Stoisz na szlaku pod Przełęczą Liliowe. Przed Tobą surowy majestat Tatr, a wiatr niesie tęskne, jazzowe brzmienie skrzypiec Adama Bałdycha, które idealnie współgra z potęgą tych granitowych ścian. W tej przestrzeni ołowiane chmury przestają być tylko zwiastunem deszczu. Stają się zapowiedzią obietni









