prawie noworocznego

na wiślanym wale
w dodatku porytym przez dziki
w scenerii podmarzniętych rozlewisk
w towarzystwie samotnej mewy
dwóch czapli
i stada dzwońców
oraz nurogęsi
zanim się przerwie srebrny sznur
i stłucze się czara złota,
i dzban się rozbije u źródła,
i w studnię kołowrót złamany wpadnie
- bezcenne.
Koniec mowy. Wszystkiego tego wysłuchawszy:
Boga się bój
i przykazań Jego przestrzegaj,
bo cały w tym człowiek!
Bóg bowiem każdą sprawę wezwie na sąd,
wszystko, choć ukryte: czy dobre było, czy złe.
No właśnie.
Może się starzeję, ale coraz trudniej mi patrzeć na stare, rozwalone lub walące się domy. I chociaż nie mam domu :P, zawsze się łapię na myśli, iż z mojego domu też tyle tylko zostanie.
A poza tym, jak nadmieniłam gdzieś poniżej w komentarzach, mumak zaczął współpracować, chociaż opornie - kawa mi śmierdzi rozgrzanym plastikiem, a założenie (i zdjęcie) tego ustrojstwa z kawą w środku jest dla mnie bardzo trudne i szarpię się z mumakiem równo. To powinno się jednym ruchem chyba robić, a ja nie umiem.
1066. Dzisiejszy odcinek sponsorowała bitwa pod Hastings.