jakoś. Tonacja mi leży.
Od kiedy tato zachorował, trudno mi śpiewać kolędy. Kolędy to zawsze była jego specjalność. Może dopiero Tam pośpiewamy sobie razem, kiedyś.
Tak do zadania:

Dziś dzień porządkowy, bo mama twierdzi, iż po niedzieli, a w zasadzie po poniedziałku, na pewno będziemy mieć kolędę, księdza po kolędzie znaczy. I oczywiście, iż już się modlimy, żeby taki jeden _nie_ przyszedł. Wszyscy, których znamy, tak samo się modlą. :P Dlatego prawdą jest, iż wizyta duszpasterska wzmacnia wśród wiernych ducha pobożności i gorliwej modlitwy. I kto by twierdził inaczej, kłamie. Ale znając życie i ogrom Bożej Łaski, to właśnie on przyjdzie. A co z tego wyniknie, to wolę nie antycypować. :P
Oprócz sprzątania, poszłam dziś na zimorodki.
Tu tylko klimatyczna zajawka taka, reszta na ważce. Zapraszam.
Cztery zestawy zadań dla dzieciaków ułożone, jeszcze tylko dwie klasówki z powtórzeniami i do 20 stycznia mamy to. :P Doszły mnie dziś niewyraźne słuchy, iż szefowa planuje nam od razu po Trzech Królach jakieś sześciogodzinne szkolenie :P i mam nadzieję, iż chociaż częściowo w godzinach pracy...
Jeśliby ktoś twierdził, iż wie, jak strrrasznie nie chce mi się pracować i z jak dziką rozkoszą poszłabym na emeryturę - to niech podniesie swoje przekonania do jakiejś dziesiątej potęgi, może dosięgnie moim uczuciom do kostek.
Głodna jestem.
1073.