Zbyt niska przepustowość krajowej infrastruktury staje się głównym hamulcem dla energii odnawialnej. Dane płynące z rynku po upływie zaledwie pierwszego połowy 2026 roku obrazują skalę wyzwań stojących przed operatorem – w tym czasie konieczne było sztuczne zablokowanie odbioru aż 1,4 TWh prądu z odnawialnych źródeł energii. Tradycyjna sieć, projektowana przed laty pod jednokierunkowy przesył z wielkich elektrowni, coraz częściej nie jest w stanie płynnie obsłużyć tysięcy rozproszonych źródeł, których wydajność zmienia się diametralnie wraz z kaprysami pogody.
Zmiany dzieją się na naszych oczach
Aby zminimalizować te gigantyczne straty, konieczne są intensywne inwestycje w cyfryzację i elastyczność systemu. Podstawą tych zmian stają się bateryjne magazyny energii, takie jak nowoczesny obiekt w Czernikowie . Urządzenia te nie służą wyłącznie do rynkowego handlu prądem, ale funkcjonują jako błyskawiczne stabilizatory – potrafią w ułamku sekundy korygować spadki napięcia wywołane np. nagłym zachmurzeniem nad farmą słoneczną. Równocześnie na poziomie dystrybucji wdrażane są systemy zarządzania siecią (Smart Grid) z automatyką FDIR, która w razie awarii, wywołanej np. porywistym wiatrem, potrafi bez udziału człowieka zlokalizować uszkodzenie i natychmiast przekierować zasilanie do odbiorców inną ścieżką.
Co my możemy zrobić?
Eksperci podkreślają, iż kluczowym elementem zbalansowanego układu w nadchodzących latach staną się jednak sami konsumenci. W odpowiedzi na te potrzeby instalowane są inteligentne liczniki zdalnego odczytu – na obszarze działania spółki Energa Operator korzysta z nich już ponad 3,3 miliona odbiorców. Technologie te stanowią fundament pod powszechne wprowadzenie taryf dynamicznych, dzięki którym zyskamy możliwość bieżącego śledzenia cen i automatycznego uruchamiania energochłonnych sprzętów (jak pompy ciepła) w godzinach szczytowej produkcji z OZE, co nie tylko ustabilizuje sieć, ale i pozwoli znacząco obniżyć rachunki za prąd.

2 tygodni temu








