Jessie przyjechała do Warszawy w 2017 roku z czeskiego ogrodu zoologicznego w Chomutovie. "Od razu było wiadome, iż zdobycie jej zaufania będzie dla nas wyzwaniem. Nie była kotem pragnącym uwagi, wolała spędzać czas w spokoju i był to jej znak rozpoznawczy" – zaznaczyli opiekunowie.
"Będzie nam brakowało twojego spojrzenia"
Na początku roku pracownicy ogrodu zauważyli u Jessie problemy z układem oddechowym. Przeprowadzili ją więc na zaplecze, w tym samym czasie jej woliera przeszła remont. Po leczeniu zwierzę wróciło na wybieg. Stan Jessie widocznie się poprawił, choćby częściej przebywała poza swoją budą – relacjonowali opiekunowie. Problemy z oddychaniem jednak powróciły. Jessie odeszła z powodu rozległego zapalenia płuc w wieku 10 lat, co u manuli jest już wiekiem dosyć sędziwym. "Będzie nam brakowało twojego osądzającego spojrzenia każdego dnia" – pożegnali zwierzaka opiekunowie.
Dziki kot z Azji
Manule stepowe to dziko żyjące koty zamieszkujące głównie na terenie Mongolii, Chin, Afganistanu oraz w pobliżu jeziora Bajkał. Cechują się zwartą budową, grubym i bujnym ogonem. Sprawiają wrażenie dużych kotów, chociaż w rzeczywistości wcale nie ważą dużo więcej niż koty domowe. To puszyste futro powoduje, iż wydają się znacznie większe. Jest to najbardziej gęste i najdłuższe futro spośród wszystkich kotów. Dzięki temu dobrze znoszą niskie temperatury i potrafią przez długi czas polować, przemieszczając po śniegu. Ponadto kolor i długość ich futra zmienia się w zależności od pory roku.
W przeciwieństwie do kotów domowych, źrenice manuli są okrągłe, a nie podłużne. Ze względu na budowę ciała, są kiepskimi biegaczami. Potrafią wydawać różne dźwięki, niektóre z nich przypominają choćby odgłosy psów.
Słowo "manul" pochodzi z języka mongolskiego. Manule zostały po raz pierwszy opisane i sklasyfikowane przez niemieckiego przyrodnika Petera Pallasa w 1776 roku.

2 godzin temu






