Świnoujście. Zwierzęta dziękują. List otwarty do hipokrytów z WOŚP – fajerwerki miłości

2 godzin temu

Drodzy dobroczyńcy, filantropi i wrażliwcy od jednego dnia w roku.
My, zwierzęta domowe i dzikie, pragniemy złożyć serdeczne podziękowania. Naprawdę. Z głębi naszych futer, piór i kopyt. Dziękujemy za wspaniały, radosny, kolorowy pokaz fajerwerków zorganizowany w imię dobra, miłości i serduszek. Było magicznie. Było głośno. Było tak bezpiecznie, iż aż nam serca przestały walić ze strachu. Dosłownie.

Jeszcze dwadzieścia pięć dni temu słyszeliśmy coś zupełnie innego. Wtedy strzały były złem absolutnym. Katastrofą moralną. Apokalipsą weterynaryjną. Wtedy petardy zabijały. Wtedy psy miały dostawać zawałów, koty wpadać w nerwice, ptaki spadać martwe z nieba, a jeże pakować walizki i emigrować do lasów bez ludzi. Wtedy internet płonął od apeli, łez i moralnego oburzenia. Wtedy każdy huk był morderstwem, a każdy błysk traumą.

Ale dziś. Och, dziś to już zupełnie co innego. Przecież Światełko do nieba WOŚP to miłość,

Dziś strzały są dobre. Dziś wybuchy leczą. Dziś huk jest empatyczny. Dziś fajerwerk to dźwięk miłości. Dziś pies siedzi radośnie w oknie i popija herbatkę z melisy, kot klaszcze łapkami, a gołębie robią relację na żywo. Dziś serce nie pęka. Dziś serce rośnie. Bo to przecież w słusznej sprawie.

Jakże my, zwierzęta, nie mielibyśmy tego zrozumieć.

Dziękujemy za tę lekcję logiki. Dzięki niej wiemy już, iż hałas nie jest hałasem, gdy ma dobre intencje. Że stres nie jest stresem, gdy świeci na czerwono. Że trauma znika, gdy dołączony jest baner z hasłem o pomaganiu. Dziękujemy, iż nauczyliście nas, iż empatia działa selektywnie. Najlepiej w określonych datach kalendarza.

Przyznajmy to wprost. To nie była drobna sprzeczność. To był festiwal hipokryzji z pełną oprawą świetlną. Jeszcze niedawno każdy, kto odpalił petardę, był wrogiem zwierząt. Dziś ten sam huk stał się symbolem dobra. Wczoraj piekło. Dziś niebo. Wczoraj dramat. Dziś celebracja.

Co się zmieniło. Zwierzęta. Czy nasze uszy magicznie uodporniły się na decybele. Czy nasze układy nerwowe przeszły błyskawiczną aktualizację systemu. Czy ptaki podpisały umowę, iż dziś nie spadają. Czy psy dostały instrukcję, iż dziś nie wolno się bać.

Nie. Zmieniła się narracja.

Bo problemem nigdy nie były fajerwerki. Problemem było to, kto je odpala i pod jakim hasłem. Gdy strzela Kowalski w sylwestra, to barbarzyństwo. Gdy strzela scena w blasku kamer, to święto. Gdy huk robi sąsiad, to piekło dla zwierząt. Gdy robi to wydarzenie z logo, to już tylko efekt specjalny.

Zwierzęta to widzą. Zwierzęta to czują. Zwierzęta wiedzą, iż ich strach jest używany jak rekwizyt. Raz wyciągany, raz chowany. Gdy pasuje do kampanii, jest dramat. Gdy przeszkadza w widowisku, nagle znika.

Nie chodzi o pomaganie. Pomaganie jest potrzebne. Prawdziwe. Ciche. Konsekwentne. Chodzi o to, iż moralność nie może działać jak przełącznik światła. Albo chronimy zwierzęta przed hałasem, albo udajemy, iż problemu nie ma, gdy akurat nie pasuje do obrazka.

Najgorsze w tym wszystkim nie są same fajerwerki. Najgorsza jest cisza po nich. Cisza, w której znów będzie można pisać, iż sylwester zabija psy. Cisza, w której znów będzie można udostępniać wzruszające grafiki i grozić palcem zwykłym ludziom.

Zwierzęta nie mają Facebooka. Nie czytają oświadczeń. Nie rozumieją, iż dziś wolno się bać mniej. One reagują tak samo. Zawsze. Na każdy huk. Na każdy błysk. Na każdy wystrzał.

Dlatego dziękujemy. Naprawdę. Za tę pokazową empatię. Za tę jednorazową wrażliwość. Za ten pokaz, który udowodnił, iż zasady są elastyczne, a moralność bywa sezonowa.

Dziękujemy, iż pokazaliście, iż hipokryzja też potrafi być głośna. Czasem głośniejsza niż petarda.

Podpisano
Psy, koty, ptaki i wszystkie inne stworzenia, które nie wiedziały, iż strach ma kalendarz i sponsorów.

Agatowska skapitulowała !! Podpisała ugodę ws. tunelu w Świnoujściu
Idź do oryginalnego materiału