Spacer z psem: relaks czy pole minowe? O kleszczach i zjadaniu „zakazanych przekąsek”

3 godzin temu

Wychodzisz na spacer, słońce świeci, ptaki śpiewają, a twój pies z euforią buszuje w wysokiej trawie. Sielanka, prawda? Przynajmniej do momentu powrotu do domu. Wtedy często okazuje się, iż ta chwila relaksu przyniosła nieproszonych gości albo… dość śmierdzące problemy. Każdy z nas to przerabiał. Z jednej strony drżymy o zdrowie pupila, bojąc się chorób odkleszczowych, a z drugiej załamujemy ręce, gdy nasz czworonożny przyjaciel postanawia potraktować trawnik jak darmowy bufet z „niespodziankami”.

Sezon na kleszcze

Zacznijmy od tego mniejszego, ale groźniejszego wroga. Głaskasz psa za uchem, drapiesz po brzuchu i nagle pod palcami wyczuwasz twardy guzek. Serce podchodzi do gardła, bo w głowie od razu pojawia się myśl: babeszjoza. Kleszcze to prawdziwa zmora i niestety, wbrew obiegowym opiniom, są aktywne niemal przez cały rok, a nie tylko w wakacje. Najgorsze, co możemy zrobić w panice, to sięgnąć po babcine metody. Być może słyszałeś kiedyś rady, żeby kleszcza posmarować masłem, alkoholem albo wykręcać „w lewo”. Zapomnij o tym. Pasożyt, który zaczyna się dusić pod warstwą tłuszczu, w akcie desperacji wymiotuje toksyczną treścią wprost do krwiobiegu twojego psa. To właśnie wtedy ryzyko zakażenia rośnie lawinowo. Zasada jest prosta: liczą się czas i precyzja. Kleszcza trzeba chwycić pęsetą jak najbliżej skóry i zdecydowanym ruchem pociągnąć w górę – bez kręcenia. jeżeli boisz się, iż zrobisz to źle, przeczytaj artykuł: https://petipharm.pl/blog/kleszcz-u-psa.

Wstydliwy problem na trawniku

Ale spacer to nie tylko walka z pajęczakami. To też momenty, w których nasz pies wprawia nas w osłupienie i… wstyd. Widzisz, iż twój pupil coś wącha z wielkim zaangażowaniem, podchodzisz bliżej i z przerażeniem odkrywasz, iż on właśnie ze smakiem zajada cudze odchody. A chwilę później podbiega do ciebie, merdając ogonem, gotowy do rozdawania całusów.

Zjadanie odchodów, czyli koprofagia, to temat tabu, o którym rzadko rozmawia się na wybiegach dla psów. zwykle reagujemy krzykiem i złością, ale warto wziąć głęboki oddech i zastanowić się, dlaczego pies to robi. To nie czysta złośliwość, ale często nieme wołanie organizmu o pomoc. W naturze nic nie dzieje się bez przyczyny – być może Twój pies ma zaburzoną florę bakteryjną i instynktownie szuka „uzupełnienia” w jedynym źródle, jakie zna, czyli w odchodach innych zwierząt. Czasem winna jest dieta uboga w konkretne witaminy, a innym razem to kwestia psychiki: nudy, stresu lub nawyków wyniesionych ze szczenięctwa, gdy matka sprzątała kojec.

Zamiast się denerwować, warto zrozumieć mechanizm, który popycha psa do takiego zachowania. Często rozwiązaniem okazuje się FloraControl pies – probiotyk z Shielded Probiotic Viability, czyli technologią wydłuzającą żywotność bakterii w warunkach przewodu pokarmowego, co wpływa na skuteczność realnego zasiedlania jelit. jeżeli chcesz wiedzieć, jak skutecznie oduczyć psa tego nieprzyjemnego zwyczaju i co dokładnie podawać mu do jedzenia, zajrzyj do naszego artykułu: https://petipharm.pl/blog/dlaczego-pies-je-kupy.

Zdrowy pies to szczęśliwy pies

Choć kleszcze i zjadanie odchodów wydają się problemami z zupełnie innych bajek, oba sprowadzają się do jednego: troski o szeroko pojętą odporność i kondycję naszego przyjaciela. Często to właśnie zaburzona mikroflora jelitowa jest ukrytą przyczyną dziwnych zachowań żywieniowych, a osłabiony system immunologiczny znacznie gorzej radzi sobie z atakiem patogenów. Zarówno po wyczerpującej walce z chorobą odkleszczową, jak i przy przewlekłych problemach gastrycznych popychających psa do koprofagii, ważne staje się mądre wsparcie organizmu od wewnątrz. Dobór naturalnych i bezpiecznych preparatów pozwala szybciej wrócić do równowagi i odbudować bariery ochronne. Producent naturalnych preparatów weterynaryjnych dla zwierząt Petipharm wierzy, iż zdrowy pies to szczęśliwy pies – taki, który na spacerze z energią bawi się piłką, a nie szuka kłopotów w trawie. Pamiętaj, iż zawsze lepiej zapobiegać, wzmacniać i wnikliwie obserwować, niż później długo leczyć przykre skutki spacerowych przygód.

Idź do oryginalnego materiału