Urzędnicy pomogli psu, teraz ktoś z nich szydzi
W Urzędzie Miejskim sześć lat temu zamieszkał psiak Czako. Niedawno wokół tego zwierzęcia wybuchło mało zamieszanie. Miejscowy włodarz uważa, iż to historia, która zamiast jednoczyć ludzi wokół dobra, stała się powodem kpin i niezrozumienia grupy osób, którzy w niezrozumiałej dla niego walce, przekraczają granice.
Czako został uratowany z bardzo trudnych, wręcz tragicznych warunków. Zwierzę było zaniedbane i potrzebowało nie tylko leczenia, ale także poczucia bezpieczeństwa i troski.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/rolnicy-z-woj-lodzkiego-maja-dosc-powodem-ich-sasiedzi-ktorzy-przeprowadzili-sie-z-miast/EGwyroFY1scdl3QgzetX- Zamiast trafić do przepełnionego schroniska, pies znalazł schronienie w naszym urzędzie. Wśród naszych codziennych obowiązków stał się cichym towarzyszem pracy. Co istotne, jego utrzymanie - karmę, opiekę weterynaryjną i inne potrzeby - pokrywają z własnych pieniędzy pracownicy urzędu, w tym ja sam oraz osoby spoza urzędu. Nie jest to więc inicjatywa finansowana z miejskiego budżetu, ale wspaniały gest ludzi, którzy postanowili pomóc Czakusiowi – mówi Paweł Kulesza, burmistrz Łęczycy.
Podkreśla przy tym, iż taka postawa mogłaby być przykładem empatii i odpowiedzialności społecznej.
- Tymczasem ktoś zdecydował się zareagować inaczej. W przestrzeni publicznej pojawiły się prześmiewcze plakaty, które wyśmiewają zarówno psa, jak i osoby sprawujące nad nim opiekę. Tego typu działania budzą pytania o granice krytyki oraz o to, czy wrażliwość na los słabszych nie powinna być raczej powodem do uznania niż drwin – dodaje burmistrz.
Cała sytuacja – jak zaznacza Paweł Kulesza - pokazuje szerszy problem, jak łatwo dobre intencje mogą zostać zniekształcone przez negatywne nastawienie i brak zrozumienia.
- Czy naprawdę chcemy żyć w miejscu, gdzie pomaganie staje się powodem do kpin? A może lepiej byłoby potraktować tę historię jako przypomnienie, iż choćby w instytucjach publicznych jest miejsce na zwykłą ludzką dobroć – podkreśla włodarz.
"Pomaganie nie powinno być powodem do kpin"
Sprawa wywołała spore poruszenie. Odniosła się do niej inicjatywa Zwierzoluby Łęczyca, która przypomina, iż Czako po odebrania z łańcucha był zaniedbany, po traumach, wymagający nie tylko leczenia, ale przede wszystkim czasu, spokoju i odbudowania zaufania do człowieka.
- To nie była „łatwa sprawa” – doprowadzenie go do równowagi wymagało wielu godzin pracy i zaangażowania. Tym bardziej nie zgadzamy się na sprowadzanie tej historii do prześmiewczych haseł. To nie jest żadna „fanaberia”, tylko realna pomoc żywemu, czującemu zwierzęciu. Warto przypomnieć, iż zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt zwierzę nie jest rzeczą, a człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. I dokładnie to tutaj się wydarzyło – zauważa inicjatywa Zwierzoluby Łęczyca.
Przypominają, iż dzięki rozmowom i współpracy z miastem udało się wprowadzić konkretne, dobre rozwiązania dla zwierząt: darmowe czipowanie psów, bezpłatną kastrację kotów wolno żyjących, działania na rzecz leczenia chorych kotów, realną pomoc zwierzętom bezdomnym i zaginionym.
To sprawia, iż bezdomne psy trafiają do schroniska o odpowiednich standardach, a nie do miejsc budzących poważne wątpliwości.
- To są konkretne efekty dialogu i współpracy – a nie pustych haseł. Dlatego wciąganie zwierząt – szczególnie takich jak Czakuś, z trudną przeszłością – w bieżące rozgrywki polityczne uważamy za całkowicie nie na miejscu. Pomaganie nie powinno być powodem do kpin. Apelujemy, aby nie budować przekazu na półprawdach i emocjach kosztem najsłabszych. Zwierzęta nie mają możliwości się obronić ani odpowiedzieć na manipulację - tym bardziej naszym obowiązkiem jest mówić w ich imieniu – mówią przedstawiciele Zwierzolubów.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/pozegnano-szefowa-sanepidu-wyrozniala-sie-skutecznoscia-w-sytuacjach-kryzysowych/XjTPhJWg6eRGykYJVXJ7
1 godzina temu




