Znalazłem powód, by się oświadczyć. Opowieść o Marinie, jej córce, sąsiedzie Tolku, kundelku Barbosi…

polregion.pl 4 godzin temu

Znalazłam powód, by się oświadczyć. Opowieść

Dziękuję wszystkim za wsparcie, za polubienia, zainteresowanie, komentarze i subskrypcje, a także OGROMNE DZIĘKI od mojej piątki sierściuchów za każdą złotówkę wsparcia.
Udostępniajcie opowieści, jeżeli wam się podobają, w swoich mediach społecznościowych to też sprawia euforia autorce!

Twoja córka marzyła o rasowym psie? zapytał kiedyś sąsiad pewną kobietę.

Marzyła, ale nie stać nas, same żyjemy, bez ojca, odpowiedziała kobieta. Na to sąsiad tylko się szeroko uśmiechnął, Oddam za darmo, chcesz chodź zobaczyć.

Akurat jak na złość, córka Kornelia już była po szkole i usłyszała wszystko, zaczęła nalegać:

Mamusiu, jedźmy, to za darmo, mamo! Będę z nim wychodzić na spacery, i tylko same piątki w nauce, przysięgam, mamo!

No już, Kaziku, co z ciebie za facet! Zrobiłeś zamieszanie dziewczynie, a ja mam potem sprzątać żachnęła się Bożena Jankowska.

Najpierw daj mi się lepiej poznać, Bożenko, a potem się denerwuj. Dobry ze mnie chłop, porządny, robotny. Na całej linii nie mogę się pochwalić tylko jednym: samotność mi doskwiera!

Daj spokój, Kazik, co ci się będę przyglądać przecież cię znam! Starsza jestem od ciebie o siedem lat, ja już liceum skończyłam, jak ty jeszcze w podstawówce nosiłeś plecak, opamiętaj się jeszcze bardziej się zirytowała Bożena.

Ale teraz dogoniliśmy się! Popatrz, tylko troszkę wyższa jesteś, no i na siłowni bym cię pokonał! Kazik podszedł bliżej i objął Bożenę.

Kornelia, patrz, jaki jestem wyższy i silniejszy od twojej mamy!

Ale głową to słabszy, przy dziecku przytulasz się ledwo wyrwała się Bożena.

No widzisz, dlatego tęsknię za kimś takim mądrym jak ty uśmiechnął się, jakby miał zaraz się rozpłakać, Kazik.

Dajcie już spokój, po psa jedziemy, czy jak? Kornelia wtrąciła płaczliwym głosem.

No właśnie, gdzie takiego kupisz, a tu za darmo, ładny, z łatkami. Historia z nim niezła, jedźcie, zobaczycie sami głos Kazika zabrzmiał tajemniczo, a Kornelia mocniej ścisnęła dłoń mamy:

No mamo, obiecałaś!

Kazik zauważył w oczach sąsiadki niepewność i się ożywił:

To co, odpalam samochód? Blisko jest, nie pożałujesz!

Bożena Jankowska zerknęła spode łba na Kazika, westchnęła i powiedziała córce:

Dobra, mówią, iż mały piesek, ale uważaj, jak się jedynek w szkole nałapiesz…

Kornelia przez całą drogę dopytywała: A piesek jest wesoły? Jak ma na imię? Wujku Kazku, długo jeszcze?

W końcu zajechali pod starą kamienicę.

To mieszkanie po mojej zmarłej mamie, wynajmowałem je, ale kiepsko się skończyło. Wybaczcie, brudno tam, nie zdążyłem posprzątać, wczoraj dopiero odkryłem, jak po czynsz poszedłem…

W środku rzeczywiście panował straszny chaos i nieporządek.

Pośród worków z rozsypaną kaszą, pustych pudełek po waflach i pogiętych, śmierdzących puszek po konserwach, skuleni ramię przy ramieniu siedzieli szara kotka z bursztynowymi oczami i kudłaty piesek.

Brudne, potargane, ale jak się potem okazało nie poddały się losowi, który zgotowali im byli mieszkańcy.

Popatrzcie na nich! zaczął jakoś nerwowo śmiejąc się Kazik Cały miesiąc nie wchodziłem, przyjeżdżam po czynsz, a tu takie coś!

Sąsiedzi mówili, iż dwie dziewczyny, które wynajmowały od niego mieszkanie, pewnego dnia po cichu się wymeldowały, choćby kaucji nie oddały.

A kota i psa porzuciły jak niepotrzebne rzeczy.

Tak zostali biedacy uwięzieni, nie wiedząc, czy ktoś przyjdzie ich wybawić.

Bez żarcia i wody, zamknięci sami w czterech ścianach.

Jak oni to przeżyli? z przerażeniem spytała Kornelia.

Ślady ich walki o życie były wszędzie. Wygłodniały piesek i kotka zjadły, co tylko możliwe. Herbatniki i cukierki pochłonęli od razu, potem chrupali suche makarony, a choćby zjedli płatki owsiane. Cudem otworzyli konserwy i wycisnęli mleko słodzone z tubek, które zostawili poprzedni lokatorzy. Wszystko, co znaleźli, zostało pożarte!

Niechbyś tylko zobaczył(a), jak sobie z tym radzili!

Ale najważniejsza była woda.

Kicia chyba potrafiła kran w łazience odkręcać, albo trafiła przypadkiem. Mieli szczęście, iż nie odkręciła go do końca, bo byłby potop i sąsiedzi by się szybciej dowiedzieli Albo i ratunek przyszedłby wcześniej.

Kazik przygotował się, Kornelia od razu rzuciła się do pieska i kotki, przynosząc jedzenie, które Kazik kupił specjalnie.

I choćby Bożenie łzy stanęły w oczach na widok ich losu

Wiedziałem, nie myliłem się w tobie, Bożenko, dobra z ciebie kobieta mówił cicho Kazik, gdy Kornelia głaskała już objedzone, rozleniwione zwierzaki. To co, zabieramy oboje do domu? A ty, Bożenko, wyjdziesz za mnie? Bo ja tylko ciebie czekałem, żadnej innej nie szukałem. Wyjdź za mnie, będzie nam jak w bajce. Samochód mam, dwa mieszkania są, będzie gdzie Korneli mieszkać, jak ją wydamy za mąż. Jedno wynajmiemy, tylko trzeba dobrych lokatorów, nie takich łobuzów jak poprzednio. Zgódź się! Może jeszcze dzieciaki nam się trafią, piękne życie przed nami! I kotka z psem już są jak u porządnych ludzi zgódź się, Bożenko!

Zgódź się, mamo! krzyknęła Kornelia, nie do końca rozumiejąc, o co Kazikowi chodzi.

Kazik aż się roześmiał.

No, widzisz, wszyscy chcą! Decyduj się!

Daj spokój, Kazik, chyba żartujesz Bożena niespodziewanie się zarumieniła.

Przecież sąsiad faktycznie przystojny, taki dobry zwierząt nie wyrzucił, żal im, ciepły.

A Bożena nigdy nie myślała, iż ktoś ją jeszcze o rękę poprosi. Wyobraziła sobie nagle, iż Kazik znów ją obejmuje i coś szczęśliwego w jej sercu rozkwitło.

Muszę się namyślić, jeżeli to nie żarty, ty kusicielu! cała aż poczerwieniała Bożena.

My nie dumni spokojnie się namyślaj, a ja z Kicią do siebie bierzemy kotkę, a wam piesek, zgodnie z planem. Jutro wrócimy po odpowiedź, a ty, Azorku, pilnuj tu domu! powiedział Kazik do psa, a tamten zamerdał ogonem, jakby rozumiał wszystko…

I Bożena w końcu się zgodziła.

Za miesiąc cała klatka schodowa świętowała wesele.

Szykowano jedzenie u Bożeny, ale stoły rozstawiono u Kazika tam było najwięcej miejsca w jego kawalerskiej jaskini.

Kicia i Azor nie odstępowali swoich nowych właścicieli na krok, bo zwierzęta zawsze wyczują dobrych ludzi, których warto się trzymać.

Po roku Bożenie i Kazikowi urodziły się bliźnięta Zosia i Jasio.

Kicia i Azor znaleźli nowe zajęcie, pilnowali maluchów. W dużej rodzinie dla wszystkich praca się znajdzie.

A co najważniejsze w wielkiej i zgranej rodzinie szczęścia jest mnóstwo!

Dzieci euforia mają, i zwierzakom też jest dobrze.

A zwłaszcza, gdy w domu są i kot, i pies!

Idź do oryginalnego materiału