Yoko uwielbia zwisać głową w dół
Czekający to Yoko, jeden z trzech zamieszkałych w Orientarium Zoo Łódź orangutanów sumatrzańskich. Poza nim pozostało para: Ketawa i Budi. Oczekiwanym jest zaś opiekun Michał Cichoń. Za chwilę zgromadzeni będą świadkami pokazowego karmienia, które odbywa się tu codziennie o godz. 13.
Od strony odwiedzających wybieg orangutanów jest otoczony szybą, natomiast opiekuna dzieli od zwierzęcia bardzo mocna, ale elastyczna siatka. W jednym momencie Yoko podbiega do wyznaczonego miejsca i... zwisa na siatce głową w dół. Opiekun przy pomocy gestów wydaje mu kolejne komendy, które orangutan wykonuje. Po każdej zrobionej poprawnie jest nagroda w postaci przysmaku. Yoko przykłada więc do siatki po kolei głowę, obie dłonie i obie stopy. Opiekun ogląda mu również z bliska brzuch i grzbiet. Z oddalenia wygląda to jak cyrkowy pokaz - Yoko jest niesamowicie zwinny i gibki, błyskawicznie zmienia pozycje. Gdy siedzi na ziemi, być może nie wygląda zgrabnie, ale gdy tylko zaczyna się wspinać, od razu widać, iż jest do tego stworzony.
Każde pokazowe karmienie różni się od poprzedniego. Dzisiejsze to w dużej części trening medyczny. Opiekun wykorzystuje okazję, żeby przećwiczyć ze zwierzęciem ważne sytuacje, np. pobieranie krwi. Yoko przykłada do siatki wyprostowane ramię, a pan Michał delikatnie kłuje go w nie zaostrzonym patykiem. Za dobrze wykonane zadanie należy się smakołyk. Dzięki temu orangutan uczy się, iż choćby jeżeli jakaś czynność nie jest do końca przyjemna, to miło się kończy.
"Choć praca była ciężka, uznałem, iż to coś dla mnie"
Michał Cichoń w Orientarium Zoo Łódź pracuje od czterech lat. Doświadczenie ma dużo bogatsze, bo opiekunem naczelnych jest od ponad 11. Zaczynał w zoo w Gdańsku, gdzie opiekował się szympansami i orangutanami.
- Trafiłem tam przez przypadek, ale gwałtownie się odnalazłem. Choć praca była ciężka, uznałem, iż to coś dla mnie. Kiedyś miałem sporo do czynienia z aktywnościami na wysokości, więc łatwiej mi było wczuć się w sposób poruszania się naczelnych i lepiej je rozumiałem.
Pan Michał podkreśla, iż orangutany to bardzo inteligentne stworzenia, które zachowaniem potrafią zaskoczyć choćby najbardziej doświadczonego opiekuna. Trzeba też pamiętać, iż to dzikie zwierzęta i - mimo sympatycznej powierzchowności i wesołego zachowania - mogą być groźne dla człowieka.
- Nie wchodzimy ani do klatek, ani na wybieg. Wszystkie kontakty realizowane są przez siatkę. Chodzi zarówno o bezpieczeństwo, jak i o to, żeby zbytnio się do nas nie przywiązały.
Trójka łódzkich orangutanów nigdy też nie przebywa na wybiegu razem.
- Orangutany są zwierzętami terytorialnymi, więc Budi mógłby się zdenerwować na Yoko. Mógłby też być zazdrosny o Ketawę.
Żeby dostać coś smacznego, muszą się postarać
Odwiedzający Orientarium zwykle zachowują się jak należy, jednak zdarzają się wyjątki.
- Kiedyś mieliśmy tu wielbicielkę Yoka. Zbliżała się do wybiegu wyłącznie wtedy, kiedy on na nim był. Powiedzmy, iż miała dobrą wolę zmieszaną z odrobiną głupoty - usiłowała dokarmiać orangutana. Nie wolno tego robić, bo można bardzo poważnie zwierzęciu zaszkodzić. Yoko gwałtownie skojarzył panią z jedzeniem i podbiegał, gdy przychodziła. Trzeba było gwałtownie to przerwać - porozmawiałem z panią, wyjaśniłem, co może się stać, a ona obiecała poprawę.
Posiłki, które orangutany dostają w Orientarium, są zbilansowane i zawierają wszystko, co jest im potrzebne, czyli owoce, warzywa, liście, młode pędy itp. Podanie czegoś, do czego nie są przyzwyczajone, może skończyć się kłopotami z układem pokarmowym, a choćby poważną chorobą.
- Z innymi opiekunami staramy się, żeby ich życie tutaj było urozmaicone, więc utrudniamy im je - żeby dostać coś smacznego, muszą się postarać, wysilić. Tak jest w ich naturalnym środowisku, gdzie muszą poszukać jedzenia. Dostają 4-5 posiłków dziennie, a czasem choćby 12. Na kilkadziesiąt sposobów utrudniamy im zdobycie pokarmu, żeby zmusić je do wysiłku intelektualnego, fizycznego bądź wykazania się cierpliwością.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/bylam-na-swieckim-pogrzebie-uderzyly-mnie-otwartosc-empatia-i-czerwone-gitary-zamiast-marszu-pogrzebowego-foto/6GjC4X8U9948GzpeZbPsYoko robi smętną minę i wygląda jak nagrobek
Rozmawiamy, siedząc na ławce przed wybiegiem, na którym cały czas jest Yoko. Jesteśmy uważnie przez niego obserwowani. Najpierw orangutan wyczynia sztuki na siatce - wisi na niej w ulubionej pozycji, czyli głową w dół - później podchodzi do szyby oddzielającej wybieg od przestrzeni dla odwiedzających, opiera głowę na podmurówce i zerka na opiekuna.
- Czasem siada na ziemi w zabawnej pozie, chowając głowę w ramiona i robiąc smętną minę. Wygląda wtedy jak nagrobek i tak na niego żartobliwie mówimy
- śmieje się pan Michał.
- Orangutany dostrzegają ludzi, którzy podchodzą do wybiegu, jednak traktują ich jako tło. A odwiedzający czasem czują potrzebę bycia zauważonym przez zwierzę, dlatego pukają w szybę, wołają. Kiedyś wśród oglądających pokazowe karmienie była kobieta z intensywnie rudymi włosami i w pomarańczowej sukience. Yoko zobaczył ją kątem oka i... skoczył w jej kierunku. Chyba pomyślał, iż to samica jego gatunku.
Najspokojniejsza - i najmniejsza - z całej rudej trójki jest Ketawa. Samica waży około 40 kg. Jej chłopak Budi jest większy i cięższy - waży 82 kg. Yoko to jeszcze młodzieniaszek - jego waga to 42 kg. Choć zwierzęta nie wyglądają na potężne, ich kości, mięśnie i ścięgna są dużo mocniejsze niż u ludzi.
- Kiedyś przeciągałem z Yoko linę i, choć ważę 100 kg, nie pokonałem go. Wydaje się, iż on składa się głównie z sierści i długich kończyn, jednak jest bardzo, bardzo silny.
Raz na jakiś czas dostają do zabawy lusterka
Yoko, tak jak ludzki nastolatek, nie zawsze ma "poważne" pomysły.
- Jest najbardziej energiczny z całej trójki i uwielbia się bawić. Na przykład zawija się w płachtę wełny drzewnej i turla po całym wybiegu. Albo z siatki ogradzającej część wybiegu robi sobie coś w rodzaju trampoliny, chce, żeby stojący z drugiej strony opiekun go popchnął, i leci na kilka metrów do przodu. Ma też na ciele kilka miejsc, np. na czaszce albo przy szyi, których dotykanie wywołuje gilgotki, i wydaje wtedy z siebie zabawne odgłosy, jakby chichotał.
Raz na jakiś czas orangutany dostają też do zabawy lusterka.
- Doskonale zdają sobie sprawę, iż to one się w nich odbijają - przeglądają się, robią miny.
https://tulodz.pl/lodz-po-godzinach/lobuziara-z-balut-to-zawsze-robi-wrazenie-polacy-doskonale-znaja-jej-glos/xGzHQog4fbMayqmW291RKetawa i Budi budzą się najwcześniej
Dzień pracy opiekuna zaczyna się od obejścia wybiegu i sprawdzenia, czy zwierzęta dojadły kolację, jaką zrobiły kupę, co spsociły.
- Dla Ketawy i Budiego nasze pojawienie się jest czymś w rodzaju piania koguta - widzą nas i od razu wstają. Natomiast Yoko śpi najdłużej, czasem choćby do 10. Staramy się zachować codzienny rytm różnych czynności, ale też zmieniamy go, żeby zaskoczyć zwierzęta, bo każda nowa sytuacja jest dla nich atrakcją.
Orangutany są niesamowicie inteligentne. Zaskakują opiekunów wymyślaniem zabaw i błyskawicznym "łapaniem" nowych komend - czasem nie zajmuje im to dłużej niż pół minuty.
Opiekunowie liczą, iż doczekają się potomstwa od Budiego i Ketawy. Jest szansa i dla Yoko - być może za jakiś czas przyjedzie do niego dziewczyna.
- Najbardziej zadowolony ze swojej pracy jestem wtedy, kiedy widzę, iż nasze orangutany są szczęśliwe, iż ich życie tu nie ogranicza się jedynie do zaspokajania podstawowych potrzeb. Że udało nam się tak zaaranżować im przestrzeń i zorganizować aktywności, iż nie tylko kontakt z opiekunami jest czymś fajnym, ale samo miejsce, w którym przebywają
- mówi Michał Cichoń.

4 godzin temu



