Arka, bo tam większy metraż.
Misza (kotka) i Azor (pies) od nowej rodziny nie odstępowały ani na krok. Zwierzaki zawsze czują, gdzie są dobrzy ludzie, do których warto się przykleić.
A wiesz co dalej? Rok później Mariola i Arek doczekali się bliźniaków Zosi i Olka.
Misza i Azor teraz mają pełne ręce roboty pilnują dzieciaków. W dużej rodzinie każdy znajdzie swoje miejsce.
No i najważniejsze jak jest duża, kochająca się rodzina, to szczęścia jest od groma! I dla ludzi, i dla zwierzaków.
Bo zawsze jest weselej, jak w domu jest i kot, i pies!
