Tragiczny finał protestu pod Warszawą. Chcieli bronić zwierząt. Wpis Lasów Miejskich szokuje

4 godzin temu

Dramatyczny finał protestu przed siedzibą Lasów Miejskich – Warszawa. Według relacji miejskiej jednostki protestujący zablokowali bramy wyjazdowe Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt i przypięli się łańcuchami do samochodów patrolowych. W tym czasie wpłynęło pilne zgłoszenie dotyczące łosia potrąconego przez samochód na Bielanach. Kiedy pracownicy mogli wreszcie ruszyć na miejsce, zwierzęcia nie udało się już uratować.

Fot. Pixabay

Do zdarzenia doszło w piątek, 25 września. Jak poinformowały Lasy Miejskie – Warszawa, około godz. 20 przed siedzibą jednostki pojawiła się grupa osób protestujących przeciwko realizacji uchwały Sejmiku Województwa Mazowieckiego dotyczącej ograniczenia populacji dzików na terenie Warszawy.

Według relacji Lasów Miejskich uczestnicy protestu zablokowali bramy wyjazdowe Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt. Część osób miała również przypiąć się łańcuchami do samochodów patrolowych, uniemożliwiając pracownikom wyjazd.

W tym czasie nadeszło pilne zgłoszenie

Sytuacja stała się szczególnie poważna około godz. 21:30. Lasy Miejskie podają, iż otrzymały wówczas zgłoszenie o łosiu potrąconym przez samochód na ul. Pułkowej na Bielanach.

Z informacji przekazanych pracownikom przez policję miało wynikać, iż zwierzę prawdopodobnie jeszcze żyło i wymagało pilnej interwencji.

Zespół nie mógł jednak wyjechać.

Według Lasów Miejskich blokada bramy i samochodów uniemożliwiała pracownikom Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt wyruszenie na miejsce zdarzenia.

Łańcuchy odpięto po negocjacjach. Było już za późno

Jak relacjonuje miejska jednostka, dopiero po negocjacjach prowadzonych przez policjantów uczestnicy protestu odpięli łańcuchy i umożliwili wyjazd.

Pracownicy dotarli na ulicę Pułkową około godz. 23:10, czyli około godziny i 40 minut po otrzymaniu zgłoszenia.

Łoś już nie żył.

Lasy Miejskie zaznaczają przy tym, iż ich pracownicy nie mieli możliwości wcześniejszej oceny stanu zwierzęcia ani podjęcia działań, które mogłyby skrócić jego cierpienie. Jednostka nie przesądza więc, iż wcześniejszy przyjazd pozwoliłby uratować łosia. Podkreśla natomiast, iż blokada uniemożliwiła szybką interwencję.

Lasy Miejskie wydały stanowczy komunikat

Po wydarzeniach jednostka publicznie sprzeciwiła się działaniom, które uniemożliwiają pracownikom udzielanie pomocy rannym dzikim zwierzętom.

Lasy Miejskie zwracają uwagę, iż zespoły Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt interweniują na terenie całej Warszawy – nie tylko w sprawach dotyczących dzików. Pomagają również innym rannym, poszkodowanym i wymagającym pilnej pomocy dzikim ssakom.

Dlatego, niezależnie od przedmiotu protestu, zablokowanie siedziby i samochodów interwencyjnych może mieć konsekwencje dla zupełnie innych zwierząt oczekujących w tym czasie na pomoc.

W przypadku zdarzenia z ul. Pułkowej konsekwencja była wyjątkowo dramatyczna: ratownicy dotarli na miejsce dopiero około godz. 23:10. Potrącony łoś już wtedy nie żył.

Idź do oryginalnego materiału