Miałeś dość niemiłą przygodę podczas podróży. W lutym zachorowałeś na dengę. Jak do tego doszło?
Będąc jeszcze w Tajlandii, w prowincji Phuket, ukąsił mnie komar, ale przez kolejne cztery dni czułem się normalnie. W międzyczasie poleciałem do Kambodży, do miejscowości Siem Reap.
Dzień przed tym jak się wszystko zaczęło, czułem się w pełni sił — byłem na ściance wspinaczkowej, potem na siłowni i jeździłem na rowerze.
Niestety, następnego dnia zaraz po przebudzeniu, wiedziałem, iż coś jest nie tak. Zaczęło się od silnego osłabienia, lekkiej gorączki i niewielkich bólów głowy. Generalnie nie miałem siły, żeby wstać z łóżka i przejść dalej, niż do łazienki. Pod wieczór tego samego dnia bóle głowy znacznie się nasiliły. Brałem wtedy leki na grypę i paracetamol, ale niestety nie czułem się po nich lepiej.
Drugiego dnia choroby po przebudzeniu bóle głowy jeszcze się nasiliły (nigdy w życiu nie bolała mnie głowa tak bardzo jak przez te kolejne dni). Byłem też mocno osłabiony i bałem się, iż mogę zemdleć po drodze, dlatego poprosiłem mojego znajomego Dominika, z którym podróżuję, żeby pojechał ze mną do lekarza na wszelki wypadek. Kiedy dotarłem do kliniki, przeszedłem podstawowe badania, ale lekarz nie był w stanie jednoznacznie określić, co mi dolega. Powiedział, iż jeżeli następnego dnia przez cały czas będę się tak źle czuł, powinienem wrócić — wtedy zleci badania krwi. Przepisał mi również paracetamol oraz jeszcze jeden lek który jak się okazało kolejnego dnia, jest mocno odradzany przy dendze.

Niestety, nic nie pomagało...
Kolejnego dnia wcale nie czułem się lepiej, więc rano wróciłem do szpitala i po badaniach krwi lekarz powiedział mi, iż mam dengę i muszę zostać na kolejne 5 dni w szpitalu. W pierwszym momencie trochę się przestraszyłem, bo nigdy wcześniej nie słyszałem o dendze, a lekarz miał taki akcent, iż ledwo byłem w stanie go zrozumieć i nie mógł mi tego dobrze wyjaśnić. Do tego byłem w Kambodży, w jakimś obcym szpitalu. Dodatkowo obawiałem się, iż ubezpieczenie może nie pokryć kosztów leczenia, a skoro mam tam spędzić 5 dni, to rachunek może przekreślić wszystkie moje kolejne plany. Wtedy powiedziałem lekarzowi, iż potrzebuję chwili, żeby to przemyśleć. Pierwsze, co zrobiłem, to sprawdziłem dokładnie, czym jest denga, jakie są jej objawy i sposób leczenia — to już trochę mnie uspokoiło. Potem skontaktowałem się z ubezpieczalnią, która od razu powiedziała mi, żebym został w szpitalu i nie martwił się o koszty leczenia. Wtedy zdecydowałem się zostać, więc od razu podłączono mnie do kroplówki i przeniesiono do sali z czterema łóżkami, z których tylko jedno było zajęte. Sala wyglądała przyzwoicie i miała klimatyzację. Pielęgniarki przychodziły mniej więcej co 40 minut, żeby zmierzyć mi ciśnienie i temperaturę, więc wszystko wydawało się w porządku, aż do momentu, kiedy poszedłem do łazienki. Zaraz po wejściu zobaczyłem karalucha chodzącego po ścianie. Najgorsza była świadomość, iż gdyby nagle na mnie skoczył, to nic nie byłbym w stanie zrobić, bo byłem na tyle słaby, iż ledwo chodziłem. Powoli wycofałem się do pokoju i na szczęście 20 minut później przyszedł lekarz. Okazało się, iż mogę mieć prywatny pokój, jeżeli dopłacę 5 dolarów, czyli w sumie miałem za pobyt w szpitalu płacić 15 dolarów za dzień. Dwa następne dni wyglądały podobnie, dalej mocno bolała mnie głowa i miałem gorączkę, ale muszę przyznać, iż opieka medyczna była tam dobra. Cały czas miałem podłączoną kroplówkę, którą na bieżąco wymieniano, dostawałem leki trzy razy dziennie, a lekarze przychodzili do mnie trzy lub cztery razy dziennie.
Czwartego dnia zacząłem czuć się trochę lepiej — przez cały czas miałem gorączkę, byłem mocno osłabiony i cały dzień leżałem, ale dreszcze oraz silne bóle głowy ustąpiły.
Piątego dnia gorączka ustąpiła i myślałem, iż już opuszczę szpital, ale po badaniach krwi okazało się, iż mam niski poziom krwinek czerwonych i muszę zostać dłużej. Czułem się już wtedy dobrze i pamiętam, iż najgorsze było dla mnie to, iż za trzy dni miałem 26. urodziny, a jedyne, czego nie chciałem, to spędzić je w szpitalu z podłączoną kroplówką. Czekałem więc z dnia na dzień, aż wyniki się poprawią i na szczęście wypisano mnie dzień przed urodzinami.

Nie traciłeś pogody ducha?
Jeśli chodzi o moje nastawienie, to wydaje mi się, iż jestem skrajnym optymistą i raczej zawsze patrzę na świat pozytywnie. Dlatego po pierwszym dniu w szpitalu, kiedy przeniesiono mnie do prywatnego pokoju, zaufałem lekarzom i po prostu czekałem, aż będzie lepiej. To w sumie było to dosyć nieprzyjemne doświadczenie i na pewno nie chciałbym go nigdy powtórzyć. Jest to jedna z takich rzeczy, na które nie ma się dużego wpływu i które czasami zdarzają się w podróży. Na szczęście miałem ubezpieczenie i wszystko dobrze się skończyło.
Nie szczepiłeś się przeciwko dendze?
Jeżeli chodzi o szczepienia, to ja sporo podróżuję i miałem zrobione wszystkie szczepienia, które są zalecane w klimacie tropikalnym i Azji (WZW A, B, dur brzuszny, tężec itp.). Nie byłem jednak zaszczepiony na dengę, ponieważ przy tej chorobie najlepiej jest się zaszczepić, o ile już się ją przeszło — szczepionka ma wtedy znacznie większą skuteczność.
Jesteś dalej w drodze?
Podróżowanie to moja pasja i kocham to robić. Od kilku lat dużo podróżuję, w zeszłym roku odwiedziłem 32 kraje, w tym przejechałem rowerem z Senegalu do Nigerii. To była naprawdę niesamowita przygoda, jechałem przez kraje, o których praktycznie nic się nie mówi w mediach, takie jak Ghana, Sierra Leone czy Gwinea, gdzie w ogóle nie ma rozwiniętej turystyki. W drodze spałem pod namiotem, jechałem przez błotniste drogi w dżungli i przy tym poznałem wielu otwartych i miłych ludzi. W 45 dni razem z moim znajomym Emilem przejechaliśmy rowerami ponad 4000 kilometrów. Ta podróż była kontynuacją projektu, który zacząłem dwa lata temu, wtedy przejechaliśmy rowerami z Krakowa do Afryki, konkretnie do Maroka. Rok później wróciliśmy do Maroka i przejechaliśmy całą Saharę aż do Senegalu, także w sumie, jadąc z Polski do Nigerii, zrobiliśmy ponad 13 000 kilometrów.
Poza tym zjechałem też całą Norwegię, objechałem kamperem Islandię i o mały włos w maju nie utknąłem w Izraelu, bo bomba spadła obok lotniska w Tel Awiwie kilka godzin przed moim lotem.
Aktualnie jestem w Wietnamie, gdzie kupiłem skuter za 580 złotych na południu i jadę nim przez cały Wietnam aż do Hanoi. Mam już za sobą 1200 kilometrów i jestem mocno zdziwiony, jak niezwykły jest to kraj. Wszystko na bieżąco relacjonuję na moim Instagramie - Adami.vi. A w planie mam jeszcze zwiedzić Laos, potem Chiny, Koreę Południową, Japonię i może jeszcze kilka innych miejsc, o ile starczy mi pieniędzy i czasu.
Tu możecie sledzić przygody Adama
Denga to infekcyjna choroba tropikalna wywoływana przez wirus dengi. Objawy obejmują gorączkę, ból głowy, mięśni i stawów oraz charakterystyczną wysypkę, przypominającą spotykaną w odrze. W odosobnionych przypadkach choroba prowadzi do zagrażającej życiu gorączki krwotocznej z krwotokami, trombocytopenią i hipowolemią, może się także rozwinąć wstrząs.
Dengę przenosi kilka gatunków komarów należących do rodzaju Aedes, zwłaszcza Aedes aegypti. Wirus występuje w czterech typach. Infekcja jednym z nich pozostawia zwykle odporność na niego na całe życie, ale tylko krótkoterminową odporność na inne typy wirusa. Kolejne infekcje różnymi typami podnoszą ryzyko ciężkich powikłań.
Leczenie ostrej dengi jest objawowe. Stosuje się nawadnianie doustne bądź dożylne w przypadku choroby łagodnej lub umiarkowanej, w najcięższych przypadkach ordynując płyny dożylne i transfuzje krwi. Zapadalność na dengę wzrastała dramatycznie od lat sześćdziesiątych XX wieku, rocznie infekcji ulegało od 50 do 100 milionów ludzi. Wczesne opisy pochodzą z 1779, a wirusową etiologię i transmisję choroby wyjaśniono na początku XX wieku. Denga stała się problemem globalnym od II wojny światowej, jest endemiczna dla ponad 110 krajów.
Szczepionka przeciwko dendze (głównie Qdenga) jest dostępna w Polsce prywatnie (cena ok. 800–1049 zł/dawka) dla osób od 4 do 60 lat podróżujących w rejony endemiczne (Azja, Ameryka Łacińska). Zalecany jest schemat dwudawkowy w odstępie 3 miesięcy, przy czym pierwszą dawkę należy przyjąć minimum miesiąc przed wyjazdem.

4 godzin temu