W lutym robię z grudnikiem jedną rzecz. Dzięki temu zimą tonie w kwiatach

6 godzin temu
W lutym wiele osób popełnia ten sam błąd przy pielęgnacji kaktusa bożonarodzeniowego. Roślina wygląda zdrowo, ale w kolejnym sezonie nie wypuszcza ani jednego pąka. najważniejszy moment przypada tuż po zimowym kwitnieniu. Jeden prosty gest może zdecydować o tym, czy ponownie obsypie się kwiatami.
Kaktus bożonarodzeniowy od lat zdobi parapety zimą. Gdy przekwitnie, często przestaje być w centrum uwagi. Właśnie wtedy rozpoczyna się najważniejszy etap jego cyklu. Luty bywa miesiącem, który przesądza o przyszłej kondycji rośliny i liczbie pąków.


REKLAMA


Zobacz wideo Przesadzajcie, a urośniecie! Oto, jak powinno się przesadzać rośliny doniczkowe!


Naturalne środowisko tej rośliny nie ma wiele wspólnego z mieszkaniem. To źródło najczęstszych problemów z kwitnieniem
Schlumbergera w naturze rośnie w brazylijskich lasach tropikalnych. Przyczepia się do drzew i korzysta z wilgotnego powietrza, rozproszonego światła oraz lekkiego podłoża. W domu zwykle stoi na suchym parapecie, w zbitej ziemi i blisko kaloryfera. Różnica między wilgotnym lasem a suchym wnętrzem sprawia, iż po kwitnieniu gwałtownie traci siły. Wielu właścicieli zwiększa wtedy częstotliwość podlewania albo od razu sięga po większą doniczkę. Tymczasem po zakończeniu kwitnienia potrzebny jest przede wszystkim spokój. Nadmiar wody oraz ingerencja w korzenie mogą zaburzyć naturalny rytm wzrostu.


Luty decyduje o liczbie kwiatów w kolejnym sezonie. W tym czasie roślina odbudowuje zapasy energii
Po opadnięciu płatków rozpoczyna się okres odpoczynku. Z zewnątrz kilka się dzieje, jednak wewnątrz zachodzą procesy odpowiedzialne za przyszłe kwitnienie. To moment regeneracji przed wiosennym wzrostem. Przelewanie lub nawożenie w lutym może osłabić zdolność rośliny do kwitnienia choćby w kolejnym roku. Objawem błędów pielęgnacyjnych są wydłużone, wiotkie segmenty oraz brak zawiązków kwiatów. Najczęściej problem wynika z nadmiaru troski. Zbyt częste podlewanie, pozostawianie wody w osłonce czy niepotrzebne przycinanie zakłócają równowagę.


GrudnikFot. istockphoto.com/ autor Elena Grishina


Odpowiednia pielęgnacja po przekwitnięciu przynosi wyraźne efekty. Kluczem jest umiar i cierpliwość
Po zakończeniu kwitnienia warto delikatnie usunąć zaschnięte kwiaty, najlepiej przez uszczypnięcie u nasady. W lutym podlewanie powinno być rzadsze, zwykle co dziesięć do piętnastu dni, po przeschnięciu wierzchniej warstwy podłoża. Najważniejsze jest wstrzymanie się z nawożeniem i przesadzaniem aż do momentu, gdy pojawią się wyraźne oznaki wiosennego wzrostu. Roślina powinna stać w jasnym miejscu, bez bezpośredniego nasłonecznienia i w stałej temperaturze. Taki okres wyciszenia pozwala odbudować zapasy energii. Wiosną pojawiają się nowe przyrosty, a zimą następnego roku może ponownie obficie zakwitnąć.


Nadmierna opieka częściej szkodzi niż pomaga. Uważna obserwacja daje lepsze efekty niż kolejne zabiegi
Wielu właścicieli traktuje ten gatunek jak typowego kaktusa pustynnego. To pomyłka, ponieważ jego wymagania są inne. Źle znosi zarówno przesuszenie, jak i zalanie. Najczęściej to nadmiar zabiegów sprawia, iż roślina pozostaje jedynie zieloną ozdobą bez kwiatów przez kolejne lata. Obserwacja segmentów, tempa wzrostu oraz stanu podłoża pozwala dopasować pielęgnację do rzeczywistych potrzeb. Luty nie jest czasem intensywnych działań. W tym przypadku powściągliwość przynosi lepsze rezultaty niż jakikolwiek preparat z centrum ogrodniczego.
Idź do oryginalnego materiału