Kielce dołączyły do ogólnopolskiej akcji „Mamy dość. Stop cierpieniu zwierząt”. Protest, który odbył się w sobotę (9 maja) na ul. Sienkiewicza zgromadził osoby zaangażowane w pomoc czworonogom, domagające się radykalnych zmian w prawie oraz skuteczniejszej walki z bezdomnością zwierząt.
Inez Romaniec-Clark z Koalicji na Rzecz Zapobiegania Bezdomności Zwierząt wskazuje, iż wg oficjalnych danych w kraju może być choćby ponad milion bezdomnych psów i kotów. Jej zdaniem w rzeczywistości ta liczba jest dużo wyższa.
– Te policzone przebywają w schroniskach, przytuliskach, ale są jeszcze inne miejsca, jak np. domy tymczasowe. System nie chroni zwierząt, dlatego potrzebujemy zmian w prawie. Ostatnio było głośno o planach wprowadzenia nowych przepisów i dobrze, iż coś się zaczyna dziać. Niestety dzieje się to za wolno, a my nie mamy już czasu – twierdzi Inez Romaniec-Clark.
Współorganizatorka protestu twierdzi, iż choć gminy wydają rocznie ok. 400 milionów złotych na walkę z bezdomnością zwierząt, tylko 5 proc. tej kwoty ma realny wpływ na zapobieganie temu zjawisku.
09.05.2026. Kielce. Ul. Sienkiewicza. Akcja „Mamy dość. Stop cierpieniu zwierząt” / Fot. Jarosław Kubalski – Radio KielceZmienić miała to ustawa, której projekt trafił do sejmu w 2024 roku. Jak informuje Rafał Kasprzyk, poseł klubu parlamentarnego Centrum, dokument utknął na etapie czytania w sejmowych komisjach.
– Również w Sejmie są różnice zdań co do kierunku, w jakim powinna pójść ochrona zwierząt. My wspieramy dzisiaj ustawę, którą na poprzednim proteście w Warszawie nazwaliśmy „Cześć 836” (nawiązując do numeru druku – przyp. red.). Zapewnia ona chipowanie oraz finansowanie kastracji i sterylizacji zwierząt, bo to są rozwiązania, które najszybciej właśnie z tą bezdomnością mogą skończyć – przekonuje poseł Kasprzyk.
Dla wielu uczestników protestu motywacją do wyjścia na ulicę była głęboka empatia i poczucie odpowiedzialności za swoich czworonożnych przyjaciół. Katarzyna Jagusińska-Woś podkreśla, iż w obliczu milczenia zwierząt, to na ludziach spoczywa obowiązek ich reprezentowania.
– Zwierzęta nie mają głosu, nie mogą się bronić. Nie mogą powiedzieć, iż cierpią. Przez takie protesty chcemy pokazać, iż nam zależy i naprawdę los zwierząt jest bardzo ważny. Dodatkowo jest też marginalizowany, co chcemy zmienić – mówi Katarzyna Jagusińska-Woś.
Postulaty protestujących obejmują także skuteczniejszą kontrolę schronisk oraz surowsze i szybciej orzekane kary dla osób znęcających się nad zwierzętami. Uczestnicy liczą, iż ich głos zostanie usłyszany w parlamencie, a Polska, wzorem m.in. Holandii, zdoła w ciągu kilku lat realnie wyeliminować problem bezdomności psów i kotów.

3 godzin temu








