Szarża na myśliwych

wildmen.pl 14 godzin temu

Gazeta Wyborcza opublikowała tekst, z którego jasno wynika, dlaczego weganie nie akceptują polowania.

Każdy wypadek na polowaniu jest w stu procentach wykorzystany przez przeciwników łowiectwa, aby konsekwentnie budować w społeczeństwie negatywny obraz myśliwego. Kiedy temat cichnie… To dziennikarze zlepiają wypowiedzi naszego lidera, aby jeszcze raz podgrzać „krwawego” kotleta.

Reklama

Właśnie zaatakował nas Robert Jurszo cytując wszystkie wpadki medialne Marcina Możdżonka, aby udowodnić, że: „wrażliwość społeczna dotycząca zwierząt w ostatnich latach zmieniła się w sposób, za którym polscy myśliwi mentalnie nie nadążają.”

Wojna kulturowa

Od 100 lat obserwujemy wojnę kulturową. Jest to związane z migracją ludzi ze wsi do miast, gdzie żyje większość społeczeństwa w całkowitym oderwaniu od świata natury, a przyrodę ogląda wyłącznie na ekranach swoich telefonów.

Reklama

Ludzie przestają postrzegać łowiectwo oraz leśnictwo, jako narzędzia, którymi można skutecznie ochronić przyrodę. Miastowi swoje przekonania kształtują na podstawie bajek Disneya i utopijnych opowieści zielonych aktywistów o konieczności zaprzestania „brutalnej ingerencji” w przyrodę, która ich zdaniem może się sama regulować.

Olbrzymia presja ze strony tych „przyrodników” na politykach wymusza ustanawianie kolejnych głupich nakazów i zakazów. Myśliwi powinni mieć świadomość, iż dzisiaj walczymy, czy kolejne pokolenia będą mogły legalnie polować.

Reklama

Fanaberie kulinarne

Zaliczam się do myśliwych polujących na słonki. Gatunku, którego większość Polaków w życiu nie widziało na własne oczy. NIKT nie wie, jak wygląda – a choćby jak brzmi jego nazwa, czego dowodem jest literówka w tytule artykułu pana Jurszo. A jeżeli go nie widzieli i choćby o nim nie słyszeli, to można przyjąć, iż zaliczają go do zagrożonych wyginięciem.

Redaktor Jurszo złożył jasny przekaz: „Zdarza się Możdżonkowi bronić łowiectwa w sposób co najmniej dziwny. Niedawno w Kanale Zero na pytanie posłanki Żukowskiej o to, jakie szkody łowieckie wyrządzają słonki, iż trzeba na nie polować prezes NRŁ powiedział:- Słonki to akurat bardzo interesujący przypadek są bardzo smaczne. Polecam rosół, pieczone.

Reklama

Trudno powiedzieć czy był to żart, czy uwaga serio, niemniej próba obrony sensowności polowań na ten gatunek – rocznie zabija się jakieś 200 słonek – przez odwołanie się do ekstrawaganckich upodobań kulinarnych wydaje się w XXI wieku ryzykowna.”

Marcin Możdżonek w swojej dalszej wypowiedzi wspominał, iż inne kraje europejskie strzelają rocznie kilka milionów słonek, ale nie dopowiedział najważniejszego, od czego powinien rozpocząć, iż liczebność słonek jest stabilna w Europie, a polowanie nie ma negatywnego wpływu na stan ochrony dla tego gatunku.

Wyjechanie z „rosołem” w takim momencie było nie tylko niestosowne, ale przede wszystkim wyjątkowo głupie. Mamy przekonywać do łowiectwa społeczeństwo, a nie samemu budować obraz barbarzyńców, którzy dla swoich „ekstrawaganckich upodobań kulinarnych” zabijają małego ptaszka.

Krwawy przekaz

Organizacje antyłowieckie mają do perfekcji opanowane kampanie komunikacyjne i dają jasny przekaz – myśliwi niszczą przyrodę. Od dawna wiemy, iż musimy całkowicie zmienić narrację, bo jeżeli dalej będziemy promować łowiectwa pokazując martwą zwierzynę, to sami skazujemy się na porażkę!

Społeczeństwo z obrzydzeniem patrzy na zabijanie, a jego cześć również na jedzenie mięsa. Musimy przenieść ich uwagę na ochronę przyrody. Kluczem do sukcesu moim zdaniem jest przedstawienie łowiectwa jako adekwatnego sposobu zarządzania dziką przyrodą.

Niestety nie umiemy tworzyć informacji, które mogą zainteresować społeczeństwo, dlatego w mediach głównego nurtu jesteśmy wyłącznie przy okazji wypadków. To się nam nie podoba i bardzo często krytykujemy dziennikarzy nie przebierając w słowach –wystawiając sobie najgorsze świadectwo

Pomstujemy, ale to sami tworzymy krwawy obraz łowiectwa. Udostępniając w mediach społecznościowych zdjęcia i filmy z upolowaną zwierzyną. Uderzmy się więc w piersi i powiedzmy sobie szczerze, iż temat ochrony przyrody w naszych relacjach NIE występuje.

A nasz lider w trakcie wywiadu opowiada, iż „polowanie nie jest krzywdzeniem zwierzęcia”. Redaktor Jurszo może mieć rację jeżeli się nie ogarniemy, to rozdziobią nas te „słomki”.

Idź do oryginalnego materiału