Schronisko zostało zlikwidowane, psy zostały. Dramat, fundacje błagają o wsparcie

2 godzin temu

Dramat - tak jednym słowem można opisać to się dzieje w schronisku w Mąkosach Nowych pod Radomiem. Miejsce to prowadzone było przez fundację, która podjęła decyzję o jego likwidacji. Dodatkowo w ostatnich dniach okazało się, iż osoba, która prowadziła "Kocham Psiskio" znalazła się w szpitalu. - Mężczyzna pozostawił ponad 200 psów (obecnie przebywa w szpitalu) z jednym wolontariuszem, który nie ma możliwości pomóc zwierzętom. Wiem, iż w całej Polsce jest straszny mróz, ale w większości placówek wolontariusze robią co mogą by psiaki były zabezpieczone. Pod Radomiem to nie chwyt pijarowy czy gra na emocjach, te psy zamarzną. Mieszkańcy na własną rękę starają się dostarczyć im wodę i ciepły posiłek. Proszę zaufane grupy lokalnych wolontariuszy o natychmiastowy kontakt - przeznaczam wszystkie potrzebne środki na karmę, wodę, transport - poinformował poseł Łukasz Litewka.

Fundacje łączą siły, a w schronisku pojawiają się ludzi z różnych stron Polski

Na miejsce udało się kilka prężnie działających fundacji, m.in. Morusek, Judyta oraz Pogotowie dla Zwierząt. Pojawili się również bezstronni ludzie, z różnych stron Polski, którzy zobaczyli apel posła oraz Dody o pomoc w mediach społecznościowych i przyjechali, aby adoptować zwierzę, wyjść z nim na spacer, lub też posprzątać boksy i zabezpieczyć budę przed mrozami.

Za wsparcie podziękował właściciel schroniska. Przyznał on również, iż pomoce jest im w tej chwili bardzo potrzebna.

- W związku z dużą falą negatywnych informacji pragniemy poinformować, iż na miejscu stale przebywają pracownicy, którzy sprawują opiekę nad psami. OSP Jastrzębia wspiera nas w czasie mrozów, ponieważ woda bardzo gwałtownie zamarza. Na miejscu działają również organizacje na rzecz zwierząt oraz wolontariusze, którzy niosą niezbędną pomoc. Serdecznie dziękujemy za wszystkie oferty wsparcia i zaangażowanie. W tym momencie najważniejsze jest dla nas znalezienie odpowiedzialnych, kochających domów dla naszych psów. Wsparcie w postaci suchej karmy jest przez cały czas mile widziane. Prosimy informować o chęci przyjazdu oraz pomocy na miejscu ze względów bezpieczeństwa - nie każdy pies jest przyjazny względem obcych. Musimy mieć możliwość odpowiednio pokierować Państwem. Z wyrazami wdzięczności Właściciel Schroniska „Kocham Psisko” Robert Piątek

- napisał w mediach społecznościowych.

Interwencja wolontariuszy w tym miejscu trwała wiele godzin. A to nie koniec. Zwierzęta, które wymagały pilnej pomocy zostały natychmiast zabrane. Fundacje, które je uratowały organizują w tej chwili zbiórki na karmę, diagnostykę oraz leczenie.

(arch. Pogotowie dla zwierząt)

W niedzielę wieczorem Fundacja dla zwierząt Judyta poinformowała, iż na miejscu tego dnia było naprawdę dużo osób. Pomoc w tym schronisku jest przez cały czas bardzo potrzebna. Wciąż przebywa tam 200 psów.

Udało nam choćby około 20 adopcji, a to pokazuje, iż odzew jest ogromny, iż ludzie chcą pomagać i właśnie to daje nadzieję. Niestety, prawda jest taka, iż przez cały czas brakuje miejsc dla około 200 psów. To wciąż jest skala, której nie da się udźwignąć w pojedynkę jeżeli jakiekolwiek schroniska mogą przyjąć psy - prosimy, odezwijcie się do nas. Zorganizujemy transport
- zaapelowała Judyta. - Schronisko zostało formalnie zamknięte, ale psy tam przez cały czas są, a my nie możemy udawać, iż tego nie widzimy.
Żeby to było możliwe, musimy zrobić miejsce, dlatego uruchamiamy cały łańcuch działań. Część naszych psów musi trafić do domów tymczasowych - dodała. I w tym pomóc mogą również Łodzianie.
Fundacja szuka domów, które znajdują się w określonym miejscu - oprócz Warszawy i Trójmiasta jest to również Łódź. Szczegółowe informacje na ten temat można znaleźć na stronie fundacjajudyta.com, w zakładce: Dom tymczasowy.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/w-lodzkim-schronisku-zabraklo-psow-do-wyprowadzania-sukces-akcji-rozgrzejslodziaka/HyQNAmGYLYIRwJTxw1ug

Idź do oryginalnego materiału