Rzeź drzew w sercu Rzeszowa. Kto wydał na to zgodę?

3 godzin temu

Od dwóch dni mieszkańcy centrum Rzeszowa obserwują, jak ze skweru przy skrzyżowaniu al. Piłsudskiego i ul. Grunwaldzkiej znikają dorodne drzewa. Mowa o terenie obok okrągłej kładki i budynku Urzędu Wojewódzkiego, który do tej pory wyróżniał się w tej części miasta niewielką, ale widoczną enklawą zieleni. Zgodnie z relacjami Strefy Działań Miejskich, zniknął pokaźny kasztan oraz wszystkie drzewa iglaste rosnące w tym miejscu, skwer został praktycznie „wyczyszczony” do zera.

To miejsce było jedyną realną zieloną przestrzenią w tej części ścisłego centrum, zdominowanej przez gęsty ruch samochodowy, spaliny, „patoparkowanie” i reklamową zabudowę. Aktywiści zwracają uwagę, iż latem obszar wokół Piłsudskiego i Grunwaldzkiej zamienia się w wyspę ciepła, a usunięta zieleń była jedynym elementem, który choć w minimalnym stopniu ją łagodził, dając cień i poprawiając lokalny mikroklimat.

Czytaj również:

Alarm Strefy Działań Miejskich

Na problem zwróciła uwagę Strefa Działań Miejskich – miejski kolektyw tworzony przez mieszkanki i mieszkańców Rzeszowa, aktywny m.in. w sprawach przestrzeni publicznej i zieleni. Na swoim fanpage’u działacze opublikowali zdjęcia i opis wycinki, podkreślając, iż nie ma żadnych widocznych informacji o planowanej inwestycji, a w miejskich narzędziach informacji przestrzennej nie znaleźli zapowiedzi prac w tym miejscu.

Strefa Działań Miejskich pyta wprost: kto wydał zgodę na tę wycinkę, jaki jest cel usunięcia całego dorodnego skweru w tak wrażliwym punkcie miasta i dlaczego zabrakło wcześniejszej, czytelnej informacji dla mieszkańców. Aktywiści podkreślają, iż to kolejny przykład decyzji podejmowanych w sposób, który mieszkańcy odbierają jako nieprzejrzysty i lekceważący znaczenie zieleni w centrum.

Wycinka w okresie lęgowym ptaków

Szczególne emocje budzi fakt, że wycinka prowadzona jest w okresie lęgowym ptaków. To czas, kiedy większość gatunków zakłada gniazda, składa jaja i wychowuje młode, a prawo wprowadza wtedy szczególne ograniczenia w usuwaniu drzew i krzewów. W Polsce powszechnie przyjmuje się, iż okres lęgowy trwa od 1 marca do 15 października, choć dla pojedynczych gatunków może się nieco różnić.

W tym czasie obowiązują przepisy, które zabraniają niszczenia gniazd, siedlisk oraz celowego płoszenia ptaków, a wycinka drzew jest co do zasady ograniczona. Dopuszczalna bywa tylko w wyjątkowych sytuacjach, po spełnieniu szeregu warunków i uzyskaniu odpowiednich zezwoleń, często z udziałem służb ochrony przyrody. To właśnie dlatego Strefa Działań Miejskich domaga się pełnej transparentności – zarówno co do podstawy prawnej działań, jak i ewentualnych ekspertyz przyrodniczych poprzedzających wycinkę.

Czytaj również:

Teren należy do prywatnego właściciela. Czekamy na wyjaśnienia

Jako redakcja skontaktowaliśmy się z Biurem Prasowym Urzędu Miasta Rzeszowa, aby ustalić, kto odpowiada za wycinkę i na jakiej podstawie została przeprowadzona. Z przekazanych nam informacji wynika, iż teren, na którym rosły wycięte drzewa, należy do prywatnego właściciela, a nie do gminy.

Czekamy na dalszy, oficjalny komunikat i wyjaśnienia ze strony miasta, czy i jaki organ wydał zgodę na usunięcie skweru, jakie warunki zostały nałożone na inwestora oraz czy przeprowadzono wymagane uzgodnienia związane z ochroną przyrody i okresem lęgowym ptaków. Do sprawy będziemy wracać i informować o kolejnych ustaleniach, gdy tylko pojawią się nowe dokumenty lub stanowiska zainteresowanych stron.

Pytania do władz i inwestora

Strefa Działań Miejskich oczekuje jasnych odpowiedzi od Zarządu Zieleni Miejskiej w Rzeszowie, Biura Prasowego Urzędu Miasta oraz prezydenta Konrada Fijołka. Społecznicy chcą wiedzieć, czy miasto opiniowało wycinkę, czy zostały nałożone obowiązki nasadzeń zastępczych, a także czy w planach jest jakakolwiek nowa zieleń w miejscu zlikwidowanego skweru. Dla aktywistów sprawa wykracza poza los kilku drzew – dotyka szerszego pytania o to, jak Rzeszów ma wyglądać w przyszłości. Czy centrum ma być przede wszystkim przestrzenią betonu, reklam i nowych inwestycji, czy jednak miasto zdecyduje się konsekwentnie chronić i rozwijać każdy fragment istniejącej zieleni, szczególnie tam, gdzie mieszkańcy korzystają z niej na co dzień.

Idź do oryginalnego materiału