Dziś znalazłam pretekst, by się zaręczyć. Dziennik
Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie, za wszystkie polubienia, słowa otuchy, komentarze, za subskrypcje i OGROMNE PODZIĘKOWANIA od nas i moich pięciu KICIUSIÓW za każdą wpłatę. Podsyłajcie proszę moje opowieści swoim znajomym czy rodzinie dla mnie to też wiele znaczy!
Twoja córka chciała rasowego psa? zagadnął kiedyś pewnego dnia sąsiad jedną z mieszkanek bloku.
Chciała, ale pieniędzy nie mamy, jesteśmy same, bez ojca odpowiedziała kobieta. Ale sąsiad tylko się uśmiechnął szeroko: Oddam za darmo, chodźcie ze mną.
Jak na złość, córcia Pola już wróciła wtedy ze szkoły, usłyszała rozmowę i od razu zaczęła nalegać:
Mamo, pojedźmy, przecież za darmo! Będę z nim wychodzić, obiecuję, mama, same piątki będę miała!
No weź, Andrzeju, prowokujesz dzieciaka, a ja się później muszę z tym mierzyć żachnęła się Maria Zielińska.
Najpierw, Mario, popatrz na mnie dobrze, dopiero potem się bój. Jestem porządnym facetem pracowitym, uczciwym. Całkiem nieźle ogarniam, tylko samotny jestem!
Oj, daj spokój, Andrzej, co mi będziesz nowości opowiadał? Przecież ja starsza od ciebie z siedem lat, ja już maturę miałam, jak ty do podstawówki chodziłeś! rozzłościła się jeszcze bardziej Maria.
Ale teraz już jesteśmy na równi, spójrz, ledwie mi do ramienia sięgasz, i słabsza jesteś! Andrzej podszedł, objął Marię żartobliwie,
Popatrz, Pola, jaki jestem wysoki i silny w porównaniu do twojej mamy!
Ale rozumu masz mniej, mamo przy dziecku dotykasz Maria z trudem się wyswobodziła.
No i widzisz, tego właśnie mi brakuje, takiej mądrej kobiety, przez to się męczę uśmiechnął się żałośnie Andrzej.
Dajcie spokój na razie, jedziemy po tego psiaka czy nie? zapytała zapłakanym głosem Pola.
No właśnie! Gdzie znajdziesz takiego za darmo, a ten jest śliczny, łatki ma. I jaką historię przeszedł dodał tajemniczo Andrzej, a Pola chwyciła mocno matkę za rękę:
No mamusiu, no pojedźmy, proszęeee!
Po oczach sąsiadki Andrzej poznał, iż się waha, więc przyspieszył:
To co, odpalam auto? To naprawdę niedaleko, nie pożałujecie!
Maria Zielińska rzuciła sąsiadowi sceptyczne spojrzenie, westchnęła i powiedziała:
No dobrze, mówią, iż mały piesek, ale uważaj, jak same tróje przyniesiesz…
Pola przez całą drogę pytała: Czy piesek jest wesoły? A jak się nazywa? Proszę pana Andrzeju, daleko jeszcze?
W końcu dojechali pod stary blok.
To mieszkanie po mojej świętej pamięci mamie, wynajmowałem je, ale coś nie wyszło. Przepraszam za bałagan, jeszcze nie zdążyłem posprzątać wczoraj to dopiero odkryłem, gdy po czynsz przyszedłem…
Rzeczywiście, w mieszkaniu był okropny rozgardiasz.
Pośród walających się torebek z kaszą, pustych pudełek po ciastkach i pogiętych, cuchnących puszek, obok siebie siedziała szara kotka o złotych oczach i kudłaty piesek.
Brudne, potargane, ale co się później okazało nie poddały się okrutnemu losowi, jaki zgotowali im dawni właściciele.
Popatrz na nich zaczął szybkim, nerwowym tonem Andrzej Miesiąc tu nie zaglądałem, przyjeżdżam po czynsz, a tu coś takiego!
Sąsiedzi powiedzieli, iż dwie dziewczyny, którym wynajmował mieszkanie, uciekły po kryjomu kilka tygodni temu, nie płacąc.
Kotkę i pieska zwyczajnie zostawiły.
Bidy zostały zamknięte, nie wiedząc, czy ktoś je kiedykolwiek uwolni.
Bez wody i jedzenia, same w pustym mieszkaniu.
Jak one przeżyły? przestraszona zapytała Pola.
Ślady walki o przetrwanie były wszędzie. Głodny piesek i kotka zeżarły wszystko, co się tylko dało. Ciastka i cukierki zniknęły natychmiast, potem gryzły makarony i choćby płatki owsiane. Cudem otworzyły i zjadły konserwy z łatwymi do otwarcia wieczkami oraz mleko skondensowane z torebek wszystko po uciekinierkach. Co tylko znalazły zjadły!
Trzeba było widzieć, jak to robiły!
Najważniejsza była jednak woda.
Kotka chyba umiała otworzyć kran w łazience albo przypadkiem go odkręciła na szczęście nie całkiem, bo inaczej zalaliby sąsiadów. Choć wtedy pewnie szybciej by je ocalono
Andrzej wiedział, kogo zabrać Pola od razu rzuciła się głaskać zwierzęta i podawać im karmę, którą Andrzej przywiózł.
Maria miała łzy wzruszenia w oczach…
Wiedziałem, iż mam do czynienia z dobrą kobietą mówił cicho Andrzej, podczas gdy Pola głaskała już sytego pieska i kotkę. To jak, bierzemy je oba do domu? I wyjdziesz za mnie, Mario? Bo wieśniak się wstrzymał ze ślubem tylko dlatego, iż takiej jak ty nie znalazł. Chodź za mnie będziemy szczęśliwi, nie wątpię. Mam samochód, dwa mieszkania Pola będzie miała gdzie mieszkać, jak dorośnie. Jedno wynajmiemy, oby tylko lepszym lokatorom niż te dziewuchy. Zgódź się! Może jeszcze dzieci wspólne będziemy mieli, a będzie nam dobrze! Pies i kotka już są, jak w prawdziwym, szczęśliwym domu zgódź się, Mario!
Zgódź się, mamo! zawołała Pola, nie całkiem rozumiejąc, co pan Andrzej proponuje.
Andrzej wybuchnął śmiechem:
Popatrz, wszyscy za, decyzja należy do ciebie!
Oj daj spokój, Andrzej, żartujesz chyba? niespodziewanie zmieszała się Maria.
Faktycznie, sąsiad całkiem przystojny, dobry człowiek, nie wyrzucił zwierząt, pomaga
I pomyśleć, Maria Zielińska choćby nie przypuszczała, iż ktoś mógłby poprosić ją o rękę. Kiedy Andrzej znów ją objął, coś w jej sercu uderzyło radosnym rytmem.
Daj pogłówkować, jeżeli nie żartujesz, niezły z ciebie kusiciel! zarumieniła się Maria.
My nie tacy dumni, myślimy na spokojnie powiedział Andrzej. Ja zabiorę kotkę, wam zostawię pieska, jak Pola chciała. Jutro przyjdziemy po odpowiedź, ja i Myszka. Ty, Burku, pilnuj tu porządku dodał, zwracając się do psa, a ten wyszczekał radośnie jakby zrozumiał
Udało się Andrzejowi! Maria została jego żoną.
Po miesiącu cały blok świętował ich wesele.
Gotowały się dania u Marii, stoły rozstawiono u Andrzeja tam więcej miejsca w kawalerskim mieszkaniu.
Myszka i Burek nie odstępowały nowych właścicieli na krok zwierzęta zawsze wiedzą, komu można ufać.
Po roku u Marii i Andrzeja przyszły na świat bliźnięta: Sonia i Alek.
Myszka i Burek pilnują teraz maluchów. W dużej rodzinie każdy znajdzie swoje miejsce.
A najważniejsze: w dużej, zgranej rodzinie szczęścia też jest mnóstwo!
Dzieciom radość, zwierzakom też!
Zwłaszcza gdy w domu jest i kotka, i piesek!







