W poznańskich parkach nie wszędzie będą sprzątane liście. ZZM wyjaśnia, dlaczego tak zdecydowano

1 godzina temu

Jesienne porządki w miejskich parkach nie wszędzie wyglądają tak samo. W miejscach intensywnie użytkowanych przez spacerowiczów i osoby korzystające z rekreacji pracownicy usuwają opadłe liście. Dotyczy to przede wszystkim alejek, chodników oraz części trawników, zwłaszcza tych regularnie koszonych.

Inaczej traktowane są tereny pod drzewami i krzewami, większe skupiska roślinności oraz mniej uczęszczane fragmenty parków. Tam liście pozostają na ziemi, tworząc naturalną warstwę ochronną.

Takie rozwiązanie stosowane jest między innymi w parkach Karola Marcinkowskiego, Henryka Wieniawskiego oraz ks. Feliksa Michalskiego. Opadłe liście pozostawiane są również w zadrzewionej części parku Jana Heweliusza.

W parku Jana Pawła II wyznaczono kilka takich miejsc. To przede wszystkim otoczenie stawu, wybrane przestrzenie pod drzewami oraz teren w pobliżu łąki słowiczej.

Co ciekawe, choćby w obrębie jednego parku można zobaczyć zupełnie odmiennie wyglądające fragmenty zieleni. Trawnik może być starannie wygrabiony, podczas gdy znajdująca się tuż obok skupina krzewów pozostaje przykryta grubą warstwą liści.

Jak wyjaśnia Zarząd Zieleni Miejskiej, taki podział jest zamierzony i wynika z potrzeb rosnącej w danym miejscu roślinności.

Opadłe liście pełnią w przyrodzie kilka funkcji. Przede wszystkim osłaniają powierzchnię gleby i systemy korzeniowe przed niskimi temperaturami. Pomagają również ograniczać utratę wilgoci, co ma znaczenie dla kondycji roślin.

Z czasem liście ulegają naturalnemu rozkładowi, dostarczając glebie materii organicznej. W ten sposób uczestniczą w procesach, które w środowisku leśnym zachodzą bez ingerencji człowieka.

Pozostawianie liści ma także znaczenie dla zwierząt zamieszkujących miejskie tereny zielone.

Warstwa ściółki tworzy schronienie dla drobnych organizmów, które mogą ukrywać się w niej przed chłodem. Spokojne, osłonięte miejsca pod krzewami i drzewami mogą również służyć jeżom poszukującym bezpiecznego miejsca na zimę.

Z tego powodu pracownicy ZZM nie usuwają liści z terenów nieurządzonych, które nie są regularnie koszone. Pozostają one również wewnątrz większych skupisk krzewów, choćby jeżeli otaczające je trawniki zostały uprzątnięte.

Miejscy ogrodnicy podkreślają, iż pielęgnacja parków nie polega na doprowadzeniu każdej ich części do identycznego wyglądu. Zakres jesiennych prac zależy od sposobu użytkowania danego terenu oraz potrzeb znajdujących się tam roślin.

Dlatego spacerowicze, którzy w najbliższych tygodniach zobaczą w poznańskich parkach miejsca pokryte opadłymi liśćmi, nie powinni automatycznie traktować ich jako zaniedbanych. W wielu przypadkach pozostawiono je celowo, aby chroniły glebę, korzenie i drobnych mieszkańców parkowej zieleni.

Idź do oryginalnego materiału