'Szlakiem jeleniego wzgórza'. Część trzecia. / Schwengel2009

publixo.com 5 godzin temu

Część trzecia

Minął rok. Ochota na polowanie ponownie wzrosła w Yanowym sercu. Łowcy mówili o ogromnym i pięknym jeleniu, który żył na wzgórzu – nazwali je „Jelenim Wzgórzem”. Opowiadali o jego rozmiarach, szybkości i cudownym porożu, które wyglądało, jakby było ulane z brązu, z lśniącymi punktami białego koloru.
Gdy nadszedł pierwszy śnieg, Yan wyruszył ku wzgórzom ponownie. Lasy były pełne zajęcy i pardwy szkockiej ale nie mógł znaleźć śladu jelenia. Opuścił więc lasy i wyruszył ku równinom gdzie, jak mówili łowcy, widziano cudownego jelenia. Po kilku milach wędrówki Yan odnalazł tropy zwierzęcia tak ogromne i wyraźne, z wielkim dystansem między sobą, iż wiedział, iż to był ślad jelenia z „Jeleniego Wzgórza”. Podążał za odciskami racic póki nie stało się prawie ciemno, a wtedy zdecydował się na powrót. Jego chatka była oddalona wiele mil ale jego nogi były, jak z żelaza i łatwo mu było przebiec dziesięć mil, kiedy inny człowiek w tym samym czasie pokonałby jedną milę. Zawsze, gdy był sam pośród samotnych wzgórz odczuwał dziką euforia w swoim wnętrzu. Ach! Jaki piękny zachód słońca ujrzał tego dnia na równinach, o barwie śniegu mocno czerwonej od promieni słońca, a wszystkie drzewa były czerwone i złote za razem! Miał taki cudowny spacer między drzewami, gdy żółta twarz księżyca wyjrzała zza horyzontu! „To są najpiękniejsze dni mego życia!” - śpiewał sobie w duchu.
Jakby w odpowiedzi usłyszał wycie wilków z daleka, ponad równinami. Zaintonował ich wycie i gwałtownie dostał odpowiedź. Skowyty stawały się coraz bliższe i bliższe. Nagle pomyślał: „Wpadły na mój trop i polują. Polują na mnie!”. Droga wiodła teraz przez nieco otwartą równinę. W taki straszliwy mróz byłoby szaleństwem wdrapywanie się na drzewo. Wobec czego poszedł na środek otwartej równiny, gdzie na śnieg padało światło księżyca i usiadł ze strzelbą w rękach. Skowyty dały się słyszeć coraz bliżej, tuż na krawędzi lasu. Wtedy, gdy usiadł zapadła cisza. Wilki ujrzały jego siedzącego w świetle księżyca, jak za dnia. Yan poczuł, iż były całkiem blisko i wytężał wzrok aby coś zobaczyć, i strzelić ale na próżno. Jednak po „naradzie wojennej” wilki ewidentnie zadecydowały żeby puścić jego samemu sobie. Odczekał dwadzieścia minut, a ponieważ niczego nie usłyszał, wstał i poszedł do domu.
Gdy tak szedł, mówił w duszy do samego siebie: „ Teraz wiem, jak czują się jelenie, kiedy usłyszą dźwięk przeładowywanej broni na szlaku za sobą”. Przez resztę sezonu łowieckiego przebywał pośród wzgórków i pagórków „Jeleniego Wzgórza” dzień, i noc. Uczył się lokalizacji stawów, pagórków, lasu i setek sekretów szlaku – ale nie znalazł ani śladu jelenia.

Idź do oryginalnego materiału