Dziennik, 12 listopada 2025 r.
Dziś w końcu znalazłem chwilę, by zapisać to, co od dawna kłębi się w mojej głowie. Weronika Kwiatkowska tak zwana Wernik wśród nas była zapalczywą miłośniczką kotów. Nie mogła ich nie kochać, bo sama uważała się za jednego z nich, choć w rzeczywistości była prawdziwym psem. Nie byle jakim średniej wielkości, solidnie zbudowanym, z takimi zębami, iż i aligator by się przyglądał z zazdrością. A zazdrość jej nie szkodziła, bo Weronika zawsze była dobrą dziewczyną i nie mieszała się w niczyje podziały.
Miłość do kotów nie przydarzyła się jej od razu. Zaczęła się, kiedy piesek, którego nazwała Nela, miał nieco ponad półtora miesiąca. Pewnego wiosennego dnia Nela siedziała i szczekała w kałużę, którą nie ona, a nieprzyjazny deszcz właśnie napełnił. Bezbronna, bez imienia i bez rasy, mała szczeniaczka ryczała, jakby miała siłę na cały świat, choć w rzeczywistości była ledwie w stanie podnieść łapę. Nikt nie słyszał jej lamentu, oprócz jednego kota Kacpra. Kot podszedł, usiadł na brzegu kałuży, obwąchił mokrą podszewkę i przyjrzał się temu małemu, drżącemu stworzeniu.
Kacper nagle zauważył białe kropelki na przedniej łapie Neli były takie same, jak na jego własnej. Czy to moje? przemyślał. Skąd mogła się wziąć taka córeczka? Czy wędrowała z Murką? Czy z Lilią? A może z Matroną, siedzącą na strychu? Kto był jej matką i czemu zostawiła szczeniaka w kałuży?
Szczeniak, przerywając łkanie, wyczuł obecność kogoś ciepłego i współczującego. Przerażona myślą, iż ten ktoś po prostu odejdzie, ruszyła w jego stronę, ale nogi jej się zaplątały i znów wpadła do wody, piszcząc z żalu. Kacper zmarszczył brwi, ale już nie wątpił to na pewno jego własna córka! Sam kiedyś miał problemy z niezdarnymi łapami.
Kot wstał, delikatnie przejść po kałuży, pochylił się nad Nelią, westchnął ciężko i chwycił ją za kark. Odpowiedzialność ojca była ciężka, ale Kacper nie miał zamiaru z niej uciekać. jeżeli matka zostawiła dziecko, ja go nie porzucę! pomyślał. Nela w tej chwili poczuła, iż jest pod solidną opieką, uspokoiła się, rozluźniła i zasnęła. Kacper wózł ją do swojego domu.
Gdy Kacper zobaczył, co przywiózł na podwórze, jego właścicielka, Helena, wykrzyknęła:
Staszu, chodź, nasz kot przyniósł psa! I to taką pulchną, dobrą stróżkę!
Staszek, właściciel Kacpra, przyjął Nelię z uznaniem, nieświadomy, iż Weronika Kwiatkowska nie zamierzała niczego chronić. Była przecież prawdziwym kotem, córką Kacpra a kot nie potrzebuje ochrony!
Wychowana przez kota, Nela zawsze dbała o czystość, polowała na myszy i ptaki. Próbowała wspinać się na drzewa i płoty, ale jej ciężka sylwetka nie pozwalała. Po dwóch latach Nela wyrosła na wielką bestię, przewyższającą Kacpra kilkakrotnie. Walczyła razem z nim przeciwko obcym kotom i psom, ale Kacper zawsze hamował jej zapał:
Z obcymi poradzę sobie sam, nie dam się pobrudzić tej pięknej futrzanej damie!
Kacper nie przyznawał się do tego, iż Nela jest psem, bo wtedy musiałby przyznać, iż nie jest jego prawdziwą córką. Kto twierdził co innego, spotykał się z jego surową karą.
Pewnego wieczoru Kacper nie wrócił do domu. To nigdy się nie zdarzyło! Nela czekała, wpatrywała się w ogrodowy płot, węszyła w szczelinę, licząc na zapach ojca. Nic nie udało się pazury nie chwytały gładkiej powierzchni, nos nie wyczuwał ani śladu. Serce Neli biło jak szalone. Pies ruszył po podwórze, po czym usiadł i wył donośnie.
Niech ją wypuszczą! krzyknęła Helena, próbując uspokoić męża. Nie zaśnie, póki Kacper nie wróci. Znajdzie go, a wrócą razem.
Nela, niczym wypuszczona strzała, przeskoczyła przez ogrodzenie, zamknęła oczy i wsłuchała się w własny wewnętrzny głos. Wskazał jej kierunek, a ona, podskakując z niecierpliwością, pobiegła tam, gdzie kiedyś została znaleziona.
Przewidywania nie okłamały ją. Kacper leżał na wilgotnym podłożu tam, gdzie niedawno wyschła kałuża. Był rozerwany, wyczerpany.
Tato jękła Nela, przybliżając się ostrożnie, błagając wszechświat o jego życie. Jej zęby nie zraniły go choćby najmniej; w jej pysku nie mogłoby przetrwać choćby motyla. Nos Neli wyczuł dwa zapachy własny i Kacpra które zapamiętała na zawsze.
Kacperku! zawołała Helena, chwytając kota, otulając go kocem i wsiadając do samochodu, by wyruszyć w pośpiechu do najbliższego weterynarza w Warszawie, płacząc jednocześnie.
Nela biegła za nimi, aż samochód zniknął z pola widzenia. Zatrzymała się przy drodze, czekając, nie rozumiejąc, co się stało. Ludzie przyjechali bez Kacpra. Nela nie mogła uwierzyć przeszukała auto, wąchała lekarstwa i szlochała pod nosem. Przez trzy dni nie jadła prawie nic, piła jedynie wodę, a gniew w sercu rosł jak pożar. Dlaczego obce psy rozszarpały jej ojca? Własnych nie zraniłyby, a po zapachu własnych rozpoznałaby je natychmiast.
Gniew spalał ją od środka, nie pozwalając usiedzieć. Z trudem zaczęła jeść i coraz częściej spoglądała przez płot. Weronika Kwiatkowska czekała, licząc na szansę ucieczki. Po dwóch tygodniach drzwi wiaty szeroko otwarto, a właściciele odjechali. Nela zerwała się z podwórka i przemierzyła całą wsię, tropiąc zapach obcych. W końcu przy drodze znalazła dwa psy, jedzące pozostałości po obcym gęsiu.
Nela upadła na ziemię, bo Kacper nauczył ją, iż w polowaniu najważniejsza jest cisza, cierpliwość i nagły atak. Zaatakowała, jakby jej ojciec wlewał w nią ducha prawdziwego drapieżnika. Kości pękały, sierść i skóra rozpryskiwały się pod jej zębami i pazurami. Walczyła niczym wściekły kot, choć sama była psem. Psy wyłkały się, ale nie miały szans tak, jak nie mieli Kacpra tej nocy. Nela triumfowała, ale nagły szarpnięcie za obrożę rzuciło ją w tył.
Wtedy właścicielka objęła ją mocno, a właściciel odganiał zmaszerowane psy.
Nela, uspokój się To one ukąsiły Kacpra? Dobrze, iż go zobaczyłaś, bo już jedziemy z pomocą
Z auta wyjrzał Kacper, już w szpitalu, podłączone kroplówki i opatrunki. Usłyszała jego imię i zadrżała. Rozpłynęła się w łzach, pędząc w stronę samochodu. Kacper, choć surowy, podrapał swoją córkę po głowie:
Szalejesz, iż sama walczysz? Nie mogłeś mnie poczekać?
Potem dumnie dodał:
Nikt nie widział mojej matki A teraz wszyscy poznają Kacpra najlepszą kotkę na świecie!
Weronika przyłożyła nos do szwów na grzbiecie Kacpra, żałując, iż przerwała jego leczenie tak szybko. ale Kacper miał rację ona naprawdę jest kotem i potrafi cierpliwie czekać.
Znowu liżąc ojca, Nela drżała od przelewu emocji i pomyślała o jednej prawdzie.
**Lekcja, którą wyniosłem:** nikt nie jest tym, kim wydaje się być na pierwszy rzut oka. Czasem najtwardszy pies nosi w sobie serce kota, a jedynie cierpliwość i miłość pozwalają przetrwać najtrudniejsze burze.






![Spacery z psami z katowickiego schroniska. Akcja cieszy się dużą popularnością [Zdjęcia]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-03/tn_IMG_7466.jpg)

