'Szlakiem jeleniego wzgórza'. Część szósta. / Schwengel2009

publixo.com 3 godzin temu

Część szósta

„Tam jest więcej w tym miejscu jeleni, niż kiedykolwiek przedtem. Widzieliśmy wielkiego jelenia na równinie”. Yan, który znał życie na zachodzie otrzymał list wiele mu o tym mówiący. Nie był zadowolony ze swojego życia, a gdy sezon łowiecki ponownie się rozpoczął, „instynkt łowcy” był już obecny w jego krwi. I tak oto opuścił następnego dnia wzgórza i równiny. Wędrując przez krainę, napotkał myśliwego, który powiedział mu, iż dalej, w pobliżu jeziora na wschodzie, było kilka jeleni – ich przywódcą był wspaniały jeleń. Wraz z trzema pozostałymi łowcami Yan wyruszył saniami ku jezioru i niedługo znalazł ślady - sześć tropów różnych rozmiarów. Tam był jeszcze jeden ogromny odcisk racicy ewidentnie tej z „Jeleniego Wzgórza”.
Silny, łowiecki instynkt odezwał się w każdym, z tych mężczyzn. Mieli dzikie, podniecone spojrzenie w oczach, gdy zaczęli podążać siedmioma seriami pozostawionych śladów. Była już prawie noc, gdy trop stał się bardziej wyraźny, gdzieś w granicach dwudziestu pięciu stóp między odciskami racic. Łowcy podążali za śladami póki nie nastała ciemność, a wtedy rozbili obóz na śniegu. Wstali wcześnie rano i kontynuowali swoje polowanie, jak przedtem. niedługo przybyli do miejsca, gdzie było widocznych siedem plam czarnego, gołego gruntu. Stało się jasne, iż jelenie spały tam tej nocy. Z tego miejsca trop stawał się coraz bardziej wyrazisty. Yan dotarł, idąc za jeleniami, do wielkich zarośli ale zwierzęta uciekły. Kiedy jelenie znajdują się w niebezpieczeństwie, rozdzielają swoją gromadę. Teraz jelenie zrobiły to samo. Dwa z nich – jeden jeleń i jego kompan – ruszyły jedną drogą, a pięć inną. Yan wziął wraz z sobą mężczyznę, Duffa, a innych pozostawił aby podążali za pięcioma pozostałymi jeleniami; wziął kurs na dwa jelenie. Dlaczego? Ponieważ między nimi był wielki, obszerny ślad jelenia z „Jeleniego Wzgórza”. niedługo Yan i Duff dogonili dwa jelenie ale i te dwa jelenie się rozdzieliły. Yan posłał Duffa za łanią, podczas gdy on sam podążył za tropem sławnego rogacza. Gdy słońce było nisko na horyzoncie, odciski kopytek wiodły do tej części krainy, która była nowa, zarówno dla Yana, jak i jelenia. Ślad był teraz bardzo wyraźny ale gdy był już pewny, iż miał jelenia, usłyszał dwa strzały w pewnej odległości, które wystraszyły jego zwierzę tak, iż uciekło daleko i zniknęło. Yan niedługo odnalazł Duffa. „Oddałem dwa strzały do łani. Myślę, iż drugi trafił ją.” - rzekł.
Uszli pół mili i wtedy odnaleźli krew na szlaku. Podążali tropem przez następne pół mili i znaleźli bardzo duże i wyraźne ślady. Yan od razu zauważył, iż to nie były ślady rannej łani ale jej kamrata, wielkiego jelenia. Po tym, jak salwował się ucieczką, powrócił aby ratować ranną towarzyszkę. Usiłował osiągnąć ten efekt stosując stare sztuczki, które stosowało wiele łownych zwierząt. Jeden jeleń łączy swoje ślady z innym, słabszym, który jest w niebezpieczeństwie, a wtedy uskakuje w bok, w innym kierunku. Łowca będzie gonić za nowymi tropami, a ranna czy osłabiona łania może uciec. W taki oto sposób wielki jeleń chciał uratować swoją ranną przyjaciółkę. ale myśliwi wyczuli zapach krwi i podążyli za łanią ponownie. Jeleń, który nie mógł nakłonić myśliwych aby szli jego własnym śladem, powrócił do łani. O zachodzie słońca łowcy ujrzeli ich oboje wdrapujących się na pokryte śniegiem wzgórze. Łania szła powoli, z spuszczonym łbem i uszami, a jeleń biegł obok, jakby nie rozumiał dlaczego gramoliła się tak powoli. Kiedy traperzy ich dogonili, łania padła na śnieg. Jeleń chodził dookoła przez chwilę pełen wątpliwości po czym uciekł z rąk swych prześladowców, względem których był bezradny. Łania usiłowała się podnieść ale nie dała rady. Duff wyciągnął swój nóż. Biedne stworzenie spojrzało na swoich wrogów wielkimi, lśniącymi oczami, pełnymi łez ale nie wydało z siebie żadnego dźwięku. Yan obrócił się plecami do całej scenki i zakrył twarz rękami; Duff szedł dalej z nożem i... uczynił tę okropną rzecz. Gdy Duff zawołał go, Yan powoli odwrócił się, a łania leżała cicho na śniegu. Godzinę później mężczyźni przyjechali wraz z saniami i podnieśli ciało łani z śniegu, czerwonego od krwi.
Tej nocy, przy ognisku, toczyła się wielka walka w Yanowym sercu, pomiędzy nim jako mężczyzną, człowiekiem, a bestią. Czy o taki koniec pościgu chodziło – aby zabić piękne stworzenie i obrócić je w obrzydliwą, krwawą masę?

Idź do oryginalnego materiału