Własne jajka z podwórka – biznes czy droga pasja? Rolnik mówi wprost

2 godzin temu

Własne kury w ogrodzie to dla wielu osób sposób na świeże jajka i większą niezależność od sklepowych cen. Jednak czy niewielka hodowla rzeczywiście się opłaca? Doświadczenia rolnika pokazują, iż choć satysfakcja jest duża, rachunek ekonomiczny bywa bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Fot. Pixabay

Hodowla kilku kur w przydomowym ogródku kusi wizją świeżych jajek prosto z własnego kurnika i większej kontroli nad tym, co trafia na talerz. Coraz więcej osób rozważa taki krok, licząc nie tylko na jakość produktów, ale też na realne oszczędności. Czy jednak niewielka hodowla faktycznie się opłaca? Doświadczenia rolnika prowadzącego popularny kanał o życiu na wsi pokazują, iż rachunek ekonomiczny bywa mniej oczywisty, niż mogłoby się wydawać.

Rolnik znany jako DonAdi podkreśla, iż sens posiadania kilku kur jest bezdyskusyjny, jeżeli celem są jajka ze sprawdzonego źródła. Sam zaczynał od trzech kur rasy Cochin, które znosiły łącznie około 120–150 jaj rocznie. Produkcja okazała się jednak umiarkowana, dlatego zdecydował się powiększyć stado o dziesięć zielononóżek. Dopiero wtedy liczba jaj zaczęła być bardziej satysfakcjonująca, choć wraz z większą hodowlą pojawiły się też nowe koszty i wyzwania.

Największym sprawdzianem okazała się zima. Choć same kury – wbrew powszechnym opiniom – dobrze znosiły niskie temperatury i przez cały czas regularnie się niosły, problemem była zamarzająca woda. Konieczny okazał się zakup podgrzewanego poidła za około 200 zł oraz ponoszenie stałych kosztów energii elektrycznej, sięgających około 30 zł miesięcznie. To pokazuje, iż choćby przy niewielkiej hodowli nie da się uniknąć wydatków, których na początku często się nie uwzględnia.

Koszty eksploatacyjne to jednak nie tylko prąd. Początkujący hodowcy często przepłacają za podstawowe materiały, takie jak słoma. DonAdi przyznaje, iż na początku kupował ją w internecie po 20–30 zł za kostkę, podczas gdy dziś zaopatruje się bezpośrednio u lokalnego rolnika, płacąc około 3 zł za sztukę. Miesięczny wydatek na ściółkę wynosi w jego przypadku około 15 zł, co pokazuje, jak duże znaczenie ma doświadczenie i znajomość lokalnego rynku.

Nie bez znaczenia są również koszty początkowe. Cena jednej kury nioski w Polsce wynosi zwykle od 40 do 60 zł, co oznacza wydatek rzędu 500 zł przy stadzie liczącym dziesięć sztuk. Do tego trzeba doliczyć budowę lub zakup woliery, co może kosztować około 1500 zł. W efekcie startowa inwestycja przy niewielkiej hodowli sięga około 2000 zł, zanim pojawi się pierwsze jajko.

Stałym elementem budżetu jest także pasza. Jedna kura zjada średnio około 120 gramów pełnowartościowej mieszanki dziennie. Przy cenie około 2 zł za kilogram miesięczny koszt karmienia dziesięciu kur wynosi mniej więcej 75 zł. Do tego dochodzą wydatki na słomę, prąd oraz ewentualne leczenie ptaków, gdy pojawią się problemy zdrowotne.

Przy takich kosztach warto spojrzeć na stronę „przychodową” hodowli. Typowa kura znosi około pięciu jaj tygodniowo, co daje mniej więcej 20 jaj miesięcznie. Dziesięć niosek oznacza więc około 200 jaj w miesiącu. Po podliczeniu wydatków DonAdi wylicza, iż jedno jajko kosztuje go średnio około 45 groszy. Z czysto finansowego punktu widzenia trudno więc mówić o wyraźnej oszczędności w porównaniu z cenami sklepowymi, zwłaszcza na początku.

Rolnik nie ma jednak wątpliwości, iż w tej kalkulacji nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Choć niewielka hodowla kur zwraca się – jeżeli w ogóle – dopiero po około dwóch latach, to największą wartością są świeże jajka z pewnego źródła i satysfakcja z samodzielnej produkcji żywności. Jak podkreśla, koszty mogą być zbliżone do zakupów w sklepie, ale poczucie niezależności i świadomość tego, co się je, dla wielu osób są bezcenne.

Artykuł został przygotowany na podstawie obowiązujących przepisów prawa oraz rzetelnych źródeł branżowych

Inne źródła: biznes.wprost.pl

Idź do oryginalnego materiału