Rankiem wybrała się na spacer.
Wiejska droga była pusta i cicha.
Lubiła takie chwile.
Wtedy zobaczyła coś dziwnego.
Zza zakrętu wyszedł owczarek niemiecki.
W pysku trzymał białą reklamówkę.
Torba wyglądała na ciężką.
Pies szedł spokojnie, ale pewnie.
Nie zwracał uwagi na otoczenie.
Kobieta zatrzymała się.
Przytuliła się do pobocza.
Nie chciała mu przeszkadzać.
Co on robi?
Pies podszedł do skrzyżowania.
Nagle pojawił się samochód.
Zatrzymał się tuż obok zwierzęcia.
Kierowca nie zgasił silnika.
Otworzył drzwi.
Wyrwał torbę z pyska psa.
I odjechał.
W kilka sekund zniknął za zakrętem.
— Co to było? — szepnęła kobieta.
Nie mogła uwierzyć w to, co widziała.
Pies spokojnie zawrócił.
Jakby nic się nie stało.
I ruszył z powrotem.
Kobieta stała osłupiała.
Co ona adekwatnie widziała?
Wróciła do domu.
Ale nie mogła o tym zapomnieć.
Próbowała znaleźć logiczne wytłumaczenie.
Może się jej wydawało?
Może to zbieg okoliczności?
Może ktoś zgubił torbę, a pies ją znalazł?
A kierowca po prostu ją rozpoznał?
Te pytania krążyły jej w głowie.
Całą noc nie mogła spać.
Ale następnego dnia.
O tej samej porze.
Znowu wybrała się na spacer.
I znowu go zobaczyła.
Tego samego owczarka.
Z tą samą białą torbą.
Szedł tą samą drogą.
Do tego samego skrzyżowania.
I znowu przyjechał samochód.
Ten sam kierowca.
Znowu zabrał torbę.
I odjechał.
Pies zawrócił i poszedł z powrotem.
Wszystko powtórzyło się dokładnie tak samo.

6 godzin temu





