Wnuczka w drodze, a synowa nie akceptuje mojego psa! Co robić?

2 tygodni temu

Przyszła na świat wnuczka, a synowa nie chce mojego psa! Co mam robić?
Nie wiem, jak postąpić…

Postanowiłem napisać tutaj, ponieważ mam nadzieję, iż wielu mnie zrozumie. Może ktoś choćby poradzi – czy mam rację, czy jednak się mylę?

Mam dwóch synów – Szymona i Michała. Obaj od dłuższego czasu mieszkają w Hiszpanii, ale w różnych miastach. Szymon ma już rodzinę i małą córeczkę, natomiast Michał wciąż szuka tej jedynej.

Kiedy moi chłopcy byli jeszcze mali, nasza rodzina się rozpadła – ich matka i ja się rozeszliśmy. Był to trudny okres. Dom opustoszał, dzieci tęskniły, a ja, rozrywając się między pracą a opieką nad nimi, czułem się nieskończenie samotny.

Wówczas, aby choć trochę zapełnić tę pustkę i chronić dom, postanowiłem przygarnąć psa – pięknego, mądrego i oddanego owczarka niemieckiego o imieniu Tara. Mieszkaliśmy w domu z ogrodem i podwórkiem, więc miała sporo przestrzeni.

Tara stała się nie tylko zwierzęciem domowym, ale także członkiem rodziny. Często wyjeżdżałem służbowo, a gdy mnie nie było, właśnie ona była prawdziwą gospodynią domu, strzegąc go i troszcząc się o dzieci. Synowie ją uwielbiali. Czasami wydawało mi się, iż gdyby nie ona, wychowanie ich byłoby o wiele trudniejsze.

Lata mijały. Synowie dorastali, a Tara się starzała. Kiedy jej zabrakło, przeżyłem to bardzo ciężko, jakby odszedł ktoś bardzo bliski. Obiecałem sobie, iż nigdy więcej nie będę miał psa – rozstanie sprawia zbyt wiele bólu…

Ale synowie wyrośli, wyprowadzili się, a ja zostałem sam w dużym, pustym domu. W tej ciszy samotność odczuwałem jeszcze silniej. W końcu uświadomiłem sobie, iż nie mogę żyć bez przyjaciela.

I tak pojawił się Reks. Mały, mądry, przytulny pies – prawdziwy towarzysz. choćby żartowałem, iż w domu znowu jest mężczyzna, choć na czterech łapach.

Wiedziałem, iż będę musiał często odwiedzać synów w Hiszpanii, więc wybrałem psa, z którym można podróżować. Już pięć razy polecieliśmy razem za granicę! Zawsze przestrzegam wszystkich zasad – rezerwuję bilety z wyprzedzeniem, opłacam bagaż, przed lotem jest na lekkiej diecie, aby nie przekroczył limitu 8 kg, podaję tabletki na chorobę lokomocyjną… Czasami wydaje się, iż podróżowanie z psem jest trudniejsze niż z dzieckiem!

Ale dla mnie on jest jak dziecko. Jedyny, kto wita mnie w domu, cieszy się, gdy wracam, i ogrzewa swoim ciepłem.

Aż w końcu zdarzyło się coś, czego się nie spodziewałem.

U Szymona urodziła się córeczka. Moja pierwsza wnuczka! Byłem szczęśliwy, marzyłem, aby jak najdłużej być z rodziną, pomagać, spacerować z malutką, być obok. Ale nagle dowiedziałem się, iż moja synowa jest kategorycznie przeciwna Reksa.

Na początku mówiła, iż obawia się alergii u dziecka. Potem, iż pies wniesie brud do domu. A potem kupiła kota, jakby celowo, abym nie miał więcej argumentów.

Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Serce mi pękało.

Synowie – Szymon i Michał – zaczęli mnie namawiać, abym zostawił Reksa na jakiś czas w hotelu dla zwierząt. Byli choćby gotowi pokryć wszystkie koszty, bylebym tylko przyjechał i spędził z nimi więcej czasu.

– Tato, zostaw tego psa! To tylko pies, a my – twoi synowie, twoja wnuczka! Czy to można porównać? – przekonywał mnie Michał.

A ja nie mogłem.

Jak im wytłumaczyć, iż Reks to nie jest po prostu pies? On jest moim pocieszeniem w samotności. Moim przyjacielem. Śpi u moich nóg, słucha mnie, kiedy jest mi ciężko. Czuje, kiedy mi źle, i po prostu kładzie się obok, w ciszy ogrzewając swoim ciepłem.

Nie mogłem go po prostu zostawić w jakimś hotelu, wśród obcych ludzi.

– Kto chce mnie widzieć, musi zaakceptować i mojego psa! – odpowiedziałem stanowczo.

Synowie tylko spojrzeli po sobie. Nie rozumieli. Dla nich pies to tylko pies. A dla mnie – sens życia.

Nie wiem, co będzie dalej. Oni przez cały czas nalegają, a ja – odmawiam.

Ale jedno wiem na pewno: dopóki Reks żyje, go nie zdradzę. Był obok w chwilach, gdy nikt inny nie mógł mnie wesprzeć.

Nie zostawię go. choćby jeżeli to oznacza, iż zobaczę swoją wnuczkę znacznie rzadziej, niż marzyłem.

Idź do oryginalnego materiału